Dużo mówi się o innowacjach. W firmach powołuje się różnego rodzaju specjalistów, doradców zarządu do spraw innowacji. Pytanie do spraw czego? Czy powołując kogoś takiego ta firma jest gotowa, żeby faktycznie być innowacyjna. Czy ona gotowa jest porzucić dotychczasowy model działania, bo ktoś do nich przyjdzie i powie „słuchajcie, zróbmy to na nowo”. W ostatnim w roku 2018 odcinku rozmawiamy o innowacjach, innowacyjności oraz ekspresowo podsumowujemy minione 12 miesięcy.

Posłuchaj podcastu

Pobierz mp3  Transkrypt

słuchaj na iPhone  Słuchaj na Android Słuchaj w Spotify

Innowacje stały się modnym, obowiązkowym hasłem, prawdopodobnie w każdym przedsiębiorstwie. Odkrywanie nowych możliwości i proponowanie ich klientom stało się najpotężniejszym orężem w budowaniu przewagi na coraz bardziej konkurencyjnym rynku.  Stały się one również prawdziwą siłą napędową gospodarki w walce o wygodniejsze, bardziej ekologiczne i nowoczesne życie. Innowacyjność jest dobra. Ale ma również swoje nie wszystkim znane, ciemniejsze strony.

Rozmawiamy o:

  • Po czym zapamiętamy rok 2018 czyli ekspresowe podsumowanie minionych 12 miesięcy (kłopoty z zaufaniem do nadzoru finansowego, RODO, My Customer World 2018, Klientomania, stacjonarny sklep eobuwie, esize.me, boty)
  • Czy klienci są faktycznie potrzebują innowacji?
  • Do którego sklepu w Centrum Handlowym Magnolia (Wrocław) wejdziesz kiedy chcesz kupić buty: CCC czy e-obuwie ?
  • Czym jest innowacja ?
  • Kto wymyślił żarówkę, a kto piorunochron czy prąd zmienny ?
  • O innowacjach, które się wydarzyły, ale nie przyjęły
  • Czy ułatwienie i usprawnienie to również innowacja ?
  • O karierze tabletu ?
  • Innowacje na bazie ekonomii współdzielenia ?
  • Czy My Customer World było innowacją ?
  • Po co są innowacje ?
  • Czy innowacje, które wspierają nasze naturalne skłonności do lenistwa są łatwiej adaptowane przez klientów
  • „złodziejstwo jest jedną z najważniejszych kompetencji wysoko rozwiniętych firm z branży technologicznej” – Scott Galloway
  • O patentach jako elemencie z jednej strony kontrolowania, z drugiej komercjalizacji innowacji
  • O botach, ale tylko odrobinę…

W rozmowie wspominamy o:

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Ciebie w wielu miejscach (i pracujemy, żeby było ich jeszcze więcej):

  • W serwisie Klientomania.pl – lista wszystkich podcastów
  • iTunes – dla użytkowników iPhone’ów i iPad’ów
  • W serwisie Stitcher – pobierz aplikację Stitcher dla Androida i innych modeli telefonów

Transkrypt

Maciej Buś:Czołem Klientomaniacy, witamy Was w ostatnim odcinku 2018 roku. Cześć Arku

Arek Cempura:Cześć Macieju, witam Państwa serdecznie z Wrocławia w ten piękny, właściwie jesienny dzień, bo śniegu tutaj na lekarstwo. No ale taki Wrocław jest, taką ma unikalność, że śniegu w nim niewiele, ale podobno dookoła Wrocławia dzieje się tego dużo, więc życzę Państwu, abyście mogli jeszcze skorzystać ze śniegu jeszcze w tym roku. A na pewno w przyszłym.

Maciej Buś:Uchylimy rąbka tajemnicy, ponieważ nagraliśmy parę dni temu odcinek stanowiący podsumowanie minionych 12 miesięcy, ale z różnych powodów postanowiliśmy go nie publikować.

Arek Cempura:Ten odcinek z jakiegoś powodu schował się na moim sprzęcie nagrywającym. Spędziłem cały dzień szukając go, w końcu powiedziałem Maciejowi, że go nie mam, więc Maciej powiedział siądźmy i nagrajmy jeszcze raz.

Dzisiaj siedzimy, nagrywamy, ja przeglądam zapis i okazuje się, że on jest. Ten odcinek z jakiegoś powodu zadecydował, że powinniśmy nagrać jeszcze raz. Tego nie wiemy, bo wyszliśmy z założenia, że już nie będziemy go składać. W pewien sposób odcinek 55 jest nagrywany dwa razy. Może tak chciał, może dlatego, że jest 55? 5 i 5? Magiczny koniec roku.

Maciej Buś:Dzisiaj porozmawiamy o pewnym temacie, który jest mocno związany z końcówką roku, podsumowaniem roku, przewidywaniem przyszłości. Natomiast ostatecznie postanowiliśmy, że nie będziemy się na tym bardzo mocno skupiać. Zapewne jak otwieracie jakikolwiek LinkedIn, strony, gazety, serwisy internetowe, to wszyscy podsumowują rok, w związku z tym my ograniczymy się do naszych tradycyjnych zachwytów na początku naszego podcastu i w ten sposób spróbujemy szybko przelecieć przez to, co nas zachwyciło od strony tej pozytywnej, a czasami zaskoczyło negatywnie w minionych miesiącach 2018 roku.

Arek Cempura:Czyli jak mawiał pewien prezydent znajdziemy plusy dodatnie i plusy ujemne.

Maciej Buś:Arku, czym zachwycił Cię 2018 rok, albo inaczej – po czym zapamiętasz ten rok?

Arek Cempura:Dobrze, że skończyłeś „po czym zapamiętasz”. Rok zapamiętam raczej źle, jako rok bałaganu w sferze finansów i nadzoru nad tymi finansami. Po pierwsze to będzie rok, w którym dużo mówiło się od Getbacku. To jest rok, którym zaczęło się mówić o przejmowaniu banków za złotówkę. To jest rok, w którym niestety wyszła słabość nadzoru finansowego, czyli instytucji, do której mieliśmy duże zaufanie. To są rzeczy, które bardzo negatywnie odbiją się na tym roku. Myślę, że to są rzeczy, których konsekwencje będziemy czuli w przyszłym roku. Chciałbym, żeby to były konsekwencje pozytywne, czyli w tych plusach ujemnych, w tej ujemności wydarzeń pojawiły się plusy, żebyśmy wszyscy się nauczyli, a przynajmniej osoby przy władzy nauczyły się, że dosyć istotnym jest dobre zarządzanie wszystkimi finansami i niedopuszczanie do jakichkolwiek afer. To jest rzecz negatywna i od niej bym zaczął. A u Ciebie co fajnego było?

Maciej Buś:Nawet nie wiem, czy fajnego. Bardziej chcę się skoncentrować na tym, co na rynku i myślę że ten rok niewątpliwie zostanie zapamiętany ze względu na RODO. Co prawda dzisiaj kurz opadł, pierwsze półrocze dominowało, a w zasadzie wszystko, co się działo do maja tego roku, czyi do momentu wejścia w życie ustawy na nowo regulującej ochronę danych osobowych oraz prywatność konsumentów. Wydaje mi się, że paradoksalnie można to nawet zaliczyć do pewnego sukcesu. Ja wiem, że bardzo różnie się na to patrzy, bo z jednej strony wszyscy mówią o niedostosowaniu się do przepisów, że mimo, że miło już 2,5 roku od wejścia RODO jako generalnej ustawy w życie do dzisiaj większość państw Unii Europejskiej nie posiada przepisów wykonawczych, które pozwoliłyby z pewnym przekonaniem dostosować się do tego generalnego europejskiego rozporządzenia.

Natomiast jako bardzo duży plus uważam, że my, jako konsumenci, zyskaliśmy przełomową świadomość dotyczącą praw do prywatności, swoich praw względem ochrony danych osobowych i świadomość, że te dane osobowe gdzieś są, że coś się z nimi dzieje i że bardzo wiele różnego rodzaju nadużyć, które się dzieją, a z których nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę właśnie mają swoje źródło w danych osobowych, o które były zbyt swobodnie dystrybuowane i nie do końca widzieliśmy w jaki sposób upomnieć się o swoje prawa. To jest jeden sukces, gdzie myślę, że ten poziom świadomości wzrósł niebagatelnie. To jest bardzo duża zmiana.

Arek Cempura:Mówisz o RODO, to kolejnym elementem, który moim zdaniem wywrze znaczący wpływ na tym, co się będzie działo w kontekście danych osobowych to jest afera Cambridge. To znowu pokazuje, że jesteśmy towarem. Że my, ludzie, jesteśmy towarem. Zresztą trochę dzieje się to za naszą zgodą – korzystamy z wielu różnych serwisów, usług, powiedzmy, za darmo, gdzie tak naprawdę płacimy sobą, swoim zachowaniem, informacjami osobie. To powoduje, że jesteśmy znaczącą walutą. Człowiek w systemach rozliczeń między różnymi firmami staje się znaczącą pozycją. Ona jest potem zamieniana na konkretne pieniądze, czy bitcoiny. Natomiast to powoduje, że faktycznie zaczynamy odzyskiwać kontrolę. Pewnie trochę zajmie nam czasu nauczenie się jak z tego dobrze korzystać. Pewnie powstają do tego jakieś narzędzia, które pozwolą zadbać o siebie, bo to jest dosyć istotne. A propos tego co ktoś wie o nas, może to wykorzystać zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Po drugie, sami o sobie będziemy wieli więcej, bo jak mówiła Wisława Szymborska „Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono”. Tyle ktoś wie o nas, na ile z nas wyciągnął pewne informacje.

