Ekonomia współpracy, współdzielenia czy w końcu używania jest stała się fenomenalną koncepcją, która otworzyła całkiem nowe możliwości biznesowe. Jednocześnie ujawnia ona swoją ciemną stronę, gdzie człowiek – klient staje się rekordem podlegającym ocenie, udostępniający swoją własność – zakładnikami nowych biznesów. W kolejnym odcinku rozmawiamy o jasnej (Maciej) i ciemnej (Arek) stronie sharing economy.

Posłuchaj podcastu

Pobierz mp3  Transkrypt

słuchaj na iPhone  Słuchaj na Android Słuchaj w Spotify

Jakiś czas temu Arek zadzwonił do mnie zafrapowany -„słuchaj, ja to bym chciał pogadać o tej ekonomii współdzielenia”. Ale o tym już rozmawiałem z Piotrem w jednym z odcinków – odpowiedziałem. „No tak, ale według mnie to całe sharing economy to jedno wielkie oszustwo…” Moje stanowisko wobec tego trendu czy kierunku rozwoju biznesu nie zmieniło się na centymetr – jestem ZA. Arek wydaje się wątpić. Świetny motyw do rozmowy.

Ekonomia współpracy, współdzielenia czy w końcu z punktu widzenia klienta używania (zamiast posiadania) na przestrzeni lat zmieniła sposób patrzenia na biznes, a wręcz otworzyła całkiem nowe możliwości jego prowadzenia. Przypisana społeczności umiejętność współpracy znalazła swoje użyteczne dla niej zastosowanie na polu dostępu do różnego rodzaju rozwiązań i stało się sposobem na postępujący konsumpcjonizm bazujący na posiadaniu. Dla mnie to jest absolutnie świetne.

Jednocześnie ekonomia współpracy stała się środowiskiem, w którym zaczęły kiełkować rozmaite sposoby prowadzenia biznesu. Coś co na początku było „wymianą sąsiedzką” często stało się wielopoziomowym systemem biznesowym. Zaufanie, empatia często są zastępowane przez algorytmy, wartościowanie i ocenianie. Powraca znane z poprzedniej epoki brak szacunku dla cudzej własności. Z argumentami Arka trudno się nie zgodzić.

Rozmawiamy o:

  • Posiadanie czy korzystanie – co jest lepsze?
  • O żerowaniu biznesów opartych na ekonomii współdzielenia na cudzej własności – mamy tu zdecydowanie odrębne opinie
  • Kto tak naprawdę zarabia na usługach oferowanych przez startupy?
  • O współposiadaniu samolotu, jachtu, tesli czy innego majątku, z którego mogę korzystać oraz … zarabiać , ale to inna bajka
  • O podpinaniu się biznesów pod modne hasło ekonomii współdzielenia
  • O scoringu i systemach oceniania użytkowników i związanych z tym regulowanym dostępem.
  • O dostępności usługi dostarczanej w modelu ekonomi używania
  • O Chińskich wypożyczalniach rowerów
  • O zagrożeniach i rozczarowaniach osób udostępniających swoje mienie w ramach biznesów opartych na ekonomii współpracy / współdzielenia
  • Kiedy lepiej korzystać zamiast posiadać?

W rozmowie wspominamy o:

Skąd pobrać podcast

Podcast dostępny jest dla Ciebie w wielu miejscach (i pracujemy, żeby było ich jeszcze więcej):

  • W serwisie Klientomania.pl – lista wszystkich podcastów
  • iTunes – dla użytkowników iPhone’ów i iPad’ów
  • W serwisie Stitcher – pobierz aplikację Stitcher dla Androida i innych modeli telefonów

Transkrypt

Maciej Buś:Dzień dobry dzień dobry Klientomaniacy! Witamy w kolejnym odcinku podcastu Klientomania. Cześć Arku!

Arek Cempura:Witam Maćku, witam serdecznie słuchających.

