Ci, którzy pracują w sprzedaży, obsłudze klienta, w marketingu czy w reklamacjach, wiedzą, że są rożne typy klientów. A specjalną kategorią są tzw. klienci bogaci. Oni też mają swoje podkategorie. Możemy ich podzielić na “bogatych dzięki pracy”, “bogatych dzięki szczęściu”, “bogatych z urodzenia”, “bogatych z małżeństwa” czy też “bogatych z przypadku”. Krążą o takich klientach niezliczone anegdoty – zarówno o ich rozrzutności jak i skąpstwa. O ich dobrych manierach, ale i o chamstwie. Jedną z takich ciekawych opowieści o bogatych klientach możecie znaleźć w książce Marka Zmysłowskiego pt. “Goniąc Czarne Jednorożce”. A oto i ona.

Pobierz mp3  Do czytania Youtube

słuchaj na iPhone  Słuchaj na Android Słuchaj w Spotify

Według moich subiektywnych i prywatnych badań naukowych pod tytułem „życie” wychodzi mi, że im ktoś ma więcej kasy (której sam nie zarobił), tym zwykle większym jest bucem. I Afryka mi tę tezę potwierdziła. Oczywiście z wyjątkami. Tak się już tu widać przyjęło. Ci bogaci myślą, że wolno im więcej. Tyle że w Nigerii faktycznie wolno im więcej. Niekiedy prowadzi to do absurdalnych sytuacji.

Moja ówczesna dziewczyna była w Lagos właścicielką salonu kosmetycznego i studia fryzur. A że był to fajny i modny lokal o wysokich cenach, to korzystały z niego zwykle panie z wyższych sfer. Pewnego razu jedna z klientek przyszła po zamówioną perukę. Nie pytajcie mnie, po co czarnej kobiecie po sześćdziesiątce blond peruka. Dodam tylko, że przemysł sztucznych włosów jest jednym z najbardziej zyskownych ever. Polecam film „Good Hair” z Chrisem Rockiem jako narratorem, jeśli potrzebujecie pomysłu na biznes. W każdym razie peruka dotarła od producenta nieco „zmęczona” i dziewczyny z salonu postanowiły ją trochę odświeżyć, co niestety chwilę musiało potrwać. A to bardzo się nie spodobało matronie, która natychmiast zrobiła karczemną awanturę, korzystając z argumentów w rodzaju: „mój czas jest zbyt cenny, bym tu czekała”, „powinnam być waszym najważniejszym klientem” czy „powiem wszystkim w wysokich kręgach, by nie zapraszali was na swoje śluby” (tego ostatniego za bardzo nie zrozumiałem).

W każdym razie recepcjonistka (bo, umówmy się, w prawdziwym salonie fryzur musi być recepcja i pomieszczenie dla VIP-ów) poinformowała klientkę, że peruka będzie gotowa „za trzy minutki”, po czym poszła na zaplecze sprawdzić, o ile się pomyliła. Gdy wróciła, matrony już nie było. A wraz z nią przepadły oba telefony komórkowe służące do kontaktu z klientami.

I nie, nie myślcie sobie, że klientka je po prostu ukradła. Ona postanowiła nas ukarać. Dziewczyny zaczęły dzwonić do niej z prywatnych telefonów. Dopiero za dziesiątym razem raczyła odebrać i poinformowała, że gdy peruka będzie w końcu gotowa, właściciel salonu ma jej ją osobiście przywieźć, grzecznie przeprosić, oczywiście zwrócić całość pieniędzy za perukę, a wtedy być może urządzenia zostaną oddane. Być może, bo matrona musiała się jeszcze zastanowić, czy nie będą one stanowiły odszkodowania za czas, który straciła na „współpracę z kompletnie nieodpowiedzialną i nieprofesjonalną firmą”. Oczywiście wezwaliśmy policję. Oczywiście ona również wezwała do nas policję. I oczywiście jej policja wygrała z naszą policją.

Ostatecznie salon przeprosił. Urządzenia urządzeniami, ale przecież nie chcieliśmy, by matrona powiedziała znajomym z wyższych kręgów, by nie zapraszali nas na swoje śluby.

Przydatne linki i źródła

Arek Cempura

Arkadiusz R. Cempura, przez znajomych zwany Arek, posiada wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i marketingu. Zarówno w obszarze B2B, jak i B2C.

Zarządzał sprzedażą w Alcatelu, NextiraOne, Dimension Data (obecenie NNT Polska). Realizował projekty w Lukas Banku, Credit Agricrole, Euro Banku, Serwis Prawa, Pirios, PZU, Banku Millennium.

Twierdzi, że jest „ojcem chrzestnym voicebota Maksa z Orange PL” :) A do zatrudniania botów przekonywał już w 2015 (taki z niego trendsetter).

Prawie 3 lata spędził na Ukrainie, realizując projekty w Alfa Bank Ukraine i Idea Bank Ukraina.

Współorganizator i moderator konferencji organizowanych przez Związek Banków Polskich.

O sobie mówi:

Z wykształcenia jestem inżynier..., magister inżynier elektronik, ze specjalnością telekomunikacja.

Z zawodu ... handlowiec.
Ale czy na pewno sprzedaję, a może sprawiam żeby ludzie chcieli ... zmienić przyzwyczajenia.
Sprzedając robię to co lubię - zachęcam ludzi do poddania się zmianom, do szukania rozwiązań, do wyjścia poza krąg własnych przyzwyczajeń. Sam wiem, że to właśnie "przyzwyczajenia" są wrogiem "nowości".
W tej sytuacji można powiedzieć, że pracy nigdy nie zmieniłem.

Zobacz wszystkie moje wpisy

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do społeczności klientomaniaków

Co tydzień będę Ci wysyłał inspirujące porady jak zbudować obsługę, którą pokochają klienci !