Maciej Buś:Pewną smutną rzeczą jest, że samo RODO jest kolejnym odgórnym sposobem zabezpieczania konsumentów przed samymi sobą. Jest odpowiedzią na działalność firm, czyli firmy, stowarzyszenia, różnego rodzaju związki, które reprezentują – im się nie udało przez wiele lat spowodować samoregulacji, która by chroniła. Powiedzmy sobie szczerze – wszelkie normy, ustawy mają swoje źródło w pewnych nadużyciach, czy niepowodzeniach zgłaszanych przez samych konsumentów. Natomiast źródłem tych nadużyć jest pewna niefrasobliwość samych konsumentów, czyli nas. W związku z tym to, co jest trochę smutne w samej idei to jest to, że to jest mimo wszystko regulacja odgórna, europejska. Choć z jednej strony bardzo ogólna i bardzo uniwersalna, co daje bardzo dużą szansę na to, że nie będziemy mieli co roku nowych ustaw i nowych uszczelniaczy ustaw. Ona jest dostosowana do bardzo wielu nowych rzeczy, o których jeszcze dzisiaj nie wiemy. Wszelkie poprzednie ustawy odnosiły się do bytów komunikacyjnych jakie były na dany moment. Nikt nie przewidywał takiego rozwoju e-commerce, telefonii komórkowej, cyfryzacji, wszystkich bitcoinów itd. Nowe rozporządzenie już tak może.

Chciałbym jeszcze pokazać plus tej historii. Całe pierwsze półrocze przewidywano, ostrzegano, grożono, że przedsiębiorców czekają gigantyczne kary za różnego rodzaju nadużycia z jednej strony. Z drugiej strony, że już powstają usługi, czyli specjaliści od wyłudzeń. Mieli się pojawiać ludzie, którzy będą wyszukiwać pewne luki w dostosowaniu się do RODO po czym uprzejmie proponować na zasadzie albo mi zapłacisz haracz, albo ja doniosę odpowiedniemu urzędowi, sprawdź co będzie tańsze. Okazało się, że to drugie nie ma aż takiej skali, której sam się obawiałem, że to będzie ewidentny problem. Spotkałem się ze statystyką, że Polska (dane na koniec listopada br) jest mniej więcej w środku stawki europejskiej jeśli chodzi o liczbę zgłoszeń/naruszeń ustawy. Tak to ogólnie nazwę. Konsumenci oczywiście zgłaszają różnego rodzaju nadużycia, natomiast tutaj prym wiodą Portugalia i Hiszpania. Polska jest w środku stawki, czyli nie jest aż tak źle. Zresztą nawet jeżeli zajrzysz do ogólnodostępnych mediów, to za dużo się na temat RODO nie mówi.

Arek Cempura:Zostawmy już naszych Rycerzy Ochrony Danych Osobowych. Niech jadą dalej, zobaczymy co się stanie. Powiedziałeś fajną rzecz – technologia się rozwijała i można było wywnioskować, że przepisy trochę nie nadążały za rozwojem usług technologicznych. Być może stąd taka odgórna potrzeba uregulowania. Zresztą jak wspomnieliśmy, wydarzyło się parę rzeczy, które pokazały, że trzeba zadbać o ludzi, bo oni nie są dosyć biegli. Nie wszyscy są biegli w tym, co widzą w Internecie, czego dotykają, jakie informacje są im przekazywane. Natomiast skoro jeszcze mamy chwilę na zamknięcie roku.

Maciej Buś:Na zachwyty.

Arek Cempura:To co u Ciebie tak prywatnie?

Maciej Buś:Prywatnie to są w zasadzie dwa dosyć ważne wydarzenia. Jeden to My Customer World jako wydarzenie, które wiele zmieniło. Prawie rok temu nagrywaliśmy jeden z naszych pierwszych wspólnych odcinków dotyczących konferencji/wydarzenia i powiem tak – to będzie wydarzenie, po którym zapamiętam ten rok ze względu na to, że udało się z jednej strony zorganizować wydarzenie zupełnie w poprzek. Na początku założenie było, że to wydarzenie będzie inne niż wszystkie, ono było odpowiedzią na pewien brak lub niezadowolenie z tego, co rynek oferował. Z drugiej strony jestem zadowolony z przyjęcia tego. Mamy grudzień, a ja w grudniu jeszcze dostaję maile, różnego rodzaju wspomnienia z tego wydarzenia. Normalnie wydaje mi się, że to się nie dzieje. Konferencja się kończy i po prostu się kończy. Ewentualnie trwają przygotowania do następnej edycji. Temat majowej konferencji cały czas wraca. Ja oczywiście trochę temu pomagam, bo jednym z moich złożeń było to, że konferencja nie kończy się z opuszczeniem Sali przez ostatniego uczestnika, tylko, że ona powinna trwać przez następny rok. Te treści powinny pracować, materiały powinny być udostępniane na różne sposoby. To jest coś, co na pewno wpłynęło na resztę roku i co wpłynie na kolejny rok.

Arek Cempura:To ja Ci powiem, że się dołączam do Twojego zachwytu nad samym sobą, bo uważam, że faktycznie wyszło Ci coś ciekawego, a mnie najbardziej podobała się kwestia pociągnięcia potem przez tzw. lokalne kontynuacje, mini konferencje. Ja jestem pod wrażeniem, bo w tym roku miałem okazję wziąć udział jako prelegent/mówca w wielu konferencjach i jestem pod wrażeniem tego materiału post. Jestem pod wrażeniem tego przygotowania, wszystkich rzeczy, które zostały udostępnione, jak to zostało zmontowane. Myślę, że ci, którzy dłużej organizują konferencję, warto, żeby spojrzeli na to u Ciebie, bo to jest taka dodana wartość. Pewne rzeczy nie umykają i są potem w fajny sposób wykorzystane.

Jeszcze jedna fajna rzecz, która mnie zaskoczyła, gdzie mieliśmy rozmowę w Twoim projekcie to fuckup story. Ja w tej chwili dużo czytam i jest taka konferencja, która przygotowuje się w styczniu „Dzień porażki”. Przyznam, że nauczony Twoim doświadczeniem kiedy mówiłeś, że udało Ci się zaprosić i udało Ci się zrealizować cel, że ludzie przyjdą i powiedzą, że im nie wyszło i jakie z tego wyciągnęli wnioski liczyłem, że właśnie na tej konferencji tak będzie. Niestety w mojej ocenie ta konferencja to są w większości trenerzy, mówcy, którzy będą mówili o tej porażce, będą ją oswajali. Brakuje mi ludzi, którzy przyjdą i powiedzą „tak, spieprzyłem, nie wyszło mi coś”. Myślę, że czasami trudno do tego się przyznać, ale myślę, ze wtedy konferencja będzie miała wartość, jeżeli o porażce niej będziemy mówili tylko teoretycznie, tylko przyjdzie ktoś, kto to faktycznie zespół. Jest szansa, że wyciągnąłeś z tego wnioski, to może pomóc Tobie i innym.

Maciej Buś:Masz jeszcze jakiś zachwyt po swojej stronie?

Arek Cempura:Kończąc tę część zachwytową ja się zachwycam tym, że mam możliwość udziału w Klientomanii.

Maciej Buś:Bardzo mi miło.

Arek Cempura:To jest ciekawe doświadczenie – po pierwsze przygotowywanie się do tego, doskonalenie swojego warsztatu, żeby Państwo mieli coraz lepszej jakości podcasty i coraz ciekawsze. Przyznam, że to jest duże wyzwanie. Dla mnie zawodowo prywatnie to był ciekawy rok, bo po pierwsze udało mi się w krótkim czasie zmienić ofertę instytucji, w której pracuję. A wiem, że zrobienie tego w pół roku jest wyzwaniem dla każdej instytucji. Udało mi się zmobilizować zespół do pracy, wyciągnąć z niego wszystko, co najlepsze. Dla mnie osobiście jest to rok, w którym miałem okazję być prelegentem na różnych konferencjach, podzielić się swoją wiedzą w zakresie digitalizacji, robotów. To było ciekawe doświadczenie – wymienić się wiedza z różnymi osobami. Drobnym sukcesem, dołączają do Twoich zachwytów nad My Customer World, zmusiłem Cię do tego, że to się nazywa MY Customer World. I z tego jestem dumny.

Maciej Buś:Tak, potwierdzam głośno po raz kolejny.

Arek Cempura:Taką odznakę sobie przykleję na piersi.

Maciej Buś:Nie, to ja Ci muszę przygotować specjalny certyfikat, żeby to nikomu nie umknęło.

Arek Cempura:Tym bardziej, że rozmowy były burzliwe, natomiast ja jestem przekonany, że to, co zrobiłeś potem to tylko potwierdziło, że dla każdego, kto bierze udział w tym projekcie to jest MY. My Customer. Musimy patrzeć z punktu widzenia, że on jest mój i nie oddamy go nikomu.

Maciej Buś:Mój ci on, bodajże sprzed trzech lat. Pamiętam Twoje hasło.

Arek Cempura:Tak tak, nawet gdzieś to odświeżyłem, mam nadzieję, że dopuścisz to do publikacji na My Customer World.

Maciej Buś:Pozwolisz, że jeszcze trzy rzeczy poruszę, ale na szybko. Po pierwsze nasz podcast – moją dumą jest to, że udało nam się wrócić i wydaje mi się, że wróciliśmy z przytupem. Po pierwsze pojawił się drugi współprowadzący, czyli Arek. Po drugie pojawił się Filip, który zadbał o warsztat jakościowy.

Arek Cempura:Filip robi cuda z tego, co my tutaj robimy.

Maciej Buś:On po prostu jest osobą, która ma ucho, umiejętności, która składa te podcasty i dostaję naprawdę taki feedback, że tego się po prostu dobrze słucha, więc cieszę się, że Filip nasze próby dźwiękowe przerabia w fajnie słuchalne słuchowisko. Ja sam nawet bez problemu tego słucham, czego wcześniej nie robiłem.

