Kiedy trzy lata temu zaczynałęm swoją przygodę z tworzeniem podcastów chciałem po prostu pogadać, wyrzucić z siebie kłębione myśli i poznać opinie innych na tematy, które mnie interesują. Nagrałem 50 odcinków podcastu klientomania, przez trzy lata szukałem swojej drogi w tym wciąż nowym świecie mówienia i słuchania, przeszedłem poważny kryzys twórczy i powróciłem. W jubileuszowym odcinku (3 lata i jednocześnie 50 audycji) podsumowuję moje dotychczasowe doświadczenia i analizuję 10 błędów jakie popełniłem prowadząc podcast. Ale czy żałuję?

Pobierz mp3  Transkrypt  Obejrzyj Wideo  słuchaj w iTunes  Słuchaj na Android


Jakkolwiek ponuro brzmi tytuł tego odcinka, wiedz, że osiągnięcie kamienia milowego jakim jest „słupek” z numerem 50 i jednocześnie trwanie w tym projekcie 3 lata wywołuje we mnie ogromne pokłady satysfakcji, a nawet stan, który śmiało można nazwać „szczęściem”. Kiedy 2 sierpnia 2015 roku klikałem przycisk „opublikuj” pod pierwszym odcinkiem mojego podcastu nawet nie myślałem o tak odległej perspektywie jak 50 odcinek czy lata nagrywania. W listopadzie tamtego roku cieszyłem się jak dziecko, że całkiem naturalnie osiągnąłem pierwszy kamień milowy czyli odcinej 10.

Postanowiłem ten odcinek nagrać w takiej właśnie formie – rozliczeniem się z przeszłością – błędami i sukcesami, ponieważ głęboko wierzę, że co jak co, ale to konkretne historie stanowią najlepszą inspirację i sposób na własny rozwój. Przeanalizowałem dokładnie wszystko co się zadziało przez minione trzy lata w kontekście tworzenia podcastu. Prześledziłem drogę jaką przeszedłem wraz z moimi partnerami podcastowymi. Sięgnąłem do źródeł, żeby przypomnieć sobie skąd wziął się pomysł na nagrywanie i jak on ewaluował na przestrzeni lat. Spoglądając na mapę z góry łatwo jest wyciągać wnioski, dostrzegać przeszkody. Całkowicie naturalne stało się punktowanie błedów i zaniechań. Ale czy ja żałuję, że je popełniłem? Czy nie mogę spać po nocach? Czy rwę sobie włosy z głowy? Czy mogłem zrobić to inaczej? – odpowiedź na pytania znajdziesz w podcaście.

W tym odcinku podsumowuję 3 lata mojego podcastowania:

  • Opowiadam o źródłach podcastu Klientomania – skąd wziął się pomysł oraz co mnie inspirowało?
  • Odpowiadam na pytanie „o czym właściwie jest Klientomania?”
  • Odpowiadam o formacie podcastu, ludziach, którzy uczestniczyli oraz uczestniczą w tworzeniu audycji
  • Opowiadam o kryzysie twórczym – niemal rocznej przerwie w nagrywaniu i jak udało mi się wrócić na właściwe tory?
  • Przedstawiam 5 rzeczy, z których jestem naprawdę dumny (choć należę raczej do osób, ktore wciąż nie są zadowolone z uzyskiwanych efektów)
  • Omawiam 10 błędów jakie popełniłem podczas mojego 3-letniego podcastowania. Odpowiadam też na pytanie „czy dzisiaj zrobiłbym to inaczej?” oraz „czy żałuję?”
  • Prezentuję kuchnię mojego podcastu – sprzęt, oprogramowanie, proces, postprodukcja, ludzie
  • Opowiadam o moich planach na ciąg dalszy klientomanii – o zmianie myślenia o podcaście, o jego profesjonalizacji, o finansowaniu tworzenia oraz biznesie.

Wideo

W rozmowie wspominamy o:

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Ciebie w wielu miejscach (i pracujemy, żeby było ich jeszcze więcej):

  • W serwisie Klientomania.pl – lista wszystkich podcastów
  • iTunes – dla użytkowników iPhone’ów i iPad’ów
  • W serwisie Stitcher – pobierz aplikację Stitcher dla Androida i innych modeli telefonów

Transkrypt

Dzień dobry w 50 odcinku podcastu Klientomania. Co prawda dawno w tym podcaście tego nie robiłem, ale może właśnie od tego odcinka zaczynasz swoją przygodę z Klientomanią. Przedstawię się zatem – nazywam się Maciej Buś i jestem Klientomaniakiem. Jestem bardzo zwyczajnym klientem, może nieco bardziej empatycznym, a zarazem wymagającym. Tak po prostu oczekuję od firm i marek rzetelności i przyzwoitości. Dzisiaj jest 50 odcinek podcastu Klientomania, który nagrywam dokładnie 3 lata. 2 sierpnia 2015 roku rozpocząłem przygodę z nagrywaniem podcastu. Całkowicie spontanicznie, można powiedzieć, bez przygotowania. Chciałbym dzisiaj podsumować tym odcinkiem całą przygodę mojego trzyletniego podcastu.

Dzisiejszy odcinek podzieliłem na 6 bloków. Po pierwsze chciałbym opowiedzieć Tobie o pewnej drodze, którą przeszedłem, czyli w jednej pigułce historię krok po kroku, co się zadziało, skąd się wziął pomysł na Klientomanię i jak przebiegała praca nad tym podcastem do dnia dzisiejszego. Druga rzecz to rzeczy, z których jestem szczególnie dumny, czyli takie małe chwalenie się co się udało albo co ja przynajmniej dostrzegam jako sukces. Kolejnie to, co jest tak naprawdę mięsem dzisiejszego odcinka, ponieważ bardzo chciałem, żeby ten odcinek był jak najbardziej użyteczny. Nie chciałem filozofowania, dzielenia się tylko i wyłącznie emocjami związanymi z tym podcastem, ale chciałem dać coś praktycznego. To będzie takie małe fuckup story, czyli 10 moich największych błędów związanych z moim podcastowaniem. To nie będzie tylko opowiadanie o tym, co się nie udało, ale powiem również o tym, czy żałuję błędów, które popełniłem i czy mógłbym dzisiaj postąpić mądrzej. Kolejnym elementem jest podcastu od kuchni. Zauważyłem, że wielu podcasterów, mniej więcej na etapie 50 odcinka odsłania kuchnię swojej działalności. Co prawda nie chce uchodzić za wielkiego podcastera, czy promotora podcastingu i nie chcę w tym momencie uchodzić za autorytet, który mówi jak zbudować podcastu. Chciałbym krótko opowiedzieć z czego ja korzystam. Może to dla kogoś będzie inspiracją., powiem tez skąd ja czerpałem inspiracje. Na koniec co przede mną, co przed nami , czyli jak dalej będzie wyglądała wizja Klientomanii.

Zatem, zaczynamy. Cofnijmy się trzy, a nawet cztery lata wstecz, czyli moja droga do podcastowania, czyli krótka historia Klientoamanii.

Jak to się zaczęło?