Maciej Buś:Dawno nas nie było, ostatnio zabrałeś mi mikrofon, co wyszło Ci bardzo dobrze. Gratuluję absolutnie świetnego odcinka dotyczącego sztucznej inteligencji.

Arek Cempura:Wiesz, łatwo nie było zabrać Ci mikrofon, to po pierwsze. Po drugie, będąc samemu jest więcej wyzwań, więc rozumiem teraz cały nakład Twojej pracy do tego, żeby to wszystko zorganizować. Myślę, że jeżeli ci z Państwa, którzy nie mieli okazji posłuchać, warto żeby posłuchali tego, co mówi Arek Flinik, który był gościem tego podcastu, na temat sztucznej inteligencji. Tak naprawdę nie jest to czarna magia, ale z drugiej strony warto zwrócić uwagę na parę rzeczy pozytywnych i negatywnych.

Maciej Buś:Tak, merytoryka level naprawdę mistrzowski biorąc pod uwagę informacje, które krążą rozproszone o różnym zabarwieniu, które są na ten temat, że sztuczna inteligencja potrafi to czy tamto. Tutaj myślę, że pobiliście rekord czasowy, czyli 1:40, ale ten czas jest naprawdę wypełniony potężną dawką konkretu i rzetelnej informacji, a wiesz, że dla mnie kwestia rzetelności jest krytyczną wartością.

Arek Cempura:Tak, jeśli chodzi o ten rekord, to mieliśmy plan, że zmieścimy się w godzinę.

Maciej Buś:Zawsze taki plan mamy…

Arek Cempura:Robiliśmy wszystko, żeby zmieścić się w godzinę – wyszło jak zwykle. Tylko gdzieś z opinii było wszystko fajnie, tylko parę rzeczy poprawiających ten podcast, żeby można było sobie zaparkować i wrócić do pewnych rzeczy, więc myślę, że to jest dla nas informacja zwrotna co byśmy mogli jeszcze zrobić, żeby ludziom wygodnie się tego słuchało.

Maciej Buś:Tak jest. A dzisiaj porozmawiamy na temat, który przyniósł Arek. Wychwycił pewien temat, o którym już rozmawialiśmy 20 odcinków wcześniej. Rozmawialiśmy w podcaście, z Piotrem Merkelem na temat ekonomii współpracy, ekonomii współdzielenia i Arek postanowił skonfrontować się z tym zagadnieniem, bo powiedział mi, że według niego to nie do końca gra.

Arek Cempura:To za chwilę, myślę, że wejdziemy głębię w tę wodę, czy też nawet ocean różnych rzeczy, bo tak naprawdę to, co mnie zainspirowało, żeby przesłuchać ten odcinek, to gdzieś wyczytałem komentarz kogoś, jakby to powiedziała młodzież, „jarającego się” czymś takim jak opłaty za usługi w modelu abonamentowym, subskrypcji. Tam jeszcze została postawiona teza, że zostało wprowadzone przez nowych graczy technologicznych jak Spotify, czy Netflix. Trochę mi szczęka opadła, wydawało mi się, że elementy dotyczące abonamentu i korzystania są bardzo znane i to już od wielu lat. Jedyne co się zmienia w przypadku niektórych usług to bardziej model korzystam – płacę. Jeśli chcę korzystać, to za to płacę albo płace z góry i korzystam, natomiast w przypadku Netflixa na pewno mogę nie zapłacić przez pewien czas i z tego powodu nic mi nie robi poza odcięciem usługi. Dla mnie to jest fajny element, bo mogę przez pewien czas pokorzystać tak długo jak bym chciał, a potem z jakiegoś powodu nie będę korzystał i wyłączam dostęp.