Druga rzecz to jest pozytywne zaskoczenie, odkrycie. To jest e-obuwie, które kojarzyło mi się z jednym z wielu sklepów internetowych. Tymczasem to, co zaprezentowało w tym roku jako sklep… Będziemy dzisiaj o tym rozmawiać, o pewnej innowacji, ale również gotowości na klientów. Na to, w jaki sposób jesteśmy w stanie z tej innowacji skorzystać. Dla mnie przykładem myślenia z jednej strony do przodu, ale z drugiej strony w jakiś sposób to zaadoptować jest marka e-obuwie. Łącznie ze wszystkimi projektami, które były wokół tego, czyli m. in. esize.me. Trzecia rzecz, o której chcę wspomnieć to boty, które z jednej strony stanowiły pewien trend, ale też porażkę. Trend, bo właściwie mówiono głównie o tym, porażkę, bo zapowiedzi z początku roku nie potwierdziły się. W drugiej połowie roku na każdej konferencji zaczęto mówić, że to nie działa. I to jest koniec mojego podsumowania roku.

Arek Cempura:Ok., już wprowadziliśmy Państwa w temat podcastu, bo Maciek zwierzył się na temat postrzegania RODO, ale powiedział, że przy okazji rozwijają się technologie i czasami trzeba pomóc i zabezpieczyć przed pewnymi rzeczami, które się pojawiają. To, co powiedziałeś o tym, że zachwyciło Cię e-obuwie z esize.me to jest element otwierający dzisiejszy podcast, bo chciałem dzisiaj porozmawiać i tak mnie męczy taki temat – czy my, jako klienci potrzebujemy innowacji? Czy jesteśmy na nie przygotowani?

Maciej Buś:Tagline do tego tytułu będzie – czy my jesteśmy gotowi na innowacje jako klienci? Powiedziałeś, czy klienci potrzebują innowacji, a ja pytam, czy my jesteśmy gotowi, żeby z tych innowacji skorzystać.

Arek Cempura:Przechodząc do sedna tematu – powiedziałeś element dotyczący esize.me. To Cię zaskoczyło i to jest innowacja. Czy ona była Tobie potrzebna?

Maciej Buś:Esize.me było pewną kontynuację, ciągiem dalszym. Moim zaskoczeniem był stacjonarny e-sklep. Sklep z butami, gdzie nie ma półek z butami, gdzie wchodzisz i nie widzisz butów.

Arek Cempura:W sumie to jest sklep z komputerami.

Maciej Buś:Można tak powiedzieć. Do dziś, kiedy spotykam ludzi i rozmawiamy o innowacja, pokazuję im zdjęcie z Wrocławia, gdzie są dwa sąsiadujące ze sobą sklepy. Jeden to jest CCC, drugi to jest e-obuwie. Abstrahując, że to jest ten sam właściciel, jeżeli masz misję kupienia butów, do którego sklepu wejdziesz?

Arek Cempura:Ja do e-obuwie.

Maciej Buś:Ja, gdybym chciał kupić buty, idę z anuszką i chcę kupić buty, to idę tam, gdzie chcę widzę buty, a nie komputery. W związku z tym co ludzi kieruje, żeby wejść do sklepu, gdzie nie ma butów po to, żeby kupić buty? Tu leży całe clou tego problemu. Powstała pewna innowacja, ale zanim ta innowacja zachwyci, to my musimy podjąć pewne ryzyko sprawdzenia co to jest. Coś nas musi tam przyciągnąć. Albo jakaś hostessa, która w jakiś tam sposób wepchnie nas do tego sklepu, albo jakaś plotka. W moim przypadku pół roku wcześniej przeczytałem artykuł na ten temat, że coś takiego jest. Mimo, że we Wrocławiu w tym czasie byłem wielokrotnie, potrzebowałem pół roku, żeby dać się zaciągnąć do tego sklepu. Poszedłem tam celowo w trybie eksperymentalnym. Poszedłem tam zobaczyć co to jest. Ja nie poszedłem tam kupić butów. Teraz pytanie – ile osób weszło tam i jaką intencją były niesione?

Maciej Buś:To jest kwestia intencji i potrzeby. Natomiast chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. W okresie ściśle przedświątecznym przechodziłem przez Magnolię i powiem Ci, że jedna rzecz była ciekawa. To było w wigilię rano – w e-obuwie było pusto, a w CCC byli ludzie. To jest element podejścia, że skoro tych butów tam nie widać, to ja nie wiem, czy je kupię, więc jeżeli mam taką potrzebę to wchodzę do tego CCC. Natomiast to, co powiedziałeś – przegnania do tego punktu. Mnie tez przegnała ciekawość jak to będzie wyglądało, bo już mówiło się, że to będzie. Ja jeżeli chodzi o doświadczenia z kupowaniem e-obuwia miałem pozytywne, natomiast kończyło się w paru przypadkach, że zwracałem, bo rozmiar się nie dopasował. Poszedłem do tego sklepu, zobaczyłem jak wygląda, byłem zaskoczony jakością wykonania, tabletami, miejscami, rozbiciem na ludzi trochę do kawiarni, że przychodzisz i są jakieś hokery i przy wysokim stole stoisz, przeglądasz i są miejsca, gdzie siadasz spokojnie, przeglądasz sam, czy z kimś. To był element ciekawości, przyszedłem, zobaczyłem, fajnie. Natomiast to, co przygnało mnie później to esize.me. Stwierdziłem, że pójdę, zobaczę o co chodzi i jak to zminimalizuje to ryzyko, które do tej pory było, że to obuwie było nietrafione. Wybierasz teoretycznie rozmiar, który powinieneś wybrać, czyli tam 43, ale okazuje się, że w niektórych firmach to nie jest 43, tylko 44, w innych jest jeszcze 47, to wszystko zależy. To zaczyna się trochę kwadratura koła. Niby wiesz, czego szukasz, ale na końcu trudno Ci to znaleźć. To by był taki element pozytywny, bo faktycznie mierzenie tej nogi, zresztą mój syn skorzystał z tego, dosyć szybko znaleźliśmy w tym sklepie informacje które są dostępne na magazynie, dosyć szybko dostaliśmy. Bardzo sprawnie to zostało przyniesione, przymierzyliśmy buty, które były, a potem była już kwestia kupienia. Proces naprawdę jest sprawny. To jest innowacja, której ja się nie spodziewałem, ale która u mnie łatwo się przyjęła. Nie musiałem się z nią oswajać, tylko stwierdziłem tak, to jest to. Tak powinno to wyglądać od początku.

Maciej Buś:Ale nie miałeś pomysłu na to. Akurat zawiesiliśmy się na kupowaniu butów. Badania, bodajże IAB pokazywały badania dotyczące e-handlu i wskazywały na problem kupowania butów. Około 50% internautów robi zakupy w Internecie, ale tylko 5% z tej grupy kupuje buty w Internecie. Jednym z podawanych powodów jest obawa o to, czy rozmiar będzie aktualny. Przytoczę raport, który wpadł mi w ręce dosłownie wczoraj. On co prawda był wykonywany bodajże w stanach, gdzie okazuje się, że marki modowe, sprzedające w Internecie notują 50% poziom zwrotów. To wynika z bardzo prostego mechanizmu – głównie kobiety, bo tak też badanie wskazuje, kupują po kilka rozmiarów takiej samej rzeczy z założeniem, że któraś będzie dobra i resztę odsyłają korzystając z przyjaznej polityki zwrotów.

Arek Cempura:Nie ukrywam, że mnie również zdarza się kupować odzież w sklepach stacjonarnych, gdzie mam gwarancję, że następnego dnia mogę ją oddać. Nazywam to tzw. oswojeniem się. Stoisz w sklepie, sami wiemy, że te lustra mają różnego rodzaju triki pokazujące Cię całkiem inaczej niż potem wyglądasz, kwestia potem światła, czasami Ci się nie chce. To jest fajny moment, że bierzesz, oswajasz się w domu, patrzysz ok., pasuje. Jeszcze dostajesz opinię kogoś bliskiego, że jest super lub niestety nie, bo wyglądasz na 70latek. Jak będziesz miał 70 to wtedy będzie ok. Wydaje mi się, że to jest to, co przekonuje ludzi do robienia zakupów ze zwrotem. To jest całkiem inny komfort przymierzalni, gdzie na spokojnie można się temu czemuś przyjrzeć, przymierzyć, dołożyć do tego jakieś dodatki i stwierdzić, że teraz to gra. Sam pomysł dotyczący zwrotu jest bardzo fajny i go popieram. Kwestia jest inna, ale myślę, że to temat na inny podcast. Już raz rozmawialiśmy, że e-commerce będzie drogi, rozmawialiśmy o cenach, to porozmawiamy sobie o łańcuchu zakupowym, na ile te wszystkie rzeczy oddawania w punktach się sprawdzą.

Przejmę na chwilę pałeczkę. Powiedzieliśmy o tym esize.me. Ty się zachwyciłeś, ja się zachwyciłem i powiem wprost – czy to jest dla Ciebie innowacja?

Maciej Buś:Tak, jest to innowacja. Chciałem zaproponować, żebyśmy wrócili do podstaw, żeby się zastanowić czym jest innowacja. Ja to zdefiniuję sobie na potrzeby własne, uszycia w tej chwili. To jest coś dla mnie nowego, z czego wcześniej nie korzystałem, ale też nie wyobrażałem sobie, że coś takiego może być. Coś, co zmieniło w jakiś sposób moje postrzeganie na robienie zakupów, ale również coś, co postawiło mnie w pewnym miejscu, gdzie musiałem podjąć decyzję, wyjść ze strefy komfortu żeby tego spróbować. Nie było to dla mnie coś znanego, cos naturalnego. Tak chyba bym zdefiniował innowację i to moje doświadczenie.

Arek Cempura:To, co powiedziałeś, to coś nowego, coś, co Cię zaskoczyło. Trochę jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji.

Maciej Buś:W tej chwili wyjdzie na to, że ta moja definicja jest pełna dziur.

Arek Cempura:Nie, ja tylko oczekuję, żebyś mi potwierdził. Nie oceniam, chce wiedzieć czy dobrze zrozumiałem.