Moja przygoda z podcastami zaczęła się w 2014 roku. To był taki moment, kiedy ja odkryłem podcastu. Oczywiście widziałem, słyszałem, że te podcastu są, próbowałem ich słuchać, ale jakoś nie wytrwałem. Pierwszym podcastem, do którego dotarłem i to za pośrednictwem bloga, to był podcastu Michała Szafrańskiego „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy”, bazującego na blogu „Jak oszczędzać pieniądze”. To był podcastu, który zbudował podwaliny tego, w jaki sposób ja funkcjonuję i Michał pozostaje pewnym wzorcem jakościowo-merytorycznym i emocjonalnym. Pomyślałem, że fajnie by było coś takiego zrobić, ale na tym etapie, 2014 roku, po prostu słuchałem i czerpałem wiedzę i w jakiś sposób chłonąłem informacje i format. Krótko później zacząłem odkrywać podcasty związane z Mac’iem, ponieważ wtedy stałem się posiadaczem takiego komputera. Odkryłem bardzo wiele podcastów dla użytkowników Mac’a. One były zupełnie innymi podcastami od podcastu Michała, natomiast to, co wtedy zobaczyłem, to jak różne mogą być podcastu. Przejdźmy do momentu, który zainicjował powstanie nowego podcastu. Ja mieszkałem zawsze w Poznaniu. Biznes, w którym ja funkcjonuję, a funkcjonowałem przez naście lat w biznesie Customer Contact Center, czyli w zorganizowanej formie komunikacji przedsiębiorstw marek z Klientami, jest bardzo mocno skoncentrowany w Warszawie. Ja, będąc w Poznaniu bardzo często miałem problem z bieżąca komunikacją z możliwością rozmawiania o tym, co mnie interesuje, z innymi uczestnikami tego rynku. W czerwcu 2015 uczestniczyłem w wydarzeniu w Wiedniu. Były to urodziny pewnej firmy, na które zostałem zaproszony – Competence Contact Center. Co rok takie imprezy są organizowane, najczęściej w Wiedniu. Na wiedeńskiej Gloriette była bardzo impreza, na której zawsze spotykam kilka osób z Polskim. Tam spotkałem także Piotra Merkela, którego znałem już wcześniej z różnego rodzaju konferencji, publikacji, natomiast jakoś nigdy nie odpisał na mojego maila, w związku z tym tak naprawdę dopiero wtedy mogliśmy usiąść i pogadać. Tak się złożyło, że niemalże cały wieczór z pięknym widokiem przed sobą, bo wzgórze Gloriette jest ułożone w taki sposób, że widzimy cały park Schönbrunn i panoramę na niemalże cały Wiedeń – niebiańskie widoki. Rozmawialiśmy trochę o tym, jaką każdy ma perspektywę. Ja miałem perspektywę związaną z komunikacją zorganizowaną. Oczywiście od dawna już bardziej mniej interesował aspekt kliencki, konsumencki, zachowań klienckich itd., ale również mając perspektywę operacyjną – w jaki sposób zorganizować tę komunikację na masową skalę. Piotr był typowym CX-owcem. Zajmował się Customer Experience i projektami z tym związanym. W związku z tym bardzo fajnie nam się rozmawiało, bo nie we wszystkim się zgadzaliśmy. W bardzo wielu elementach się uzupełnialiśmy. Piotr miał bardzo podobne wyzwanie, co ja, ponieważ on z kolei mieszka w Gdyni. Na koniec wieczoru, a właściwie to już była noc, postanowiliśmy, że fajnie byłoby kontynuować tę rozmowę. Ja z tyłu głowy miałem cały czas, że taką formą rozmowy mógłby być podcastu. Tym bardziej, że jestem promotorem udostępniania różnego rodzaju informacji. To nie o to chodzi, ze my sobie pogadamy, ale fajnie, że ta dyskusja jest konstruktywna, żeby ktoś mógł z niej skorzystać. Nie dałem długo czekać pomysłowi. Kiedy tylko wróciłem do Polski zacząłem zgłębiać jak to możliwie prosto można zrobić. Jeszcze w lipcu nagraliśmy pierwszy odcinek, a już 2 sierpnia puściliśmy go w eter. On był bardzo prosty, być może amatorski, ale był dokładnie tym, czym mógł i czym chcieliśmy, żeby był w danym momencie.

O czym jest ten podcast?

W roku 2015 byłem bardzo mocno osadzony w sektorze Contact Center. Jestem do dzisiaj, natomiast tak naprawdę ja nie chciałem do końca, żeby ten podcastu był o Call Center z bardzo prostego względu – to w jakiś sposób ogranicza nas znaczeniowo, a ja chciałem wyjść poza ten obszar. Chciałem rozmawiać o kliencie, o komunikacji, dotykać różnego rodzaju innych branż. Poza tym wchodząc w podcastu miałem już takie obserwacje z innych podcastów, czy blogów, że jeżeli zbyt wąsko określimy swoją niszę, to prędzej, czy później skończą się nam pomysły na tematy, skończą się goście, których możemy zapraszać, związku tym nie chciałem się zawężać. Nie zmienia to faktu, że pierwsze odcinki były mocno osadzone w specyfice Call Center. To wyglądało fajnie, ja dałem wkład Call Centrowy, a Piotr dawał kontrę z punktu widzenia Klienta, czy więc człowieka, który nie był totalnie osadzony w tym świecie. Uczestniczył w projektach Call Center, natomiast on patrzył z perspektywy Klienta/konsumenta albo ewentualnie biznesu, którego używał do komunikacji i realizacji swoich celów biznesowych. Potem skręciliśmy nieco bardziej w Customer Experience, przy czym pojawiały się pewne dysonanse, ponieważ ja do Klientomanii, do komunikacji z Klientem podchodziłem w sposób bardzo emocjonalny i dlatego mówiłem o Klientomanii, a Piotr był CX-owcem. Bardziej skłaniał się ku Customer Experience, czyli w jakiś sposób w formie mierzalnej, która się przekłada wprost na pieniądze, ale nie na zasadzie jeśli będziesz dbał o Klienta, to zarobisz więcej, ale on jest w stanie przeliczyć to, że jeśli zrobimy to tak i tak, to będzie taki, a taki zwrot z inwestycji, czyli Customer Experience, czy dobra Obsługa Klienta wprost przekłada się na określone wskaźniki. Można powiedzieć, że po dzień dzisiejszy ten podcast jest związany z Obsługą Klienta, natomiast ewoluując na dzień dzisiejszy, jestem bliższy stwierdzeniu, że my rozmawiamy o komunikacji marek firm z klientami. Innymi słowy, w tej audycji, czy na moim blogu staram się pomagać firmom, markom przede wszystkim tym osobom, które są związane z tym obszarem skutecznie komunikować się w zorganizowany sposób z klientami. Tutaj na pewno wchodzą w grę z jednej strony elementy związane z Customer Experience, związane z centralizowaną komunikacją (Contact Center, suport, HelpDesk, Contact Service). To nie ma znaczenia – chodzi o zorganizowaną, zaplanowaną i przemyślany system.

Tytuł

Przyznam, że kiedy startowaliśmy z podcastem nie miałem pomysłu jak powinien się nazywać. Ponieważ środowiskiem naturalnym, z którego wyszliśmy był portal, który ja prowadziłem i prowadzę, czyli Forum Call Center.pl naturalną nazwą było podcast Forum Call Center. Nie wymyślałem nic mądrzejszego. Ogłosiliśmy co prawda konkurs na nazwę tego podcastu. Podcast cieszył się tak dużym zainteresowaniem i jeszcze lepszą informacją zwrotną, że przez dobre cztery miesiące nie otrzymaliśmy ani jednej informacji zwrotnej, ani propozycji. Tak naprawdę dopiero w październiku, szukając tej nazwy, bez jakiegoś mocnego napięcia, pamiętam jak dzisiaj szedłem mostem Rocha w Poznaniu, skręcając do parku im. Tadeusza Mazowieckiego wpadła mi do głowy jak piłeczka na głowie Pomysłowego Dobromira nazwa Klientomania. Nie wiem skąd, nie wiem jak, nie robiłem żadnych ćwiczeń w tym zakresie. Po prostu mi to wpadło do głowy. Ścieżka między początkiem tego parku, a moim domem, w którym mieszkałem to jest około 300m. Dzięki mobilności, Internetowi nim dotarłem do domu miałem już zarejestrowaną domenę, która się okazała wolna. Byłem przekonany, że to będzie to, aczkolwiek dałem pomysłowi trochę odetchnąć, dokładnie miesiąc. Coś mi mówiło, że nazwa Klientomania to nie jest mój autorski pomysł, już gdzieś o niej słyszałem. Faktycznie okazało się, że Klientomania była kiedyś projektem Customer Experience stworzonym przez Netię. Sprawdziłem, że ostatnia wzmianka o tym projekcie to był 2011 rok, minęło już dużo czasu i ten projekt został najprawdopodobniej zakopany, więc przejąłem ją dla naszego podcastu i od 10-go odcinka zyskał nazwę Klientomania i ta nazwa, z tego, co słyszę, jest bardzo dobrze przyjmowana, z czego bardzo się cieszę.