Maciej Buś:No ale świat już nie jest taki, jak kiedyś był. To nowe podejście zmieniło podejście zarówno konsumentów, ale jak i samego biznesu, tzn. klientów do korzystania, czy jako klienci zyskaliśmy dostęp do pewnych rozwiązań, narzędzi, które były dotychczas niedostępne. Z drugiej strony dla biznesu oznaczało to też mocne przebudowanie biznesu z tego względu, że zamiast jednej dużej transakcji musieli to podzielić na wiele mniejszych. Myślę, że o tym za chwilę porozmawiamy i nie będzie to słodka rozmowa. Myślę, że będzie słodko-gorzka, aczkolwiek tak jak z Arkiem jeszcze przed rozmową rozmawialiśmy, okazało się, że w tamten rozmowie, czyli odcinku 38 Piotrek był osobą bardziej albo sceptyczną, albo rozważną, natomiast ja byłem mimo wszystko propagatorem albo osobą, która się zachwycała. Czyli standardowo mamy serce i rozum. Ja pozostaję sercem, Arek w tej rozmowie będzie kontynuował Piotrka, czyli rozumu.

Arek Cempura:Ok., możemy pójść w opcję rozum albo tego szukającego dziury w całym.

Maciej Buś:Ale zanim, porozmawiajmy o zachwytach. Co w ostatnim czasie, jak to Arku, u Ciebie, wyglądało?

Arek Cempura:Nie wiem. Jakoś tak próbowałem zrobić sobie rachunek sumienia i nie wiem, czy jest coś takiego. Bardziej bym spytał Ciebie, co u Ciebie?

Maciej Buś:Właściwie i u mnie i mam wrażenie, że u wszystkich. Ogromne wrażenie, emocje wywołała we mnie sytuacja, która miała miejsce w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Samo zdarzenie jakim był zamach na prezydenta Adamowicza i ujęło mnie niesamowicie nadało, czy przywróciło wiarę w ludzi wszystko to, co się działo przez kolejne dwa tygodnie łącznie z tą fantastyczną zbiórką pieniędzy. Bardzo dobrze odebrałem reakcję ludzi. To, że potrafiliśmy się zjednoczyć, wyciągać wnioski. Pomijam wszystkie aspekty polityczne, które wokół tego próbowano, czy one są, natomiast pamiętam ostatnią taką sytuację. Niestety była związana ze śmiercią papieża Jana Pawła II i wtedy te emocje były bardzo podobne. Moim zachwytem było to, że gdzieś człowiek powrócił, ze te emocje, ta jedność, normalność choć na chwilę, ale zagościła w sercach wszystkich ludzi niezależnie od poglądów, tego, czy mieszkali w Gdańsku, czy na drugim końcu świata. To było dla mnie coś niesamowitego.

Arek Cempura:Ja się przyłączę do tego. Natomiast jedną rzecz – uważam, że to, co się wydarzyło po śmierci papieża to jest inny element poruszenia tłumów, bo śmierć papieża była elementem spodziewanym, to był koniec drogi jakiegoś człowieka, więc tak naprawdę bardziej oddanie mu hołdu, pamięci. Natomiast to, co się stało w przypadku związku ze śmiercią Adamowicza to jest coś, co jest przykre, że w ogóle do tego doszło. Pozytywnym elementem jest to, że w jakiś sposób ludzie się zjednoczyli, natomiast ja bym chciał jeszcze kontynuacji, czyli tak naprawdę, żeby wszyscy, którzy brali udział w tym przed, w trakcie wyciągnęli wnioski i naprawdę nawet, jeżeli nie zgadzają się na argumenty, co myślę, że tutaj Państwu staramy się z Maciejem pokazać nie wiąże się z tym, że od razu jesteśmy agresywni. Możemy się nie zgadzać, możemy mieć inne spojrzenie na świat, ale nie przekładajmy tego na mowę nienawiści, bo myślę, że jedna i druga strona naprawdę powinna zrobić mocny rachunek sumienia ile razy użyła sformułowań, które niepotrzebnie podgrzewają atmosferę.