Maciej Buś:Tak, nie spodziewałem się. Było to coś nowego, użytecznego, co wcale nie oznacza, że ja osobiście jestem otwarty na każdą innowację i adaptuję ją w mig.

Arek Cempura:Kwestia adaptowania, czy jesteśmy otwarci na innowacje to kolejny krok. Natomiast to, co powiedziałeś – coś nowego dla Ciebie.

Maciej Buś:Nowy sposób, cos nowego.

Arek Cempura:Wydaje mi się, że gdybyśmy sobie i Ty, i jak i Państwo pozwolili na słownikowe podsumowanie tego, to według Słownika Języka Polskiego innowacja to jest wprowadzenie nowości do użytku. To jest pewne nowatorstwo. Tak naprawdę to jest rzecz na nowo wprowadzona, nowość. I dokładnie to nowatorstwo to jest słowo, które zanikło w języku polskim bo częściej używamy słowa innowacja. To jest coś, co nas zaskoczyło. Ja nie mówię pozytywnie, czy negatywnie. To jest coś nowego. Coś, czego nie było i wszyscy mówią „wow, tego nie było, fajnie, to zobaczmy, dotknijmy”. To, czy to się przyjmie to jest drugi element. Kwestia jest taka, czy my, jako klienci jesteśmy przygotowani, żeby ta innowacja się przyjęła.

Dużo mówi się o innowacjach, w firmach powołuje się różnego rodzaju specjalistów, doradców zarządu do spraw innowacji. Pytanie do spraw czego? Czy powołując kogoś takiego ta firma jest gotowa, żeby faktycznie być innowacyjna. Czy ona gotowa jest porzucić dotychczasowy model działania, bo ktoś do nich przyjdzie i powie „słuchajcie, zróbmy to na nowo”. Z punktu widzenia firmy, firmy mówią, że jesteśmy gotowi na innowacje. Natomiast jeżeli firma jest gotowa na innowacje, to powinna zachęcać wszystkich swoich pracowników. Fajnym przykładem, który pamiętam to jest 3m, która jest, jakbyśmy na to nie spojrzeli firmą innowacyjną. Jak powiem Ci 3m, z czym Ci się pierwszym kojarzy?

Maciej Buś:Taśma klejąca i karteczki samoprzylepne.

Arek Cempura:Te stickery to był zawrót głowy i tak naprawdę Microsoft odwzorowywał w swoich systemach i dzisiaj w systemach Maca mamy coś w stylu karteczek samoprzylepnych. Zresztą krążą memy różnego rodzaju, które pokazują, że nawet w czasach elektronizacji wszystkich urządzeń, komputerów, smart fonów…

Maciej Buś:Przyklejamy karteczki do monitora.

Arek Cempura:Tak, bo ta karteczka ma swoją żywotność. Ona po jakimś czasie zaczyna się odklejać, ale po takim, że przez pewien okres czasu pokazuje Ci to, co chciałeś zapisać. One się sprawdzają na różnego rodzaju szkoleniach. Popatrz dzisiaj – ja się śmieję, jak by nie było tych karteczek samoprzylepnych to na czym pracowałby design thinking? Tam jest podstawa chodzenia, przyklejania, przestawiania. Taki element, który wrył się w nasza głowę.

Co do 3m może nie ma spektakularnych odkryć natomiast tak, jak sobie ostatnio poobserwowałem to jest firma, która ciągle stawia na to, że każdy pracownik może być innowacyjny. Każdy pracownik ma swoją szansę, ma swoją chwilę na to, żeby coś wymyślić. Niektórzy nad tym mocno siedzą, a inni przypadkiem wynajdują pewne rzeczy. Elementem przypadkowym jest historia słynnej niebieskiej tabletki. Odsyłamy Państwa do Internetów, to Państwo się dowiedzą jak było. Nad czym innym pracowano, co innego otrzymano. To może być element innowacji. Pracujesz nad rozwiązaniem pewnego problemu, aż nagle pojawia się wow – moment, ja się tego nie spodziewałem. Do czego mogę tego użyć?

Co innowacyjnego pozytywnie zaskoczyło Cię w ostatnich latach?

Maciej Buś:Jesteśmy w tej chwili w takim trybie, gdzie jesteśmy co chwilę zaskakiwani coraz to nowymi zastosowaniami. Myśle, że bardzo wiele propozycji, czyli to, co mnie zaskakuje pozytywnie to są różnego rodzaju innowacje, czy nowe spojrzenie, sposoby, rozwiązania kwestii problemów, wymagań, zadań, które są zadaniami codziennymi. W przypadku biznesu, czy to będzie zarządzanie zadaniami, projektami, finansami itp. Dla innowacje, czy nowe rozwiązania są odpowiedzią na pewne problemy. Na sekundę wrócę do naszego esize.me. Dla mnie samo powstanie tego urządzenia/systemu ono bez sklepu Internetowego, bez sklepu e-obuwie nie miałoby większego sensu. Natomiast jeżeli pod do podepniemy problem ze zwrotami, problem z dopasowaniem obuwia i obawą o to to dla mnie jest to innowacja, która rozwiązuje realny problem. Na drugim końcu mamy innowacje, które proponują nam zupełnie coś nowego. Coś, czego sobie dotąd nie wyobrażaliśmy, że to może tak działać, że coś może być z takim oczekiwaniem, że klienci to pokochają. To są dwie różne sytuacje. Z jednej strony masz rozwiązanie, które ma coś Ci ułatwić, ale coś, co wykonujesz w sposób powtarzalny od wielu lat. A druga, to jest innowacja, gdzie musisz nauczyć się podejmować zupełnie nową aktywność.

Arek Cempura:To są też ważne elementy, pewnie za chwilę parę przykładów przyjdzie nam do głowy. Mam do Ciebie pytanie – kto wymyślił żarówkę?

Maciej Buś:Edison? Tak przynajmniej się przyjmuje. Zrobił to za tysięcznym razem.

Arek Cempura:Tak, przyjmuje się, że Thomas Edison, ale kiedy przeczyta się całą historię to Thomas Edison był fabryką innowacyjności. Ta zła strona Edisona była w tym, że on tak naprawdę jeździł po świecie i miał talent do wyszukiwania różnych rzeczy. Znane są przykłady, że był na wystawie technologicznej w Paryżu, gdzie wszystkie rzeczy telegrafował do stanów i kazał przygotowywać patenty. To jest element dotyczący tej złej strony. Tak, żarówka z Edisonem, potem kwestie piorunochronów to będzie Benjamin Franklin. To są ludzie, których kojarzymy z pewnymi rzeczami. Jeżeli chodzi o prąd zmienny, który mamy dzisiaj w domach to jest Nikola Tesla. To są tacy ludzie, którzy stworzyli podwaliny dla rozwoju dzisiejszych technologii elektronicznych.

Mamy innowacje, mamy elementy zaskakujące nas. Jak powiedziałeś – zaskoczyło Cię to, ale pewnie byś skorzystał. Są rzeczy, które Cię zaskakują jako innowacje, ale byś z nich nie skorzystał. Teraz mamy przykłady albo firm, które wspierają tę innowacyjność wewnątrz i myślę, że jest wiele przykładów firm, które wręcz nagradzają swoich pracowników. To jest fajny element z punktu widzenia tego, co można dostarczyć, bo z drugiej strony Twój pracownik jest klientem. Bo jeżeli pracownik popatrzył na rozwiązanie i popatrzy z punktu widzenia klienta, to może warto go za to nagrodzić. Nie traktować, ze to jest w zakresie jego obowiązków – w zakresie jego obowiązków jest coś, a wszystko co przyniesie dodatkowo jest bonusem.

Przechodząc do innowacji, które zaskoczyły i się nie przyjęły. Nie wiem, czy pamiętasz coś takiego jak WAP?

Maciej Buś:Nie potwierdzę dokładnie definicji czym jest, natomiast pamiętam, ze to miało cos wspólnego z internetowym protokołem komórkowym.

Arek Cempura:Tak, WAP, to była pierwsza próba wykorzystania telefonu komórkowego do korzystania z Internetu. Tak naprawdę już ktoś stwierdził, że ok., telefon mógłby korzystać z Internetu. Oczywiście telefon, który wtedy był gdy WAP się pojawił, był trudny. Korzystanie z Internetu było wtedy dla freaków, pasjonatów, którzy mówili „wow, mogę sobie zobaczyć na Onet”, czy specjalne strony budowane pod ten protokół. Gdy sobie przypomnisz to zachłyśnięcie było, ale czy ta innowacja zrobiła karierę?

Maciej Buś:To jest trochę jak z komputerami. Jestem świeżo po lekturze innowatorów i pamiętam jak powstawał komputer, z którego dzisiaj korzystamy. Jakie były jego zastosowania, ale też jak wyglądały etapy rozwoju. Pewne rzeczy nie były możliwe, czyli na owe czasy ten protokół WAP odegrał swoją rolę i się wyczerpał. On nie był do zastosowania w cyfrowych smart fonach. Przyszło coś lepszego, tak samo jak były różnego rodzaju podzespoły, które powstawały, były zastępowane coraz to nowymi układami, procesorami, które odmieniły świat. Słowo innowacja jest dosyć niebezpieczne, bo w tej chwili wszystko, co nowe możemy nazwać innowacją i po trosze deklasujemy dane rozwiązanie, które jest proponowane, bo odnosimy do czegoś, co się niby nie udało. Myślę, że na owe czasy, na ten krótki okres czasu to była innowacja, która zmieniła świat, sposób korzystania z telefonu komórkowego. Potem przyszła kolejna innowacja, czy kolejny etap, który pozwolił robić to wygodniej, szybciej, łatwiej itd.