Przyjęliśmy od początku pewien rytm i format naszej rozmowy. Ponieważ od samego początku to miała być rozmowa, a nie wykłady, my chcieliśmy z Piotrem po prostu pogadać na określony temat. Przyjęliśmy, że takie rozmowy będziemy odbywać co dwa tygodnie. Były różne pomysły, zarówno jak długo powinien trwać pojedynczy odcinek, jak i jaka powinna być częstotliwość. Mówię o pomysłach, które ja zaczerpywałem z informacji w Internecie ze świata podcasterskiego, który wtedy był jeszcze mały. Niby były katalogi podcastów, było nawet 100 i więcej podcastów, ale tak naprawdę to ciężko było do nich dotrzeć. Niewiele podcastów było regularnie wypuszczanych, w związku z tym ten światek był jeszcze wtedy bardzo mało. Były różne pomysły – niektórzy publikowali nawet co tydzień i codziennie. Wydawało mi się, że rytm co dwa tygodnie będzie dobry, będzie angażował słuchaczy na zasadzie, że nie zdążą zapomnieć. Tak zaczęliśmy i tego się trzymaliśmy. O konsekwencjach tego rytmu opowiem później. Wracając do formatu – to miała być moja rozmowa z Piotrem na określone tematy i co jakiś czas chcieliśmy zapraszać gości. Faktycznie na przestrzeni trzech lat przewinęło się 22 gości, których kiedyś mi trudno było sobie wyobrazić, że można. Największym moim zaskoczeniem była moja rozmowa z Profesorem Blikle, ale był też Doktor Tomasz Piekot z Uniwersytetu Wrocławskiego, była Ania Janiczek z PZU, z którą rozmawialiśmy o Grze o Klienta, była Marta Jeż, świetny logopeda z ostatniego odcinka, był Tomek Dziobak, specjalista od leadów, był Rafał Wolski z Volkswagena i bardzo wielu. Było tez dwóch, czy trzech gości z zagranicy, gdzie przygotowaliśmy podcastu z dubbingiem, co było też technicznym wyzwaniem.

I przyszedł kryzys.

Rok 2017 to był rok, który najlepiej byłoby wyciąć z życiorysu. Jakoś od początku wszystko się układało nie tak i pod koniec pierwszego kwartału Piotr, ze względu na swoje obowiązki nie był w stanie ciągnąć dalej tego projektu. Było nam coraz trudniej zgrywać terminy, żeby nagrywać kolejne odcinki. To tak podupadało i w pewnym momencie stwierdziliśmy, że kończymy to, przerywamy albo szukamy innego formatu. Ja w roku 2017 podejmowałem dwie albo trzy próby reanimacji mówiąc, że to będzie już to, natomiast nie było do końca przygotowany na to, w jaki sposób to zrobić. Efekt był taki, że działy się dwie rzeczy – w roku 2017 to był prawie roczna przerwa.  Oczywiście w tym roku powstało kilka, kilkanaście odcinków, natomiast ja odczuwałem, że to był taki czas, kiedy niewiele się w tym zakresie działo, a jednocześnie obserwując proste statystyki na Soundcloudzie okazywało się, że cały czas te odcinki są słuchane, ich popularność rośnie. Nawet serwis, na którym ten podcastu funkcjonował rósł w siłę. Wiedziałem, że wrócę do nagrywania, natomiast nie wiedziałem kiedy. Przełom nastąpił na przełomie 2017-2018, gdzie zadziało się kilka rzeczy prawie jednocześnie. Po pierwsze dostałem kilka maili z poklepaniem po ramieniu „Pewnie Wam tego nikt nie mówi, ale robicie fajną robotę, róbcie tak dalej. To było kilka słów, które do dzisiaj mi tkwią w głowie i które spowodowały, że na moich ustach pojawił się autentyczny banan i dostałem motywację do powrotu. Były jeszcze dwa problemy. Po pierwsze ja podcastu, czy blogowania nie traktuję zawodowo. To jest moja działalność hobbystyczna. Co prawda nie za bardzo separuję to, co robię zawodowo od życia prywatnego, natomiast robię to bardziej z pasji, niekoniecznie jestem nastawiony na osiągnięcie celu zawodowego. Jeden element to kwestia czasu, który jest związany nie tyle z nagrywaniem, co zajmuje około dwóch godzin plus, w zależności od rodzaju odcinka, godzina do czterech przygotowania się do niego. Natomiast składanie samego odcinka zajmowało mi jeden, a czasami dwa dni, o czym na końcu opowiem. W listopadzie spotkałem Filipa. To był totalny przypadek i to jest tylko takie potwierdzenie, że czasami te sytuacje spadają z nieba. Podwoziłem Filipa z Warszawy do Łodzi. Filip jest liderem w jednym z Call Center, braliśmy udział we wspólnym projekcie. Rozmawialiśmy o tym, co robimy, zeszło gdzieś na ten podcastu, po czym się okazało, że człowiek, który pracuje jako Lider w jednym z łódzkich Call Center tak naprawdę to jest dźwiękowcem, jest specjalistą od edycji dźwięku. Ja mówię – czy nie chciałby zająć się składaniem tych podcastów, oczywiście za pieniądze. Filip potrzebował trochę czasu i tak naprawdę zgłosił się po trzech miesiącach. Mówi, że jest już gotowy i może przyjąć to zlecenie. To był taki pierwszy moment wyzwalający. Drugim elementem było to, że pamiętajcie, że mi było ciężko rozmawiać, teraz do kamery, typowo solowo. W związku z tym musiałem mieć jakiegoś rozmówcę. Odezwałem się, pamiętam tę datę, 14 lutego. Zadzwoniłem do Arka Cempury, z którym już dawno omawiałem, że fajnie byłoby porozmawiać w podcaście. Zaproponowałem mu, czy nie chciałby poprowadzić podcastu wspólnie i tak Arek od tego momentu jest współprowadzącym podcastu Klientomania. W tej chwili mamy taki rytm, że mniej więcej co drugi odcinek nagrywamy wspólnie, co drugi odcinek jest z gościem. Tak wygląda nasza przerwa.

Niewątpliwie powrót do regularnego nagrywania uważam za bardzo duży sukces i myślę, że ta przerwa i ten nowy format pracy nad podcastem spowodował, że ten podcastu, mam nadzieję, że również w Twoich oczach i uszach, wszedł na wyższy poziom.

I w końcu nowe pozycjonowanie Klientomanii. Jeżeli cofniemy się do samego początku, to być może pamiętasz muzyczkę, jaka była zapoczątkowana. Wiele osób, które ją słyszało, mówili „Taka Trójeczka”, czyli Trzeci Program Polskiego Radia. Nie jest już tym radiem, co trzy lata temu, chociaż nadal zdarza mi się słuchać. W każdym razie taka spokojna muzyka. W momencie kiedy się pojawił Filip stwierdziłem, daję mu wolną rękę – zaproponuj jakiś nowy model muzyczny. Chciałem trochę wyzbyć się swoich przekonań i chciałem posłuchać jak Filip odbiera to, co robimy. No i tak pojawiła się nowa muzyka, nowe intro. Doktor Tomasz Piekot uraczył nas pewnymi hasłami, typu „Ręczymy za słowa”. To hasło nie jest jakimś zwykłym hasłem. Faktycznie, ja osobiście biorę odpowiedzialność za to, co mówimy, za słowa. Uważam, że osoby, które wypowiadają się publicznie, piszą artykuły opiniotwórcze, mają bardzo dużą odpowiedzialność za swoje słowa i za to, co w efekcie inni będą czytać, słuchać. Mimo, że to było zlecone na zewnątrz, Tomek słuchał moich podcastów i dobrze rozszyfrował i mnie i sam model.