Maciej Buś:Dodam jedno zdanie. To, co mnie ujęło to jest to, że potrafiliśmy się zatrzymać chociaż na chwilę. Mam wrażenie, że ten pędzący świat dzięki ludziom zatrzymał się na sekundę. Sam wczoraj wróciłem z Gdańska, byłem w bazylice i widziałem tych ludzi, widziałem to miejsce, widziałem co się dzieje wokół. To jest taka mimo wszystko budujące, że jesteśmy zdolni, że te wszystkie roboty, o których rozmawiamy, o sztucznych inteligencjach. One nie zawładnęły nami na tyle, że ciągle jesteśmy ludźmi i potrafimy reagować.

Arek Cempura:Czego i sobie Państwu życzymy.

Maciej Buś:Jedziemy dalej. Zatem. Co jest lepsze – dostęp czy posiadanie? Jak Ty do tego podchodzisz?

Arek Cempura:To jest dobre pytanie. Gdybym znał na nie odpowiedź to myślę, że spokojnie mógłbym ustawić całą przyszłość i być wielkim ekspertem. Myślę, że to, co powiedziałeś, że dostęp jest lepszy od posiadania, w zależności od tego, o czym będziemy rozmawiali. To, co mnie irytuje w tym wszystkich to dużo szumu koło tego,  że „korzystaj, nie posiadaj”. Jest podawanych wiele przykładów światowych projektów, w których pokazywane są elementy dotyczące tzw. sharing economy. Okazuje się, że pojęcie jest stosunkowo dawno w naszym życiu, tylko do tej pory nie było potrzebne, nie znalazło miejsca, zastosowania. Zostało bodajże w 1978 roku zastosowane. W ramach tego coraz więcej projektów dzisiaj się pod to podpina. Czasami jeżeli nie wiadomo pod co podpiąć to podepnijmy pod to. To są rzeczy, które mnie irytują. Ktoś pokazuje te wszystkie projekty – chociażby Airbnb. Firma, która jest największym dostawcą miejsc noclegowych nie posiadając żadnego. Uber – największy dostawca możliwości przemieszczania się ludzi nie posiadając żadnego samochodu. Z jednej strony można powiedzieć, że w tym jest prawda, a z drugiej strony jest to trochę nadużycie, bo dla mnie te modele są trochę… Po pierwsze Airbnb jest tablicą ogłoszeń globalną i tu jest bardzo fajny pomysł. Ludzie potrzebują szukać, niektórzy chcieliby wynająć – zróbmy taka globalną tablicę ogłoszeń. Uber jak najbardziej wprowadził parę fajnych rzeczy, które zmieniły podejście do poruszania się na krótkich odległościach taksówką i zwiększyła komfort, bezpieczeństwo, bo w tym momencie możesz wysłać dzieci do szkoły i możesz monitorować cały czas tę trasę. Możesz zamówić taksówkę dla swoich dziadków i wiesz, że ona tam przywiezie i odwiezie. Dodatkowo Ty możesz za to zapłacić i to się dzieje poza nimi. Tego typu projekty są takimi pasożytami. To są pasożyty żerujące, czyli żywiące się tym, że ktoś jednak posiada. Czyli że ja muszę posiadać mieszkanie, ja muszę posiadać Auto. Ja udostępniam to, a tak naprawdę te instytucje są pośrednikami, które dzięki temu, że ja posiadam mówią, że posiadanie jest passe, ale żyją z tego. Gdybym ja nie posiadał, to z czego oni by żyli? W dużej mierze żerują na mnie i zbierają swój zysk nie inwestując. Ok, inwestują w pewne rzeczy technologiczne, ale  żeby przyjrzeć się ekonomii współdziałania i wszystkich zależności, ta współpraca również dzieje się poza firmami. Nie tylko ja korzystam z czegoś, bo ktoś posiada, ale również często jest tak, że jakaś firma posiada pewien zasób, z której korzystają inne. Tutaj będzie w podcaście link do strony OPOKA TFI, gdzie polecam artykuł pt. z wielkiej chmury mały deszcz, czyli tak naprawdę kto robi pieniądze na albo w krzemowej dolinie. Zobaczycie sobie Państwo pewien łańcuch powiązań kto gdzie korzysta z tych usług. To nie jest złe. Tak naprawdę zobaczycie kto w tym wszystkim zarabia, a gdzie się okazuje, że te biznesy cały czas są niedochodowe, a wszyscy zakładają, że one urosną i będą wielkie. A i ciągle mówimy o ekonomii współdziałania, współdzielenia.