Arek Cempura:Jedną rzecz trzeba powiedzieć – sam WAP w zestawieniu z tymi urządzeniami, które wtedy były to był element porażki. Natomiast tam jest inny element innowacyjności. Tam jest tak naprawdę odmiejscowienie korzystania z Internetu. Nie byłeś już powiązany z komputerem, który stał w konkretnym pomieszczeniu, który był podłączony do prądu, który był podłączony do sieci kablami. Dawało Ci to element swobody – z Internetu korzystam w dowolnym miejscu, w którym się znajdę. I to jest element innowacyjny. Jeżeli potraktujemy WAP jako otwarcie pewnego kierunku to była innowacja i WAP jest takim pradziadkiem dzisiejszych rozwiązań jeżeli chodzi o sieci LTE, czy 5G itp. Zmieniło się wszystko inne.

Jeżeli mówimy o innowacjach, to ja się zastawiam, czy innowacją będzie za chwilę jeżeli zrezygnujemy z komputerów stacjonarnych, jak dzisiaj je rozumiemy przechodząc tylko i wyłącznie do korzystania ze smartfona. Czy to jest element dotyczący innowacji, czy to jest element dotyczący normalnego rozwoju, dojrzewania pewnych rozwiązań?

Maciej Buś:Tu się pojawia problem pojęciowym co my nazywamy innowacją. To jest trochę jak rozmawianie o trendach – co jest trendem, a co my nazywamy trendami w różnego rodzaju artykułach. To jest element pewnego rozwoju. Kiedyś korzystaliśmy z komputerów stacjonarnych. Potem te komputery stacjonarne zostały wpięte do sieci, potem te komputery skurczyły się, monitory zostały pozbawione kineskopu, komputery stały się mniejsze, coraz bardziej wydajne, potem laptopy itd. Potem były telefony komórkowe, czy równolegle rozwijały się telefony komórkowe, potem powstały smar fony, tablety itd. Był taki czas, że telefony komórkowe służyły do…?

Arek Cempura:Rozmawiania. I jeszcze SMSowania!

Maciej Buś:Układało się różne wzorki, można było wysyłać smsy graficzne rysując ze znaków. Dzisiaj okazuje się, że oczywiście w różnych grupach wiekowych wygląda to różnie, że w tzw. pokoleniu Y funkcja dzwonienia jest wykorzystywana bardzo sporadycznie. Są natomiast wykorzystywane inne funkcje. Jeżeli porozumiewanie się, to głównie tekstowe plus korzystanie z komunikacji socialmediowej, korzystania z Internetu i tym podobne rzeczy. Czyli smar fon przestał być telefonem, zaczął byś minikomputerem, który mamy w kieszeni i to jeszcze komputerem podłączonym do globalnej sieci.

Arek Cempura:Kiedy mówisz o wszystkich funkcjach smart fonu to mamy i możliwość rozmowy, rozmowy tekstowej, możliwość pracy na plikach, telewizja, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, różnego rodzaju urządzenia pomiarowe. Zapakowaliśmy tam całe mnóstwo. Widziałbym u siebie taką potrzebę, że do takiego telefonu chętnie chciałbym mieć stację dokującą, gdzie mógłbym podpiąć większą klawiaturę, bo z punktu widzenia pisania to nie jest wygodne urządzenie. Z drugiej strony możliwość podpięcia pod monitor, bo wygodniej jest pracować. Pytanie, czy to będzie innowacja?

Doszedłem do definicji, która jest podawana w podręcznika Oslo Manual. To jest podręcznik badań statystycznych i innowacji zalecanych w krajach Unii Europejskiej, gdzie jest podane, że innowacja to jest wdrożenie nowego lub istotnie ulepszonego produktu. Z jednej strony to jest całkiem coś nowego, czego do tej pory nie było, albo nastąpiło takie ulepszenie produktu, że poszerzam możliwości jego korzystania. Jeżeli ktoś popracuje nad całą otoczką do smart fonu to to będzie istotne ulepszenie dlatego, że tak naprawdę to spowoduje znowu wyeliminowanie z rynku paru innych urządzeń. Na pewno komputerów stacjonarnych, które jeżeli dzisiaj są kupowane, to bardziej gamingowe, dobrze wyposażone, używane przez profesjonalnych graczy. Są dalej laptopy, ale szukamy lekkich, z dobrą baterią, żeby szybko startowały, bo potrzebujemy raz dwa dostać się do zasobów internetowych. No i kolejny element na wymarciu, czyli tablety. Czym jest właściwie tablet, jakbyśmy mieli go określić? Takie dziecko laptopa ze smart fonem.

Maciej Buś:Jest to większy smartfon. Pamiętam jak się pojawiły pierwsze iPady i były takie filmy, które trochę się naśmiewały z tego, że ktoś miał telewizor na ramieniu i przenosił właśnie tablet.

Być może ze względu właśnie na to, że telefony i smart fony szybko się rozwinęły, nie do końca się sprawdziły. One swoją funkcję spełniają. Są osoby, które korzystają z tabletów. Zwróć uwagę, że tablety znalazły ostatecznie swoje zastosowanie, bo chociażby sklep e-obuwie bazuje na tabletach. Bo tam interfejsem zakupowym jest tablet.

Arek Cempura:Ten tablet tam jest w wersji dużej. Bardziej byśmy powiedzieli, że to rodzaj ekranu dotykowego.

Maciej Buś:Zwróć uwagę, że na dzień dzisiejszy innowacją jest to, że urządzenia, które my mamy stają się tylko i wyłącznie interfejsem. Generalnie wszystkie dane, operacje, mogą być realizowane w chmurze. W związku z tym cała informacja i cała logika może być poza urządzeniem. A dzisiaj samo urządzenie czy to będzie smartfon, tablet, czy komputer równie dobrze może być w chmurze. Coraz bardziej popularne są aplikacje, które w zasadzie stają się tylko i wyłącznie interfejsem, natomiast cała logika, baza informacji, grafiki ląduje w chmurze. Być może innowacją będzie w ogóle zmiana podejścia, zmiana roli. Kiedyś komputer był pewnym urządzeniem końcowych. Był istotą samą w sobie. Dzisiaj tak naprawdę jest narzędziem, które daje nam dostęp do czegoś, pozwala nam komunikować się z jakimś bytem. Natomiast nie stanowi do końca już istoty samej w sobie. Dzisiaj komputer bez podłączenia do Internetu ma bardzo ograniczone zastosowanie.

Arek Cempura:Właściwie nie ma zastosowania.

Maciej Buś:Ma. Przekonałem się, jak ostatnio pisałem artykuł i w pewnym momencie się zorientowałem, że nie mam od godziny Internetu, bo mi się pastylka mobilnego Internetu się rozładowała i niczego mi nie brakowało, bo byłem skoncentrowany na edytorze tekstu i tyle i to było ok. Natomiast już synchronizacja tego, co zapisałem z chmurą jest jakąś istotą dotyczącą bezpieczeństwa. Coś, co się kiedyś nazywało kalką. Kiedyś pisało się przez kalkę, żeby mieć kopię tego, co się napisało.

Arek Cempura:Ok. Z rzeczy, które na mnie wywarły wpływ na zmianę tego, co się dzieje to kwestia Ubera. Ale Ubera nie w zakresie ekonomii dzielenia się, bo uważam, że tam jest trochę czarnej strony. Natomiast Uber jako zmiana podejścia do transportu na żądanie. Coś, co tak naprawdę moim zdaniem zmieniło bardzo podejście do całej branży taksówkowej, bo po pierwsze jesteś w stanie zamówić tę taksówkę sprawnie, czyli w wielu przypadkach co jest pierwszą zaletą – eliminowanie pośrednika, do którego musisz się dodzwonić, może jest zajęty, może Ci wyślę taksówkę, którą on lubi, a nie którą Ty byś chciał. Tu Ty bezpośrednio zamawiasz, dostajesz informację, przyjeżdża do Ciebie. Często możesz wręcz wskazać kto ma do Ciebie nie przyjeżdżać. Widzisz gdzie ta taksówka się porusza po mieście, jak ona do Ciebie jedzie i wiesz, kiedy dojedzie. Potem wiesz jaką miałeś trasę przejazdu, co jest dosyć istotne i powoduje, że nie masz typowych myków taksówkarzy typu przewiozą Cię przez miasto żebyś zwiedzał, czego nie zamawiałeś i zamiast kursu za 20zł płacisz 100, bo on Cię przewiózł najlepszą trasą. To zmienia podejście korzystania z transportu. Ja na przykład o tym nie pomyślałem, ale jedna z osób mi powiedziała, że możesz zamówić taksówkę dla swoich starszych dziadków wiedząc, że ona tam przyjedzie, ona taksówkę ogarnia, ona za nią zapłaci i wie, że oni dotarli. Masz pełną kontrolę. Dla mnie jest to element innowacyjny, który znacząco zmienia pewne podejście do korzystania z tego typu usługi transportowej. To było coś, co wszystkich zaskoczyło. Ja bodajże w 2006 roku będąc w Paryżu jak poprosiliśmy w hotelu taksówkę, to Pan nam powiedział, że tam jest postój. A ja, żeby zadzwonił. A on, że nie, tam jest postój i to w czasach, kiedy my w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do taxi na telefon. A tam stoją panie w kreacjach nocnych i czekają na taksówkę, która podjedzie. Myślisz, że Ty przyjechałeś z dzikiego kraju, bo możesz zamówić taksówkę na telefon.

Maciej Buś:Zwróć uwagę na Ubera. Uber jest przykładem bardzo wielu rozwiązań, które są dostępne, bo moglibyśmy pójść dalej – jest pizza portal, jakieś serwisy jedzeniowe, booking.com. To są wszystko przykłady, że było pewne niezadowolenie z tego, co jest oferowane. Jeżeli nie tyle niezadowolenie, to czegoś brakowało. To jest trochę jak zadałbym Ci pytanie, czy My Customer World było dla Ciebie innowacją?

Arek Cempura:Jak podsumuję, to w pewien sposób tak. Sam element dotyczący, że to jest konferencja, to nie, ale jeżeli popatrzę na cały projekt, materiały konferencyjne to jest to coś, co zmieniło znacząco postrzeganie takiego czegoś jak organizacja konferencji.