Trzecim elementem, który ujrzał światło dzienne, czyli miesiąc temu, na początku lipca to jest to, że obok samego podcastu, który już miał 50 odcinków pojawił się tez blog. My ten blog prowadziliśmy, natomiast on był poutykany pomiędzy różne Media, które prowadziliśmy. Jak powyciągałem wszystkie treści, które były związane z Klientomanią powstał blog, w którym jest ponad 50 artykułów i na dzień dzisiejszy staram się utrzymać taki rytm, że w każdym tygodniu pojawia się jeden materiał. Co dwa tygodnie podcastu i co dwa tygodnie dobry merytorycznie tekst. Tak się dzieje i na razie udaje się to utrzymać.

Pięć rzeczy, z których jestem szczególnie dumny

Podsumowując moją trzyletnią historię. Pomyślałem, że chyba największym sukcesem dla mnie było to, że w ogóle zacząłem. Zazwyczaj mam tak, że muszę mieć odpowiedni sprzęt. Kiedyś miałem tak, żeby zacząć biegać musze mieć odpowiednie buty, ubranie itp. tutaj zaczęliśmy z niczym. Cała inwestycja w rozpoczęcie podcastowania można powiedzieć, że wynosiła 0zł. Albo bazowaliśmy na bezpłatnych rozwiązaniach, albo na testowych rozwiązaniach, które umożliwiały czy nagranie, czy obróbkę, czy publikację samego materiału bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Bazowałem głównie na informacji, które były dostępne w Internecie i nie będę ukrywał, że największa bazą informacji na tamten czas był 50 odcinek podcastu Michała Szafrańskiego, który wtedy pokazywał zaplecze podcastowe, jak on to robi, z jakich narzędzi korzysta, z jakiego sprzętu korzysta itd., co, nie ukrywam, miało pewien wpływ na to, co się zadziało dalej, jakie decyzje zakupowe podjąłem. Najważniejsze było to, że faktycznie zaczęliśmy rozmawiać, weszliśmy w pewien rytm i go kontynuowaliśmy. Druga rzecz, z której jestem dumny to to, że tworze wartościowe treści. Ja jestem zadowolony z tego, że te materiały, które wypuszczam, zarówno w formie pisanej, jak i dźwiękowej są dobrym, merytorycznym materiałem. Mam nadzieję, że słuchacze, czy czytacze tego też znajdują część dla siebie. Skąd taka refleksja? Jestem otoczony mnóstwem informacji, materiałów, takich content marketingowych i jestem przerażony jakością większości z nich. Cieszę się z każdego artykułu, który jestem w stanie napisać, z każdego podcastu, który wnosi z jednej strony realną wartość i z którym wiem, że włożyłem w niego sporą część siebie, sporą część wiedzy i dołożyłem należytej staranności, żeby ten artykuł omawiał dane zagadnienie czasami w sposób subiektywny, ale zachowując pewną obiektywność – wkładając w niego elementy empatyczne. Wracając jeszcze do odcinków, które prowadzimy. Z jednej strony jest mi trudno, a czasami bardzo się cieszę z efektu, gdy nagrywając kolejny odcinek podcastu wpadam euforię, czy dylemat, ponieważ chce mi się krzyczeć, że takiego odcinka jeszcze nie było. Że każdy odcinek jest lepszy od poprzedniego. To nie jest do końca tak, one są inne, natomiast zdarza się tak, że nagrywamy odcinek z jednym gościem i jest super, chociaż zdarzają się takie, jak ostatni odcinek z Martą, który był naszpikowany konkretami. Uwielbiam słuchać takich podcastów, które wnoszą realną wartość w postaci tipów. Ludzie wiedzą co mają robić, są pokazywane ćwiczenia. Nie ukrywam, że to jest największa inspiracja i to chcę wdrażać.

Wydaje mi się, że udało mi się wrócić do podcastowania, co wcale nie jest proste. Po rozpadzie duetu udało mi się przejść do kariery solowej, czy innego duetu. Potrzebowałem trochę czasu, ale jestem bardzo zadowolony z tego. Wydaje mi się, że ta przerwa była o tyle potrzebna, że udało mi się spojrzeć na to z zupełnie nowej perspektywy i mam nadzieję, że te odcinki, które powstają, czyli ostatnie 10 odcinków, są po prostu lepsze. Są lepsze technicznie i może trochę inne, jeśli chodzi o kwestię formatu. Mam nadzieję, że patrząc na to, jak one pracują, to wydaje mi się, że to jest też fajne potwierdzenie, że poszliśmy w dobrym kierunku.

Kolejnym elementem moich dum jest możliwość poznawania ciągle fajnych, nowych ludzi. Tak, jak powiedziałem wcześniej, jestem mocno skupiony w środowisku związanym z Contact Center. Dzięki temu projektowi jestem w stanie docierać do całkowicie nowych osób. Z jednej strony mówię o gościach, gdzie mam ten komfort, że mogę ich sobie dobierać – nie są mi w żaden sposób narzucani. Jest też kontakt ze słuchaczami. On jest niesamowity. Jest jakoś tak, że pod moimi podcastami nie ma komentarzy, w związku z tym ta informacja zwrotna dociera do mnie bardzo okrężną drogą. Zazwyczaj to jest tak, że kiedyś się z kimś spotykam i słyszę „ja słucham tego podcastu, fajna była ta rozmowa”. W ten sposób dociera do mnie mnóstwo informacji i to są takie małe potwierdzenia, że coś się w tym zakresie dzieje. No i oczywiście ludzi i samych podcasterów. Kiedy zaczynałem 3 lata temu, ten ruch podcasterski, zarówno liczba podcastów jak i słuchaczy nie były powalające, ani nie były widoczne. Dzisiaj praktycznie każdego dnia są informacje, podpowiedzi. Bardzo cenię sobie cała ogólnodostępną wiedzę i staram się ją zwracać między innymi ostatnim odcinkiem z Martą, żeby dostarczyć inną wartość od siebie, z której inni mogą skorzystać, czyli np. ćwiczenia związane z głosem.

Fakt mojej największej dumy jest fakt, że mogę do Ciebie mówić dzisiaj, w tym 50 odcinku i że mam motywację do tego, żeby robić to dalej.

Przechodzimy do następnego grubego punktu, czyli do tego, na który czekasz, czyli…

10 błędów mojego trzyletniego podcastowania, czyli co poszło nie tak i czy tego żałuję?

Pewne zastrzeżenie. W większości tych elementów, błędów, które omówię nie żałuję lub nie załamuję nad nimi rąk. Jest taka idea, która bierze się ze sportu – jeżeli nie udało się osiągnąć jakiegoś efektu, czy wyniku to tak naprawdę widocznie nie można było w danym momencie zrobić czegoś więcej. Jeżeli czegoś nie zrobiłem to prawdopodobnie w tych warunkach, w których rozwijałem ten podcast, z takimi przekonaniami jakie miałem, w takich otoczeniach pewnych rzeczy najzwyczajniej w świecie nie zrobiłbym inaczej, ani lepiej. Generalna zasada co do błędów jest to, że niekoniecznie je traktuję jako błędy, a bardziej jako przemyślenia, natomiast sam fakt, że po tych 50-ciu odcinkach dokonałem pewnej autorefleksji i zebrałem pewne wnioski spowodowało, że na dzień dzisiejszy przeprowadziłem ileś zmian, o których za chwilę powiem.