Maciej Buś:Ja nie do końca się zgadzam z Tobą. A właściwie to prawie wcale. Pierwsza rzecz, to uporządkujmy pojęcia. Tak, jak mówisz bardzo chętnie wrzucamy pod ten worek różne rzeczy. Podałeś przykład wynajmu mieszkań, Ubera, czyli alternatywy dla taksówek. Faktycznie rozwiązania, które bazują na cudzej własności. To jest jedna rzecz. Natomiast jest tez druga rzecz. Mniej częsta, ale powiedzmy mam znajomego, który ma usługę, w której kupujesz udział w samolocie. Takim samolocie typu Cessna albo takim małym biznesowym powiedzmy dla kilkunastu osób. Podobnie jest z jachatmi czy innymi historiami. On ma flotę takich środków transportu i Ty kupujesz udział w tym. W ramach tego udziału możesz wykorzystywać go ileś tam razy w miesiącu z pełną obsługą. Czyli zamiast inwestować miliona dolarów za coś tam wkładasz w to 100 tysięcy dolarów i korzystasz tak, jakbyś korzystał, bo rzadko jest tak, że korzystasz czy to z jachtu, czy z samolotu codziennie dojeżdżając do pracy. A jeżeli tak, no to kupujesz wtedy ten samolot wtedy na całość. Jest flota iluś tam takich samych samolotów, jachtów i jest jakiś harmonogram, czy zarządzanie dzięki którym możesz korzystać z tej własności nie inwestując 100% wartości tego mechanizmu. I to jest druga rzecz, która też moim zdaniem należy do tego ekonomii współdzielenia i chyba do tej kategorii najbardziej będzie się zaliczał to, co widzimy na co dzień, czyli car sharing – jakaś firma ma flotę samochodów, która udostępnia użytkownikom na zasadzie podchodzisz, masz aplikację, jedziesz, zostawiasz samochód itd. Chciałbym wrócić do tego, co powiedziałeś, że jest firma, która organizuje albo żeruje na kimś, że ktoś coś posiada. Zwróć uwagę, że powiedzmy, że masz mieszkanie i możesz to mieszkanie wynajmować. Takich ofert jest dużo i sam bardzo chętniej korzystam z wynajmu apartamentów niż hoteli. Wyobraź sobie, że masz takie mieszkanie i chcesz je udostępnić, więc wrzucasz je na jakąś gratkę itd. Pytanie, czy tam są klienci?

Arek Cempura:Maciej, to jest taki element dla nas pozytywny. Teoretycznie potrzebujemy czegoś, jest to dostępne, czasami w lepszej cenie. Wróćmy do Twojego przykładu z samolotem. Ty mówisz, że jest fajnie, bo jestem posiadaczem samolotu.

Maciej Buś:Nie wiem czy fajnie. Dla niektórych to jest ok.

Arek Cempura:Dobrze, a to są te elementy, o których mówi się pensjonaty. Zainwestuj w pensjonat, będziesz miał kawałek swojego pensjonatu, a my resztą będziemy zarządzali. Ale na tym to się skupia – masz swój kawałek pensjonatu. Tylko tak naprawdę to jest inny rodzaj inwestycji. Ktoś, kto ma pomysł na inwestycję mówi ok., będę tym zarządzał i w pewien sposób poszukuje środków. Jak on by powiedział  wprost poszukuję środków na pensjonat, w którym będę sprzedawał w normalnych cenach. Oczywiście tez będziesz tam mógł zanocować może z rabatem, a może nie, bo będziesz zwykłym klientem…