Maciej Buś:Tak i ja się spodziewam, że w przyszłym roku pewne rzeczy u innych organizatorów się pojawią. To jest całkowicie normalne, że następuje inspiracja, naśladownictwo. To jest całkowicie normalne w biznesie ja nie mam nic do tego. Natomiast pojawienie się Ubera rozwiązuje pewien problem. Można powiedzieć kompleksowo. Ktoś stworzył coś, co rozwiązało problem, który był z dotychczasowymi taksówkami. Ktoś, kto stworzył booking.com rozwiązał problem z milionami aplikacji, czy w ogóle z rezerwacjami, porównywaniem cen itd. Pizzaportal zamiast mieć 10 tysięcy telefonów do restauracji żeby zamówić kanapkę masz jeden, który ogarnia to samo i możesz pod jednym numerem czy adresem zamówić dla każdego coś innego, co jeszcze dojedzie w tym samym czasie. To jest rozwiązanie istniejących problemów. Ktoś się temu przyjrzał, ktoś powiedział nie zgadzam się na to. Chciałbym, żeby wyglądało to inaczej. Co więcej, posiadam albo kompetencje, albo możliwości rozwiązania tego problemu albo zaproponowania jakiegoś rozwiązania tego problemu, bo to tak wydaje mi się, wygląda. Tak powstają moim zdaniem… pytanie czy to są innowacje. Ja wiem, że to może semantyka, ale to jest źródłem tych innowacji. I tu mam problem z książką Innowatorzy i z historią powstania komputera, bo tam ten komputer powstawał fazami czy falami i był inspirowany głównie przez naukowców przez długie lata na bardzo wąskim polu zastosowania.

Arek Cempura:To wynikało z tego, że ludzie mieli potrzebę, którą chcieli zrealizować, a my wszyscy nie mieliśmy jej. Teraz jak w książce fajnie są rzeczy pokazane, że pewne rzeczy powstawały na kartce jako wizja czegoś, natomiast technologia uniemożliwiała ich zrealizowania. Musieli poczekać ileś lat żeby były technologicznie zrobione.

Powiedziałeś ciekawą rzecz a propos portali do zamawiania jedzenia, o Uberze. Zastanawiam się, czy trochę nie jest tak, czy my, klienci, potrzebujemy innowacji? Nie zauważyłeś, że te innowacje, które wspierają nasze naturalne dążenie do lenistwa jakoś szybciej się przyjmują? Popatrz – rzeczy związane z zamawianiem. Nie muszę szukać, wydzwaniać ileś numerów. Siadam w miejscu, kompletuję zamówienie nawet z kilku restauracji i mam je dostarczane. To jest lenistwo – nie chce mi się wykonać tej pracy, sceduję je na kogoś.

Maciej Buś:Nie nazwałbym tego lenistwem, a nazwałbym wygodą.

Arek Cempura:A jaka jest różnica?

Maciej Buś:Lenistwo – nie chce mi się, a w przypadku wygody mam do wyboru zrobić to jakimś mniejszym wysiłkiem, chociaż nawet nie chodzi o wysiłek, a o rezultat. Jeżeli ja skorzystam z jakiegoś kompleksowego rozwiązania, dostanę w rezultacie lepsze doświadczenie, czyli wyobrażam sobie, że lenistwo to jest leżysz sobie na kanapie brzuchem do góry i przewijasz pilotem kolejne programy.

Arek Cempura:Nie przewijasz, one się same przewijają.

Maciej Buś:Tak. Natomiast jeśli chodzi o wygodę, to jest to postawa bardziej smart. Że Ty jesteś po prostu sprytny.

Arek Cempura:I tu niestety muszę się z Tobą zgodzić. Element dotyczący wygody to jest coś, co się przewija od momentu kiedy jestem mocniej związany z różnymi rzeczami, które robią się w Internecie. Nawet jak ja spojrzę to ma być wygodne. Fajnie jeżeli będzie o szybkie, natomiast kwestie jeżeli to będzie wygodne właśnie dla mnie jako klienta. To się przewijało w projektach, które robiliśmy dotyczących różnego rodzaju rat internetowych, czy kredytów gotówkowych online. To ma być wygodne dla klienta. Jeżeli klient chce szybko, od razu, to jest duża szansa, że może przyjść do placówki, bo ona gdzieś jest tam dostępna. A jeżeli on chce mieć załatwione komfortowe, na jego warunkach, w domu, gdzie nie musi nigdzie przychodzić, siedzieć przed kimś, może spokojnie dostarczyć wszystkie informacje w czasie jaki mu odpowiada i sposób jaki mu odpowiada. To jest podstawa. Ja jako klient będę akceptował innowację, kiedy zapewni mi wygodę. To jest kwestia dotycząca wygody.

A ja mam do Ciebie kolejne pytanie. Mówiliśmy o innowacji, wspomnieliśmy o Edisonie, żarówce i Centrum innowacyjności. Pozwolę sobie przytoczyć cytat z książki Scotta Gallowaya Wielka Czwórka. Ukryte DNA: Amazon, Apple, Facebook i Google: „Złodziejstwo jest jedną z najważniejszych kompetencji wysoko rozwiniętych firm z branży technologicznej”. Pytanie czy Tobie się ten cytat spina z innowacją?

Maciej Buś:Od strony mentalnej, etycznej nie natomiast praktyka, czy życie i wiedza, którą pozyskałem w toku lektury różnych książek pokazuje, że coś z tego wynika. Znowu się odwołam do Innowatorów, bo uważam, że to jest kopalnia wiedzy nie o tym, jak powstał komputer, tylko skąd się biorą innowacje i jak one powstają. Autor zwraca uwagę na fakt, że źródłem innowacji jest idealne połączenie różnych typów ludzi. Jedni ludzie są zapaleńcami, którzy chcą zmieniać świat, natomiast żeby ta innowacja się sprawdziła, została zaadaptowana, mogła się rozwijać, potrzebny jest ktoś, kto potrafi z tego zrobić biznes, czyli chociażby zdobyć pieniądze na dalszy rozwój. Wiele innowacji tak naprawdę utknęło albo nigdy nie zobaczyło światła dziennego właśnie ze względu na brak pieniędzy, ponieważ one były robione trochę dla idei, a nie dla realnego, przede wszystkim masowego zastosowania.

W pewnym momencie pojawił się ktoś, kto wyciągnął to, najczęściej w drodze jakiegoś przypadku odnalazł czy to jakiś prototyp, czy wpadł na pewną ideę i tę ideę rozwinął. Myślę, że to, o czym wspominasz, o tej kradzieży, to jest dokładnie ten element. Ktoś wziął coś, co ktoś już zaproponował. Nie zostało to opatentowane na tyle szeroko, żeby nie można było z tego skorzystać albo nawet ktoś korzysta z tego patentu, czyli zapłacił licencję za korzystanie z tego rozwiązania, ale na tej bazie stworzył coś zupełnie nowego. Pytanie, czy o tego typu kradzież chodzi?

Maciej Buś:Tak. Dokładnie tak. Uznajemy dzisiaj Jobsa za innowatora. On w gronie innowatorów na swoje poczesne miejsce. Tak naprawdę jeżeli popatrzymy na to wszystko, to najsłynniejsza kradzież w historii technologii leży u początku Apple’a. To Jobs tak naprawdę wypożyczył, wziął sobie ideę graficznego pulpitu stworzonego przez Xeroxa, ale on dopiero wiedział co z tym zrobić. To jest negatywny element, bo nastąpiła kradzież, on ją potem obudował i dosyć długo twierdził, że to jego autorski, czy jego zespołu pomysł. Dla mnie to kwestia, którą zacytowałem, która we mnie obudziła dwie definicje innowacji. Są takie innowacje, które leżą i czekają na swojego wynalazcę. One sobie gdzieś tam leżą, on nie miał świadomości, że wymyślił coś innowacyjnego dopóki taki Edison czy Jobs nie przyszedł i nie powiedział „wow, super, ja wiem, co z tym zrobić”. A drugie innowacje są w takim cyklu. One są, wynajdują się, bo jest dzisiaj potrzeba i są ulepszeniem tego procesu. To, co mówiłem, te stacje dokujące do smart fonów i wykorzystywanie smartfona, bo dzisiaj taki smartfon jest w stanie mieć 128 GB pamięci, a to jest dosyć przyzwoity laptop, więc tak to funkcjonuje. Tak naprawdę mamy dwa rodzaje innowacji – jedne, które czekają na swojego innowatora, czyli kogoś, kto je znajdzie, a drugie, które wykuwają się w ciężkiej pracy codziennej. Ciemna strona innowacji. Ta pierwsza część, te które leżą. Tak naprawdę ileś pomysłów leży. Są ludzie, którzy nie mieli siły przebicia. Są ludzie, którzy nie wiedzieli, że coś odkryli, bo gdzieś tam im coś wyszło przy okazji i pojawia się złodziej, który patrzy i wręcz ich okrada. Kiedy pojawia się osoba, która mówi „chodź ze mną, ja będę tworzył, a Ty również na tym zyskasz” to jest inny element. Natomiast w momencie, kiedy on to zabiera i rozwija to inaczej nie możemy tego nazwać jak elementem kradzieży. Zresztą chciałbym wrócić do tematu kradzieży, bo właśnie w tej książce polecasz Innowatorów, a ja polecam Wielką Czwórkę, bo tam pojawia się jeszcze jedna rzecz, która zabezpiecza te produkty innowacyjne. On tam mówił, że w 1793 roku zostało zmodyfikowane amerykańskie prawo patentowe tak, żeby chroniło tylko amerykańskich obywateli. To spowodowało eksterytorialność Stanów Zjednoczonych i można było dosyć szybko przerzucić patent z innej części świata do Stanów. Tam był przykład dotyczący produkcji materiałów, powstała taka manufaktura bostońska i ona też została stworzona na bazie pomysłów przywiezionych z Europy. Ukradzionych w Europie, podpatrzonych, zarejestrowanych w Stanach i teraz w Stanach zostali zabezpieczeni. I to jest element, który też jest negatywny z punktu widzenia świata. Uważam, że wszystkie prawa patentowe dla innowacji powinny być jednakowe dla całego świata. Jeżeli coś stworzysz powinieneś mieć do tego prawo. Jakbyśmy przekopali się w historii różnych wynalazków podpinanych komuś, ten stworzył to, a ten tamto, to zauważymy, że w wielu przypadkach te rzeczy zostały stworzone przez kogoś innego, a ktoś podpiął swoje nazwisko i powiedział „jam Ci twórcą tego jest”.