Błąd nr 1

Tak naprawdę to ja w podcaście chciałem pogadać. Od samego początku nie miałem żadnego celu biznesowego związanego z tą aktywnością. Byłem trochę jak Forrest Gump, który zapytany dla jakiej sprawy biegnie, odpowiedział „chciałem się po prostu przebiec”. Ja po prostu chciałem pogadać. Zakładając podcast nie miałem w głowie żadnej idei biznesowej, ani socjalnej. Konsekwencja była taka, że nie podejmowałem żadnych działań lub te działania były bardzo małe, które mogłyby powodować jakąkolwiek formę fonetyzacji tej działalności. Same podcasty nigdy nie miały formatu biznesowego. Nawet w założeniu nie miały promować mojej osoby. Może Piotr bardziej liczył na to, że będzie promować jego działalność, jego osobę. Ja z tym nie miałem żadnego problemu, natomiast ja w głowie nie miałem poczucia, że ten podcastu jest po coś. Chciałem móc wyrzucić z głowy to, co się kłębi. Mam tak, że dzień bez nowego pomysłu dniem straconym. Fajnie jest mieć czasami z kim przekazać dany temat, czy dane zagadnienie. W tym momencie podcastu był idealnym formatem do tego, żeby przegadać dany temat.

Czy dzisiaj bym to zrobił inaczej?  

Wtedy jak zaczynałem, z wiedzą, jaką posiadałem, z czasem, jakim dysponowałem, w sytuacji, jakiej byłem, to było dla mnie całkowicie ok. Chciałem pogadać, chciałem tworzyć systematyczne treści, to jest coś. Dzisiaj, gdybym miał komuś doradzić, to na pewno warto byłoby to osadzić z bardzo prostego względu. Ja nie liczyłem pieniędzy, jakie włożyłem w rozwój tego podcastingu. Nie tylko te pieniądze, które są wydawane na hosting (około 9 dolarów miesięcznie), ale jeszcze do tego czas, który poświęca się na obróbkę. W moim przypadku jest to dzień, a jeśli policzymy stawkę dzienną za moją pracę, to może się okazać, że to gra niewarta świeczki.

Błąd nr 2

Założyłem sobie dwutygodniowy rytm publikacji odcinków i utrzymywałem go przez ponad dwa lata. Z jednej strony nadawało to życiu i pracy pewnej regularności, a z drugiej strony był to czysty pęd. W pewnym momencie czułem się jak chomik w karuzeli. Publikowałem odcinek, dwa dni oddechu i już trzeba było myśleć o tym, żeby nagrać następny. Było tylko kilka momentów, kiedy miałem nagranych kilka odcinków o przodu. Wynika to z tego, że to nie był jeden z podstawowych projektów i to powoduje, że była to działalność dodatkowa, jedna z wielu i na dodatek wszystkie te rzeczy były na mojej głowie, ode mnie zależnie. Dzisiaj na pewno bym zrobił dwie rzeczy i staram się do tego dążyć, żeby mieć nagrany przynajmniej jeden odcinek do przodu. Dla przykładu ten odcinek – ponieważ jest solowy, to zabierałem się do niego jak pies do jeża. Odciągałem, przekładałem, a nawet dzisiaj nie nagrałbym tego odcinka, bo zawsze jest coś. Pojawiają się takie sytuacje, że jestem umówiony z gościem, po czym na dzień przed „nie mogę, bo mam urlop, mam wizytację, przyjeżdża klient, nie będzie miał czasu, więc zróbmy to za dwa, trzy tygodnie”. Jeżeli mamy mieć odcinek, który nagrywamy pod publikację w następnym tygodniu, to nam się system sypie. Dobra rada to mieć zawsze jeden odcinek w zapasie. W większości przypadków content, który nagrywamy nie jest na tu i teraz, który jest aktualny tylko w danym momencie. To też taka uwaga, z której myślę, że mogę być dumny. Przynajmniej 90% odcinków to odcinki ponadczasowe. Równie dobrze możemy sięgnąć do odcinka sprzed trzech lat i nadal będzie odpowiadał dzisiejszym czasom.

Błąd nr 3

Pęd publikacji kolejnych odcinków powodował, że nie było czasu na ich odpowiednią promocję. W efekcie obudziłem się prawie rok temu z poczuciem, że mamy mnóstwo materiału, tylko że wciąż niewiele osób o tym wie, przynajmniej z tego założenia wychodzę. Na początku czerwca Klientomania zyskała nowy wygląd, bardzo dużo artykułów z tej strony została wyrzucona, ponieważ zupełnie nie pasowała do tego formatu. Zostały tylko artykuły moje i Piotra i okazało się że mamy mnóstwo naprawdę wartościowego contentu. Jeśli przyjmiemy, że podcastu to ponad 20 tys znaków, a artykuły czasami do 15 tysięcy, to to są duże i merytoryczne artykuły. Tylko jeżeli publikujemy jak ten chomik w karuzeli to wygląda to w tej sposób, że artykuł jest publikowany, wrzucamy go z automatu do facebooka, LinkedIna itd. I uznajemy, że robota została wykonana i już pracujemy na następny odcinek. Zabrakło pewnej systematyki, jak nawet odświeżanie artykułów, czy podcastów, które były wcześniej. To, co dzisiaj obserwuję to, że  promocja aktualnego odcinka, czy wpisu na blogu, powoduje ruch na starych i chyba tak podcastu działają. Jeżeli miałbym komuś doradzić, to nawet korzystanie z automatycznych systemów planowania różnego rodzaju postów po to, żeby promować, informować słuchaczy, czytelników, że coś się dzieje. W podcastach padają różnego rodzaju zdania, czasami śmieszne, które można bardzo dobrze wykorzystać do rozmowy. Jeszcze nie wykorzystałem, ale Wam od razu podpowiem, w ostatnim odcinku z Martą była taka scena, bodajże w 57 minucie padło takie zdanie „to Ty sobie masuj, a ja będę gadać”. Gdzieś ćwiczyliśmy rozluźnianie żuchwy i dopiero potem rozmawiałem z Martą, też się zorientowała i mówi, że jest ok. To jest świetny punkt, żeby zahaczyć, wykorzystać tego typu śmieszną rzecz, która z jednej strony pokazuje dystans do siebie, a jednocześnie fajnie promuje bardzo wartościowy materiał.

Błąd nr 4

Nigdy nie miałem wielkiego planu, czy celu odnośnie zasięgu. Na początku chciałem sobie pogadać, jeżeli ktoś będzie tego słuchać, to jest ok. W pewnym momencie przychodzi chwila, że „dobra, my sobie tu gadamy, ale czy kogokolwiek to obchodzi”. To, co mnie bolało, i boli nadal to jest brak komentarzy pod podcastami, artykułami i brak na iTunes. Myślałem, że to jest tylko mój problem, a myślę, że to jest problem wszystkich, który wynika z dwóch rzeczy. Pierwsza jest taka, że podcast, który prowadzę to są tematy, które są relatywnie trudne, długie. Nie jest to typowy life style, co do którego można trochę łatwiej wejść w dyskusję. Zauważyłem, że tego typu treści bardzo często mają problem z bardzo małą ilością komentarzy, czy wręcz ich brakiem. Czasami słyszałem, ze to są obawy, że ktoś się wygłupi. To jest ten stan, w którym tez jestem. Wiemy na tyle dużo, że zaczynamy wątpić w swoją wiedzę. Na pewno to, co może pomóc to jest pokazanie się, rozpoczęcie komentowania gdzie indziej. Dochodzimy tutaj do…

Błąd nr 5

Ja sam tego nie robiłem. Nie jestem zwierzęciem facebookowym i tutaj bardzo pasuje „ręczymy za słowa”, czyli jestem bardzo odpowiedzialny za to, co publikuję i w jaki sposób się wypowiadam. Wychodziłem zawsze z założenia, że treści, które publikuję same się obronią, że nie będę musiał reklamować, przekonywać. To jest na pewno pewien problem. Wiem, że bardzo wielu ekspertów od budowania wizerunku w siebie, marki osobistej, bardzo modnej ostatnio wskazuje na to, że trzeba, powinno się komentować cudze treści, żeby dać siebie poznać innym osobom. Ja przyznam się, że mam z tym problem. Próbuję to przełamać. To jest problem wynikający z braku czasu – nie mam czasu na to, żeby siedzieć i komentować, czasami nawet czytać czyjeś wpisy. Dla mnie facebook jest przeglądem tego, co jest do wzięcia. Jeżeli coś znajdę, co mnie interesuje, co czytam. Jeżeli już wejdę na stronę, to potem jest problem, żeby wejść w dane medium społecznościowe, żeby tam wrócić. Moja rada – trzeba to robić i ja się zobowiązuję, że będę to robił. Zresztą już zacząłem to robić trochę na fali pewnego artykułu, który zaczął dobrze żreć. Być może dlatego, że tematyka była dużo prostsza, firma e-Obuwie we Wrocławskiej Magnolii. Facebook, LinkedIn, czy Media społecznościowe… trzeba tam być, bo to podstawowy kanał komunikacji.