Maciej Buś:W ogóle kwestie patentowe są niesamowicie ciekawym, ale i trudnym zjawiskiem. Myślę, że w Polsce nie mamy aż takich doświadczeń jak w Stanach. Kiedyś rozmawialiśmy o książce o sukcesie Amazona – Jeden Klik, historia Jeffa Bezosa. To był mistrz świata w patentowaniu, a tym samym w ograniczaniu pewnych bardzo ogólnych, prostych funkcjonalności. Chociażby zakup jednym kliknięciem. Jest bardzo charakterystycznym i biorąc pod uwagę jak dzisiaj rozwija się e-commerce, kluczowym patentem, który obchodzi się na różne sposoby lub jest zmuszony do korzystania, były spory na tym polu. I teraz jest pytanie dla kogo są innowacje? Czy te innowacje są robione dla ludzi, czy dla pieniędzy? Tworzymy innowację, od razu ją zastrzegamy, żeby nikt inny nie mógł z niej skorzystać. Wydaje mi się, że to jest kryterium, które może zupełnie różnicować co jest innowacją, a co nie jest pod kątem kto może z niej skorzystać. Cofnijmy się o jakieś 40 lat. Tam istniał taki ruch, który mówił, że wszystkie innowacje powinny być dostępne dla wszystkich. Że wszyscy powinni móc korzystać, oprogramowanie powinno być wolne. To był czas, kiedy rozwijał się ruch wolnego oprogramowania. To były takie czasy. Dzisiaj wiadomo, że to wszystko się komercjalizuje, natomiast innowacje z jednej strony mogą być rozwijane komercyjnie, czyli mam pomysł, znajduję inwestora, rozwijam to i zarabiam na tym. Z drugiej strony powstawała innowacja udostępniana za darmo pewnej społeczności zapaleńców, chociażby sam Linux był rozwijany w taki sposób. Zostały uwolnione i innowacja polegała na tym, że Linux właściwie był budowany przez dziesiątki ludzi. Był jeden człowiek, który stworzył Linuxa, ale on go udostępnił i współtwórcy Linuxa to dziesiątki tysięcy ludzi.

Arek Cempura:Wracamy do elementu czy my jako klienci potrzebujemy innowacji? My nie potrzebujemy innowacji, my potrzebujemy wygody i korzyści, często finansowych, że zostało coś fajnego wdrożone. To, że będzie mi wygodniej, bo zyskam na to czas, bo mogę zrobić coś innego, bo nie muszę kupować pięciu urządzeń, a mam jedno. To pewnie przekłada się potem na korzyść w domu. My, jako klienci potrzebujemy korzyści. Natomiast element mówienia o tej innowacyjności to jest ta druga strona, czyli pozyskiwanie inwestorów. Jeżeli Ty pokazujesz, że jesteś innowacyjny, że coś potrafisz, że zrobiłeś to lepiej niż wszyscy inni, to dostajesz taką szansę, że ktoś przychodzi do Ciebie z pieniędzmi „ok., daję Ci pieniądze, rozwijaj się dalej. Jest szansa, że pozyskasz swój rynek.” Przykładem żonglowania innowacyjnością jest Amazon – Bezos jest mistrzem świata w tworzeniu pewnej historii, pokazywania od początku jacy byliśmy na początku, a potem jak się ta firma rozwijała i co dzisiaj dajemy. Zresztą te rozwiązania, które nie są dostępne w Polsce, ale w Europie Zachodniej, Anglii, Stanach już tak, czyli przyciski Amazona typu zamów Whiskey idzie już w taką stronę wygody opartej w stronę lenistwa, że nawet ja się nie zastanawiam co powinienem zrobić, naciskam przycisk i przyjeżdża do mnie gość, który przywozi mi proszek, trzy skrzynki piwa czy coś innego. W pewnym momencie jesteśmy trochę pozbawieni świadomości. Wszystko jest tak dostępne, że nie zastanawiamy się, czy nam jest potrzebne, tylko wyszliśmy z założenia, że jest potrzebne.

Maciej Buś:Wydaje mi się, że to jest taka droga, że wszystkie innowacje, które są nam proponowane mają nam ułatwić życie we wszystkich możliwych aspektach i czego się spodziewam, że tak mogłoby być, że za chwileczkę pojawi się kolejny ruch, który będzie się temu sprzeciwiał na zasadzie buntu, bo takich ruchów jest wiele. Cyfryzacji przeciwstawia się ruch wyrzucania telewizorów, coraz więcej osób nie ma telewizji w domu, robi się weekend z wyłączonymi telefonami, czy całe wakacje bez dostępu do Internetu.

Arek Cempura:Myślisz, że to będzie luddyzm 2.0? Taki radykalny ruch społeczny, który sprzeciwiał się wtedy rewolucji przemysłowej?

Maciej Buś:Pewnie nie aż tak radykalny, ale taki powrót do człowieczeństwa. Taki ruch jest, nie jest tak silny i według ekspertów jest dużo słabszy niż trend cyfryzacji, automatyzacji, czyli powszechnego dominowania przez rozwiązania, zrobotyzowanie życia. Od tego nie uciekniemy, natomiast myślę, że takie zachowania, czy propozycje też w pewnym momencie doprowadzą do pewnego buntu albo do pewnych rozwiązań, które zaczną agregować te rozwiązania. Czyli typu booking, wszystkie portale jedzeniowe zamiast mieć 50 tysięcy różnego rodzaju funkcji zacznie to wszystko agregować w jednym. W tej chwili odkryłem bardzo fajną aplikację na Maca patrząc 10$ miesięcznie masz dostęp w jednym miejscu do aplikacji na Maca, takich bardzo użytecznych. Super wygodna, jest to dostępne. Nie wiem jak oni na tym zarabiają, ale jest to pewien agregat, który też można nazwać innowacją. Samo to, że aplikacje są dostępne w formie abonamentu, a nie musisz ich kupować na dyskietkach jak to było kiedyś było też pewnym przeskokiem w kierunku z jednej strony wygody, bo okazuje się, że możesz kupić dostęp do super CRM-u, który kosztuje dziesiątki, czy setki tysięcy złotych za abonament rzędu 20-30 dolarów miesięcznie za użytkownika. To są zmiany w dostępności do pewnych rozwiązań.

Arek Cempura:To nie są takie kajdany w naszej wygodzie? Potem jesteśmy uzależnieni od pewnego miejsca, pewnych rzeczy. To jest takie przerażające, mówisz ok., tu programy, tam dostęp. Sam z tego korzystam, ale dzisiaj w trakcie dyskusji jedna i druga strona zapomina czegoś i mówi dobra, sprawdzi w Internecie, szukajmy w aplikacji.

Maciej Buś:Obłudą byłoby też przeciwstawianie się temu rozwojowi. Cały biznes się zmienił. Paradoksalnie jeszcze 10 lat temu życie bazowało na zasadzie mieć – mieć samochód, mieć dom, mieć oprogramowanie na komputerze, mieć komputer itp. Dzisiaj jesteś w stanie korzystać z tych rzeczy nie inwestując w nie porządnych pieniędzy. Chcę coś pojechać, coś przewieźć to wypożyczam samochód na godzinę.

Arek Cempura:Czy uważasz, że to wynikało z naszej naturalnej potrzeby, czy zostało nam to sprzedane? Czy to nie jest tak, że my mamy trend do posiadania pewnych rzeczy, bo jeśli posiadamy, to dbamy.

Maciej Buś:Ale nasi rodzice mogą tego nie rozumieć. Wydaje mi się, że jest to kulturowo uwarunkowane. Kiedyś tak było, ale dlatego, że nie było innej opcji. Nikt nam tego wcześniej nie zaproponował. W tej chwili nastała tego typu propozycja, ekonomia współpracy. To nie jest tak, że tego nie było. Jest technologia, która umożliwia to dzisiaj. 10 lat temu to nie było możliwe, natomiast faktycznie w niektórych krajach tego typu przekonanie, że ja muszę mieć własny dom, czy własne mieszkanie jest dużo silniejsze. W Stanach powszechne jest to, że się wynajmuje domy, że się migruje pomiędzy stanami, pomiędzy miastami. U nas to się zaczyna dopiero teraz, że się mieszkania wynajmuje. Nadal uważam, że jest to dążenie, ale przez to że rynek wynajmu jest taki nieucywilizowany. Natomiast jeśli chodzi o migrację zarobkową nie wydaje mi się, żeby ten rynek został uwolniony. Nadal wiele ludzi chce pracować tam, gdzie mieszka. Nie bierze pod uwagę relokacji do innej części Polski. Jeżeli już to lecimy za granicę.

Arek Cempura:Sam powiesz, że to są istotne decyzje, bo nie tylko dotyczące Ciebie, czy będziesz pracował w Krakowie, czy w Warszawie, bo to dotyczy kwestii rodzinnych.

Maciej Buś:A w innych krajach nie?

Arek Cempura:Ale dzisiaj edukacja jest silnie związana z danym miejscem, a po drugiej ciągle jeżeli masz dzieci, to ciągle masz na uwadze te dzieci. Ty się łatwiej przystosowujesz, ale wyrywasz dzieci z pewnego otoczenia.

Maciej Buś:Zawsze jest coś za coś.

Arek Cempura:Jeśli ktoś wpadnie na fajny pomysł przemieszczania się, to pewnie będzie też element innowacji.

Maciej Buś:Arek, chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Rozmawiamy już prawie półtorej godziny i ani razu nie wspomnieliśmy o botach.

Arek Cempura:Tak, nie wspomnieliśmy o botach, bo to nie ten odcinek. Tyle razu mówiliśmy o nich i one dla mnie innowacją nie są, są wypracowanym procesem. Podsumowaliśmy sobie mijający rok. Dla mnie trendem, który się pojawi w przyszłym roku będzie mądre użycie botów i mądre użycie sztucznej inteligencji. Oczywiście pojawia się ileś tam haseł, jaka będzie super wspaniała, zamknie 1,8mln miejsc pracy i otworzy 2 mln nowych miejsc pracy. Jeszcze zobaczymy jak to zweryfikuje przyszły rok. Odnośnie botów – dla mnie cały czas się rozwija. Kiedyś był innowacją, a dzisiaj nadszedł czas technologiczny, nadchodzi czas jeżeli chodzi o ludzi do umiejętności skorzystania z tego. Dla mnie boty dzisiaj nie pojawiły się nagle. Są takim elementem, który przewija się cały czas przez życie, natomiast innowacyjnym będzie ich mądry sposób wykorzystania, kiedy pojawią się pierwsze projekty, w którym będzie je dosyć fajnie widać. Bardziej o botach mówimy ze strony firm niż ze strony klientów. Myślę, że jeszcze w przyszłym roku będziemy mieli okazję porozmawiać na ten temat.

Maciej Buś:Ostatnie pytanie. To jest Twój konik – jak oceniasz stopień adaptacji przez klientów tych rozwiązań botów konwersacyjnych? Voicebotów, chatbotów? Na ile według Ciebie klienci to kupują?

Arek Cempura:Wydaje mi się, że chyba jeszcze nie wprost. Brakuje wyraźnych, mocnych przykładów, gdzie jest z tego korzyść. Nawet nie zastanawiają się nad tym, że pojawiło się coś nowego. Przykładem, że jest dobrze jest jedna z firm kurierskich, która wdrożyła prostego voicebota, który udziela informacji gdzie jest moja paczka, co się z nią dzieje. Okazuje się, że klienci traktują to jako coś normalnego. Jest taki serwis, nie rozwlekają tego, niespecjalnie się zachwycają, bo potraktowali to jako coś, czego oczekują od tej firmy. Oczekują rzetelnej, dostępnej informacji. To się sprawdziło , bo ta firma odnotowuje największy ruch w godzinach porannych i późno popołudniowych, gdzie ludzie są w drodze do pracy lub do domu i z samochodu zamiast klikać w aplikację to sobie naciskają przycisk i dzwonią. W tym momencie szybko interfejsem głosowym są w stanie załatwić sprawę. Ja się dzisiaj zastanawiałem przed dzisiejszym podcastem, bo robiłem sobie kawę, patrzę na to urządzenie i się zastanawiałem, dlaczego nie ma ekspresów, które robią kawę na głos? Może są, ale nie wiem. Nikt tego nie pokazał. Ja ciągle bym czekał na rozwiązanie typu Alexa, tylko wolałbym, żeby nie było podłączone do Internetu, tylko wolałbym jakieś urządzenie lokalne, gdzie wiem, że jest odseparowane i tylko współpracuje z urządzeniami, które mają odpowiedni interfejs w moim domu. I ja rano budzę się, mówię włącz czajnik, zagotuj wodę albo przygotuj mi kawę. I daje mi informacje ej stary, nie podłożyłeś filiżanki.

Maciej Buś:No ale systemy inteligentnego domu bazują na komunikatach głosowych.

Arek Cempura:Tak i to jest miejsce, w którym spokojnie możemy zastosować te boty, ale to jest bardziej do przemyślenia jak to fajnie zrobić. Trzeba by było ustalić pewien standard, żeby te urządzenia miały wspólny interfejs, który szybko konfigurujesz. Podłączasz wszystkie urządzenia, przyjmują komunikaty i dają informację zwrotną, że czegoś nie ma, coś się skończyło, albo proponujemy coś innego albo dzisiaj nie, bo już wypiłeś cztery kawy. I piątej nie dostaniesz.

Podsumowując z mojej strony to, co powiedzieliśmy. Klienci nie tyle nie są gotowi na innowacje, co oczekują pewnej korzyści, pewnej wygody. Jeżeli ona się pojawia w tym, co dostają, to dosyć szybko to akceptują. To element dla którego smart fony się przyjęły – ludzie coś dostali wow, widzę, jest większe, mogę coś napisać, zobaczyć. Tak naprawdę jak się okazało wtedy przy smart fonach miało sens aparat fotograficzny. Rozwój telefonu, w którym dodawano aparaty fotograficzne spowodował rozwalenie rynku aparatów fotograficznych. Ludzie są w stanie zrobić dosyć dobre zdjęcia tymi smart fonami i kolejna branża, która gdzieś poległa w zderzeniu z czymś nowym to budziki. Okazało się, że budziki w telefonach działają, to cały sektor budzików też gdzieś poległ. Jak popatrzysz znowu na zegarki, zaczynają się dostosowywać do tej zmiany. Wydawało się, że już zegarek nie będzie potrzebny. Po co jest zegarek? Po to, żeby Ci pokazywać czas. Jeżeli ten czas jest pokazywany w smart fonie wydawało się, że ten zegarek jest niepotrzebny. Ale dzisiaj zegarki dostają nowe funkcje i pełnią istotny element biżuterii męskiej, czy damskiej. Ty bierzesz konkretny zegarek dlatego, że Ci pasuje do Twojego nastroju, Twojego stylu. To, co widzimy, to coraz więcej zegarków zamkniętych z wysokiej półki coraz więcej ma elektronikę i stają się tymi smart. To jest element innowacyjny – te zegarki przeszły ze zwykłych urządzeń do mierzenia czasu w wielofunkcyjne komputery.

Maciej Buś:I tu postawmy kropkę.

Arek Cempura:Kropkę nad i…nnowacjami. Nie zamykajmy ich, ale szukajmy ich koło siebie, bo czasami gdzieś siedzą w kącie, tylko do tej pory ich nie zauważaliśmy.

Maciej Buś:Tak, musimy szukać mądrego zastosowania tego i mądrze na te innowacje patrzeć. Z jednej strony z pokorą, ale z drugiej strony z nadzieją. Nie wykluczałbym nowych rzeczy w żaden sposób, że one mogą nam pomóc, ale myślę, że trzeba gdzieś uważnie się temu przyglądać. Myślę, że z tą myślą z jednej strony kończymy ten rok i pora na innowacyjne życzenia dla Was, Drodzy Słuchacze.

Myślę, że pierwsza część będzie taka, że jeżeli udało Ci się przesłuchać tego podcastu jeszcze 31/12 roku 2018 to jest szansa, że zdążamy złożyć Ci życzenia fantastycznej zabawy sylwestrowej i fantastycznego otwarcia nowego roku 2019 już od pierwszej minuty, czy sekundy, która na zegarku czy to mniej, czy bardziej innowacyjnym zostanie Tobie pokazana, czy wyświetlona. A jeżeli słuchasz tego odcinka już w nowym roku to życzymy Ci żebyś przeżył ten rok w jak najbardziej innowacyjny rozsądny sposób. Żeby on był pełen sukcesów, pełen kroków do przodu, żebyśmy potrafili dostarczyć Ci kolejne odcinki podcastu, które wniosą coś w Twoje życie konstruktywnego, które zmotywują do podjęcia pewnych działań.

Arek Cempura:Ja ze swojej strony uważam, że cały styczeń jest dobrym miesiącem do składania życzeń na nadchodzący rok, więc nie dzielę Państwa na tych, którzy zdążą przesłuchać to jeszcze w tym roku i na tych, którzy będą słuchać w styczniu. Te życzenia są jak najbardziej szczere – życzę Państwu przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejszy element. Żeby ten rok był lepszy niż poprzedni i trochę gorszy niż następny, bo to będzie pokazywało, że się coś ciągle nowego dzieje.

Maciej Buś:Bo kradniemy z poprzedniego roku zawsze.

Arek Cempura:I przede wszystkim życzę, żebyście się rozglądali uważnie dookoła siebie, bo może się okazać, że innowacje, który wszyscy oczekują gdzieś leżą, są przycupnięte w kącie. Może Wasz pracownik ma jakiś pomysł, tylko nie był się w stanie przebić. Może Wy sami macie coś w głowie tylko do tej pory z jakiegoś powodu nie mieliście odwagi lub wydawało się Wam to banalne. Pamiętajcie, że niektóre rzeczy, które są banalne, proste, ale nie są trywialne powodują, że to, o czym Wy myślicie nie oznacza, że wszyscy tak myślą. A może się okazać, że to będzie odkrycie na miarę czegoś fantastycznego i życzę Państwu aby nadchodzący rok był fantastyczny i udany ze wszechmiar.

Maciej Buś:I żegnamy się.

Arek Cempura:Dziękuję Państwu serdecznie, żegnam się z Wrocławia Arek.

Maciej Buś:A z Łodzi jeszcze Maciej. Trzymajcie się i udanego nowego roku.

Maciej Buś

Pomagam firmom komunikować się z klientami
Jestem… bardzo empatycznym, ale i wymagającym klientem. Tak po prostu i po ludzku oczekuję od firm i marek rzetelności oraz przyzwoitości. Od ponad 20 lat szukam świętego Graala skutecznego porozumiewania się firm z jej klientami. Swoimi doświadczeniami dzielę się jako konsultant, trener i mentor, ale również jako bloger i podcaster.

Zobacz wszystkie moje wpisy

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Maciej Buś

Pomagam firmom komunikować się z klientami
Jestem… bardzo empatycznym, ale i wymagającym klientem. Tak po prostu i po ludzku oczekuję od firm i marek rzetelności oraz przyzwoitości. Od ponad 20 lat szukam świętego Graala skutecznego porozumiewania się firm z jej klientami. Swoimi doświadczeniami dzielę się jako konsultant, trener i mentor, ale również jako bloger i podcaster.