Błąd nr 6

Odkąd pamiętam nie trawiłem siebie słuchać, a tym bardziej oglądać siebie na filmie. Podczas studiów śpiewałem w chórze kościelnym (taka tajemnica) i kiedyś musiałem odegrać rolę solo i kiedy usłyszałem z głośników swój głos to zamarłem. Nie byłem w stanie zrobić nic więcej. To, co robię, zarówno nagrywanie podcastów i potem obrabianie tego, to było wyjście poza pewną strefę komfortu. Dzisiaj nagrywanie wideo, oglądanie siebie, słuchanie siebie to jest przekroczenie kolejnej strefy. Do tego się można przyzwyczaić. Nie traktuję jako błąd. Błędem było to, że materiałów, które publikowałem jak dotąd nie ma na YouTube. Zacząłem nagrywać odcinki podcastów na wideo(jest już jeden), jednak zamierzam te stare odcinki również zdigitalizować, żeby to audio z jakąś fajną graficzką wisiało na YouTube. To też taka uwaga, żeby podejść z dystansem do siebie, do swojego głosu, bo okazuje się, że my słyszymy siebie nie tak, możemy mieć sceptyczną opinię na temat swojego głosu, natomiast słuchacze są dalece bardziej wyrozumiali, a niektórym się to nawet bardzo podoba.

Błąd nr 7

Kolejną uwagą, zastrzeżeniem i nie do końca wiadomo co z tym zrobić, ja na wszelki wypadek nie zrobiłem z tym nic. Dostałem taka informację zwrotną, że odcinki Klientomanii są za długie. Myślę, że średnia odcinka na pewno przekracza godzinę. Otrzymałem taka informację zwrotną, że „Maciej, rób krótsze te odcinki, bo ja nie mam jak tego wysłuchać, bo mam pół godziny do pracy i jeżeli wtedy nie dosłucham, to nie dosłucham dalej”. Pamiętam, że kiedy zaczynałem, takim drugim podcastem, który był dla mnie pewnym punktem odniesienia była Mała Wielka Firma. Pewnie większość z Was zna ten podcastu. Oni na początku trzymali się tego, żeby podcastu miał nie więcej niż 40 minut i była to dosyć fajna pigułka. Zastanawiałem się, czy też tak chcę i stwierdziłem, że nie chcę. Ponieważ stwierdziłem, patrz punkt wyżej, to jest moja rozmowa, która chciałbym, żeby była możliwie do końca, czyli jeśli da się ten temat wykończyć/przeprowadzić, to niech zostanie przeprowadzony. Jeżeli to jest rozmowa, która ma coś wyjaśnić, niech trwa. Tym bardziej, że zauważyłem, iż Mała Wielka Firma ma coraz częściej odcinki trwające ponad godzinę, a ci podcasterzy, którzy mieli odcinki trwające godzinę, dzisiaj nagrywają po dwie godziny. Ja bym się nie przejmował tym wnioskiem, tym bardziej, że nie były to liczne petycje, tylko to były głosy pojedynczych osób. Na podstawie jakiej próbki, jakiego głosu powinniśmy podejmować decyzje? Z jednej strony musimy/powinniśmy słuchać głosu naszych słuchaczy, natomiast najczęściej mamy do czynienia z pojedynczymi głosami, a nie całej dużej reprezentacji naszych słuchaczy.

Błąd nr 8

Format. Podcast od samego początku był oparty na dialogu i na dwóch prowadzących. Z Piotrem Merkelem napędzaliśmy ten pociąg przez ponad dwa lata i w tym okresie nagrałem chyba jedną solówkę, poza tym było sporo gości. Przyszedł czas, że ten model skończył się i nie do końca potrafię nazwać jak to się stało. Faktem jest to, że straciliśmy zapał. Z jednej strony był rytm, ale zamiast zabawy pojawiło się pewne zobowiązanie związane z nagrywaniem kolejnych odcinków. Pojawiły się coraz dłuższe przerwy i tu zabrakło Piotra, tego tandemu, który wzajemnie siebie nakręcał. Nie było planu B, co zrobić. To, że nie byłem przygotowany do tego, żeby nagrywać solówki i chyba wszyscy się wypaliliśmy. To spowodowało, że zaistniała przerwa.

Z jednej strony mam kaca moralnego, że ta przerwa miała miejsce, że nie znalazłem sposobu na to, żeby mimo wszystko trwać, mimo wszystko iść do przodu. Z drugiej strony, patrząc z perspektywy dzisiejszej, to chyba dla podcastu to było dobre. Biorąc pod uwagę różne rzeczy, które się działy na przestrzeni półtora roku, biorąc pod uwagę różnego rodzaju projekty, potrzebę odświeżenia formatu i głowy, to wydaje mi się, że czasami trzeba dać ponieść się losowi. Oczywiście łatwiej jest wierzyć, że to po prostu kiedyś nastąpi – nigdy nie założyłem, że to się skończyło, bo gdyby tak było, to bym po prostu zrezygnował z subskrypcji na SoundCloudzie i jechałbym z koksem dalej, zająłbym się innymi projektami. Ja wiedziałem, że to się stanie, co miesiąc uiszczałem opłatę, co miesiąc te podcastu były i widziałem, że codziennie ktoś tych podcastów słucha. Jeżeli znajdziesz się w takiej sytuacji, to najlepiej jest z kimś pogadać o tym, czy to trochę mentorsko, czy psychoterapeutycznie albo dać sobie prawo do tego, żeby przestać nagrywać po to, żeby wrócić.

Dwa punkty związane ze strategią tego wszystkiego.

Błąd nr 9

Zbyt późno odseparowałem Klientomanię od Forum Call Center. To spowodowało mieszanie się tematów Callcentrowych z Klientomaniackimi. Klientomania była przez długi czas traktowana jako element Forum Call Center, mimo że to był mój prywatny projekt. Forum to jednak fundacja, projekt o charakterze bardzo społecznym, natomiast Klientomania była projektem blogowo-podcastowym, który był przynależny mi i tak naprawdę był ze mną związany, bo nie wpływał na nikogo, jeśli chodzi o samo działanie. Przekazywałem pewną treść i ewentualnie to, czy ktoś to kupił, czy nie kupił, czy z tego skorzystał, czy nie, to już jest jego sprawa. Można powiedzieć, że to odseparowanie nastąpiło po trzech latach, w momencie, kiedy zdecydowałem się na powrót do Klientomanii, natomiast tak, żeby to było widocznie, to nastąpiło to na początku lipca tego roku, kiedy zostało pokazane czym jest Klientomania dzisiaj.

Błąd nr 10

Przyznam się do czegoś strasznego – o mało co nie zarżnąłem Klientomanii. Wszystko się rozegrało na początku 2017 roku, kiedy postanowiłem pod szyldem Klientomanii zbudować serwis informacyjno-wiedzowy. Próbowałem przenieść z serwisu ForumCallCenter.pl wszystkie treści. Tam było prawie tysiąc grubych artykułów, ale też newsów różnego rodzaju. Wtedy wszystko zaczęło się mieszać. Z jednej strony statystyki poszybowały w górę. Byłem w szoku, bo nawet jak nic się nie działo, to liczba unikalnych użytkowników, ilość odsłon była wysoka, jednak uznałem, że to właściwie było o niczym. Później to uporządkowałem i Klientomania zyskała swój format dopiero teraz. Nie ukrywam, że przez ponad półtora roku funkcjonowania pod domeną Klientomanii, treści, których użytkowałem, jeśli chodzi o pozycjonowanie, dobrze się nie zadziało. Moja sugestia/uwaga, żeby ostrożnie podchodzić do zmian. Z jednej strony być odważnym, natomiast taka rewolucja, którą dokonałem to nie był najlepszy pomysł. Wszystko było ok., gdyby 9 błąd nie został zrealizowany. Powinienem Klientomanię już dawno przypiąć do siebie i prowadzić jako niezależny projekt w bardzo konsekwentny sposób.

Podsumowując, mówiąc, że te 10 błędów popełniłem świadomie to mówić za dużo. Ja w tej chwili wynotowałem sobie, przeanalizowałem dużą część z tych błędów. Paru z nich żałuję, dzisiaj zrobiłbym inaczej, paru z nich nie mogłem uniknąć. Biorąc pod uwagę wszystko, co się działo – jestem cholernie szczęśliwy z tego, co się dzieje dzisiaj. Jestem bardzo szczęśliwy ze wszystkich błędów, które popełniłem. Nie byłbym w tym miejscu, gdyby błędy się nie zadziały. Pytanie co z wnioskami z tych błędów zrobić dalej? Mam na to odpowiedź w ostatnim punkcie naszej dzisiejszej agendy, a część z tych wniosków już jest systematycznie wdrażanych od lutego tego roku.

Obiecałem Wam, że opowiem o kuchni podcastu. Będzie krótko, nie będę się bardzo mocno rozgadywał. Po prostu, żebyś wiedział jak podcastu Klientomania powstaje.

Jeżeli chodzi o sposób nagrywania, podstawowym formatem jest rozmowa dwóch osób. Mamy rozmowy face to face, nie ukrywam, że takie lubię najbardziej i do tego wykorzystuję dwa mikrofony i rejestrator. Większość nagrań, wcześniej z Piotrem, teraz z Arkiem, odbywa się przez Skype’a. Każdy z rozmówców nagrywa swoją ścieżkę lokalnie na odpowiednim oprogramowaniu i potem jest to wszystko składane.

Sprzęt i oprogramowanie, czyli czego używam.

Przez pierwsze 7 miesięcy były to słuchawki od iPhone’a, a do nagrywania rozmów najpierw używaliśmy czegoś, co się nazywa Callnote. Wtedy jeszcze to była wersja bezpłatna. Dość szybko przerzuciliśmy się na Call Recorder for Skype. Używam tego do dzisiaj, jednak to jest oprogramowanie, które działa tylko na Mac’u.

Na początku 2016 roku poszedłem na zakupy i były one możliwe dzięki temu, że firma Piotra promowała swoje własne rozwiązania i zrobiliśmy deala na współpracę. Całość pieniędzy, które w ten sposób pozyskaliśmy jako podcast wydałem na zakup sprzętu. Kupiłem rekorder Tascama DR-44WL. Zasugerowałem się przemyśleniami Michała Szafrańskiego z jego 50 odcinka podcastu Więcej niż oszczędzanie pieniędzy. To jest fajny rekorder czterokanałowy, który ma dwa wejścia XLR. To, czego mi brakuje, to brak możliwości podłączenia minijacka. Teoretycznie w wejściach XLR są wejścia na duże Jacki, natomiast nie udało mi się podłączyć żadnego mikrofonu po małym Jacku, żeby móc nagrywać. Poza tym ma dwa mikrofony zewnętrzne, które bardzo fajnie działają jeśli chodzi o nagrywanie materiału z konferencji itp.

Standardowo nagrywam materiał, jeśli chodzi o rozmowy nie z ich pomocą, z mikrofonami Rode M3. Tu źródłem pomysłu była grupa Polcaster. To był przełom 2015/2016 roku. Czy to był dobry wybór? Nie wiem. Jeden z mikrofonów po upływie około dwóch lat dokonał żywota. W serwisie dowiedziałem się, że co prawda jest to Rode, ale jest to low cost, mikrofon mimo wszystko słaby jak na tego typu mikrofony, ale cena to była 250-260zł za mikrofon, co z jednej strony było dla mnie dużo, ale jak na sprzęt profesjonalny to może niekoniecznie. Są tam elementy, które się psują i są nienaprawialne i mają budowę dosyć monolityczną. Także przede mną kolejne zakupy przynajmniej jednego mikrofonu. Drugi na szczęście działa. Oprócz tego kupiłem jeszcze statyw, taki na okrągłej nóżce. Słaby, ponieważ niestety ramię bardzo mocno się przechylało pod ciężarem mikrofonu i ciężko było utrzymać tak naprawdę dobrą statykę. Dzisiaj wybrałbym inny, czyli takie ramię Rode, które jest przymocowane do stołu na takim wysięgniku, jak kiedyś były lampy. Ostatnio dostałem w prezencie wysoki statyw z regulacją wszystkiego, co tylko może być. On się świetnie sprawdza, właśnie z niego korzystam.

Jeśli chodzi o skład, czyli oprogramowanie, to przez pierwszy rok realizowałem przy użyciu Audacity, a od pewnego momentu stałem się posiadaczem licencji pakietu Adobe, w tym Audition, na którym dalej pracowałem. Nie stałem się ekspertem w tym zakresie, natomiast to, żeby obrobić plik, wyciąć rzeczy niepotrzebne, usunąć szumy itd. Myślę, że radziłem sobie wystarczająco. Dzisiaj zajmuje się tym ktoś inny, czyli Filip, o czym później.

Hosting plików audio – korzystam z SoundClouda. Dla mnie jest ok. Pamiętam, że kiedy zaczynałem mówiło się o lipsynie, ja jednak postawiłem na SoundClouda, który może jest hostingiem przeznaczony bardziej dla serwisów muzycznych. U mnie się to sprawdza. Mam też drugi podcastu, który uruchomiłem w marcu tego roku i tamten hostuję na Spreakerze. Tamten ma więcej możliwości, bardziej rozbudowane statystyki niż SoundCloud, natomiast póki co SoundCloud spełnia moje podstawowe potrzeby typu RSS, hostowanie plików, udostępnianie ich dalej. To wszystko działa bardzo dobrze.

Postprodukcja – jak mówiłem wcześniej przez ponad dwa lata wszystko składałem sam. Złożenie jednego odcinka trwało czasami nawet dwa dni. Najpierw obrabiałem jedną ścieżkę wycinając wszystkie szumy, głos drugiego mikrofonu, który nie wiem jak się tam dostawał, wycinałem wszystkie eeee, yyyy. Następnie drugą ścieżkę, wycinałem jeszcze jakieś inne niepotrzebne fragmenty i to potrafiło trwać dwa dni, czyli około kilkanaście godzin obróbki. Natomiast od 40 odcinka obróbką nagranego materiału zajmuje się Filip Gotkiewicz, którego chyba w tym odcinku oficjalnie przedstawiam i dziękuję mu za jego pracę. Z jednej strony bardzo mnie w tym wszystkim odciąża, a z drugiej strony jestem przekonany, że robi to dużo dużo lepiej. Słyszę to, czuję to, dostaję od niego mnóstwo informacji zwrotnej jeśli chodzi o to w jaki sposób to robi itd. Filip jest moim najlepszym doradcą jeśli chodzi o kwestię dźwięku. To on wybrał nową muzykę, która jest motywem podcastu, to on użycza głosu lektora w zapowiedziach, a przy drugim projekcie Rozmowy Na Słuchawkach też jest lektorem dubbingowym. Oprócz tego Filip od kilku odcinków przygotowuje dla mnie transkrypty. Przez przez 41 odcinków podcastu były w wersji audio, potem od 42 odcinki miały wersję tekstową, a od odcinka 49 dokładamy wideo. Jesteśmy w tej chwili omnichannel. Wszystkie te elementy zaczynają fajnie działać. Tyle, jeśli chodzi o kwestie kuchni. Przygotowuję jeszcze studio, przy którym będzie nam się łatwiej nagrywać i, biorąc pod uwagę miejsce, w którym jestem, jest dosyć wysokie  – jest to łódzki loft pofabryczny, za mną kawałek ściany – musimy go trochę wygłuszyć. Łatwiej jest zapraszać i gości i następne materiały.

Co przed nami?

Ten podcast robię z myślą o Tobie, o Was i myślę, że profil Klientomanii w końcu się wyklarował i daje to dość szerokie pole tematyczne związane z klientem, jego zachowaniem i komunikacją marek i firm w komunikacji z tym klientem. Tematyka jest dosyć jasna. Z jednej strony wszystko co się dzieje po stronie firmy żeby skutecznie komunikować się z klientami zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, czyli zarówno docierać do Klienta z działaniami sprzedażowymi, czy informacyjnymi, jak również, co bardziej mi bliższe, wszystkie procesy związane z serwisem, czyli przyjęciem komunikacji, otwarciem się na kanały. Wszystko to, by było dostosowane do tego, w jaki sposób klienci się zmieniają pod względem zachowań i potrzeb.

Miesiąc temu uporządkowałem trochę stronę… rewolucja! Wprowadziłem rytm cotygodniowych publikacji. W każdym tygodniu pojawia się jeden nowy materiał. Raz jest to podcastu, a raz jest to jakiś artykuł merytoryczny. Czyli co dwa tygodnie wracamy do rytmu podcastowego i co dwa tygodnie uzupełniamy to materiałem merytorycznym. Staramy się, żeby to było coś użytecznego, ale jednocześnie mojego. Coś, co bazuje na mojej wiedzy, doświadczeniach, tak jak ostatni artykuł o butach.

Po kilku latach namów… jest parę osób, które mnie strasznie męczyło, żebym zaczął monetyzować swoją wiedzę. Ostatnie 8 lat bardzo poświęciłem na rozwijanie projektu społecznościowego jakim jest fundacja Forum Call Center, czyli organizacja współdziałania środowiska profesjonalnego związanego z Obsługą Klienta. Wiele osób zwracało mi uwagę, że robisz kupę rzeczy dla innych, ale może byś coś zrobił dla siebie? Doszło do tego, że postanowiłem, że Klientomania będzie też miejscem sprzedaży moich usług. Wszyscy ci, którzy potrzebują nie tylko treści, które są udostępniane przeze mnie za darmo, ale potrzebują bardzo zindywidualizowanej konsultacji, czy poprowadzenia za rękę przy pewnym procesie, to zapraszam do współpracy. Przygotowałem specjalną ofertę konsultacji, czy szkoleń.

Kolejnym elementem, który łączy te dwa światy, czyli idealny świat biznesowy – konferencja My Customer World. To konferencja, którą uruchomiłem w pierwszej połowie tego roku. Będziemy rozmawiać z Arkiem o niej w następnej edycji podcastu. Ona staje się elementem Klientomanii, a nie Forum.

Następnie pytanie, rozważanie… bardzo poważnie rozważam poproszenie Cię, Drogi Słuchaczu o wsparcie. Absolutnie nie wprowadzam opłat za dostęp do tego materiału, ale chcę założyć konto na Patronite. Tu czuję się w obowiązku rozgryźć pewien dysonans. W mojej głowie pojawiło się na starcie – przed chwilą mówiłem, że wchodzę na rynek ze sprzedażą swoich usług, czyt. „Mówisz o tym w podcaście, w związku z tym liczysz, że ktoś kupi coś od Ciebie, bo Ty mówisz, a z drugiej strony żebrzesz jakąś kasę na Patronite”. Właśnie nie do końca tak jest. Po pierwsze owszem, ja przekazuję w podcaście i artykułach swoją wiedzę i obserwacje i na pewno pokazuję wtedy kim jestem. Natomiast chcę móc przekazywać te treści w formie darmowej w sposób jak najbardziej obiektywny, jak najbardziej rzetelny i przede wszystkim w żaden sposób nie ograniczający się co do czasu, formy itp. W związku z tym nie chcę mieć sponsorów, żadnej formy wymuszania o czym będę pisał i jak. Po to jest mi potrzebne wsparcie mecenasów, którzy nawet drobnymi kwotami będą w stanie wesprzeć tę twórczość. Ta twórczość, było nie było, kosztuje. W tej chwili ta struktura kosztów jest jeszcze inna, kiedyś była po stronie pracy, teraz są konkretne działania, za które płacę, np. cała postprodukcja. To są pieniądze, które wyciągam z własnej kieszeni, nawet nie z własnej działalności. Bardzo poważnie rozpatruję uruchomienie Patronite w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że moja praca dla Ciebie będzie warta takiego mecenatu, takiego wsparcia tego, co robię.

Ostatni punkt – wszedłem w wideo. Na razie nieśmiało, kosztuje mnie to sporo stresu, jeszcze więcej pracy z obróbką tego, ale obserwując innych podcasterów chcę i ja udostępniać te materiały właśnie na YouTube. Pierwszy taki odcinek, czyli 49 z Martą Jeż wisi, jest dostępny. Mam nadzieję, że ten też się uda, bo to zawsze jest taki stres czy się nagra, czy się nie nagra i czy ja nagram się dobrze. Liczę, że przypadnie Ci do gustu ta forma.

Na zakończenie moja ogromna prośba o komentarze, trochę takie żebrolajki. To nawet nie chodzi o like’i tylko o informację zwrotną. Zapraszam Cię do słuchania kolejnych 50 odcinków, które myślę, że zajmą mi mniej niż 3 lata. Pewnie to będzie około dwóch lat, czyli do połowy roku 2020 powinniśmy dojść do setki i w międzyczasie nie przewiduję specjalnych odcinków, więc przed nami dobre dwa lata fajnej pracy i fajnych rozmów. Bardzo Cię proszę o komentarze, o informacje. Jeżeli podoba Ci się to, co robię, albo nie podoba i uważasz, że masz jakieś pomysły, sugestie, że powinienem to zrobić inaczej, daj mi znać, czy to w komentarzu, czy w wiadomości prywatnej, czy w mailu, jak Tobie jest wygodnie. Najważniejsze jest to, żebyśmy byli w komunikacji, czyli może tego, co trochę zaniedbałem. Mimo wszystko mam nadzieję, że treści, które tworzę bronią się i wracasz tu, czy będziesz wracać dlatego, że te treści wnoszą coś do Twojego życia. Dziękuję Ci za wysłuchanie, czy obejrzenie tego kolejnego, długiego odcinka i nie obiecuję, że kolejne będą krótsze. Jeżeli będą musiały być dłuższe, to pewnie będą dłuższe. Notatki z linkami, z informacjami do wszystkich elementów wymienionych w podcaście znajdują się w notatkach do tego podcastu pod adresem Klientomania.pl/50 jak 50 odcinek tego podcastu. Dziękuję Ci serdecznie i pozdrawiam. Do usłyszenia!

Maciej Buś

Pomagam firmom komunikować się z klientami
Jestem… bardzo empatycznym, ale i wymagającym klientem. Tak po prostu i po ludzku oczekuję od firm i marek rzetelności oraz przyzwoitości. Od ponad 20 lat szukam świętego Graala skutecznego porozumiewania się firm z jej klientami. Swoimi doświadczeniami dzielę się jako konsultant, trener i mentor, ale również jako bloger i podcaster.

Zobacz wszystkie moje wpisy

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Maciej Buś

Pomagam firmom komunikować się z klientami
Jestem… bardzo empatycznym, ale i wymagającym klientem. Tak po prostu i po ludzku oczekuję od firm i marek rzetelności oraz przyzwoitości. Od ponad 20 lat szukam świętego Graala skutecznego porozumiewania się firm z jej klientami. Swoimi doświadczeniami dzielę się jako konsultant, trener i mentor, ale również jako bloger i podcaster.