Maciej Buś:No nie, ale jesteś właścicielem apartamentu…

Arek Cempura:Jesteś właścicielem inwestycji. A tak naprawdę ten ktoś wprowadza troszeczkę zamieszanie. Bądź właścicielem inwestycji i zagwarantuj przychody przyjeżdżając tam. Przyjedziesz, też musisz pokryć koszty z tym związane. To są trudne elementy. To niestety pokazuje się jako element fajnej inwestycji – zamiast odkładać pieniądze na lokacie zainwestuj w to, zarobisz więcej. Też warto się temu przyglądać, to jest typowy model inwestycyjny. Tam nie ma żadnego współdzielenia, powiedzmy sobie szczerze. Ktoś potrzebuje zainwestować, ma pomysł, może na tym zarobić, bo samolot kosztuje jakieś 100 tysięcy jakichś jednostek walutowych i on tyle zbiera, a tak naprawdę kupuje te samoloty za 80, więc już jest do przodu, na tym zarobić. A potem wie, że ma zagwarantowaną ilość klientów. Ale to też jest tak, że niby potem jesteś właścicielem samolotu i nie trafisz w ten moment kiedy będziesz chciał korzystać. To nie lepiej zostawić to profesjonalistom, którzy inwestują w te samoloty, umożliwiają Ci możliwość latania i pewnym momencie ilość tych samolotów jest na tyle duża, że zawsze polecisz, a nie czekasz na ten moment.

Maciej Buś:Ale na tym to polega.

Arek Cempura:No właśnie chyba nie do końca.

Maciej Buś:Na tym to polega, że flota jest na tyle duża, że w 90% przypadków ten samolot jest dostępny dokładnie w takim samym standardzie. Może inaczej – może to jest sedno dzisiejszego odcinka, czyli jego tytułu. My mówimy nie tyle o ekonomii współdzielenia, czy współpracy, ile o ekonomii używania. Ja nie muszę kupić samolotu, ja mogę kupić udział w samolocie albo udział w projekcie, dzięki któremu ja mogę z tego samolotu korzystać.

Arek Cempura:Dobrze, tylko tutaj wydawałoby się przechodzimy trochę z ekonomii do biologii i wydawałoby się, że tu jest symbioza. Symbioza jest definiowana jako zjawisko ścisłego współżycia między przynajmniej dwoma gatunkami organizmu, która przynosi korzyść każdej ze stron. Tylko naprawdę jak się przygląda wszystkim elementom dotyczącym symbiozy to jednak jest to rodzaj pasożytowania i coraz trudniej jest ustalić bilans strat i zysków. Tutaj też pokazuję, że to będzie z korzyścią dla obu stron. Tylko potem się okazuje, że jedna ze stron jest uwikłana, szczególnie ci, którzy wykładali środki w ten projekt, bo oni zainwestowali swoje pieniądze, a tamten ktoś jest tylko zarządzającym i zawsze może powiedzieć „sorry, nie udało się”. Tak naprawdę z tej symbiozy, która była on więcej osiągnął zysku, niż Ty. Ty musisz przyjąć na siebie, że wchodząc w tego typu projekt to Ty stracisz.

Maciej Buś:Niekoniecznie stracisz, bo inną transakcją jest kupienie całego samolotu dla siebie. W Polsce, zresztą po tamtym podcaście zgłosiła się osoba, która zajmuje się wynajmem Tesli. Możesz mieć fantazję, że chcesz kupić Teslę. Ale możesz z tej Tesli skorzystać. Zarówno posiadanie jak i użytkowanie ma swoje plusy i minusy. Z różnych punktów widzenia można na to wszystko popatrzeć. Mając z jednej strony jest to Twoja własność, możesz generalnie robić z tym co chcesz, możesz używać kiedy chcesz, nie masz ograniczeń. Ponosisz pewne ryzyka związane z utratą wartości, z wysokimi kosztami ubezpieczenia itd. Natomiast możesz kupić usługę, która daje Ci dostęp do tej Tesli, natomiast nie ponosisz ryzyk związanych z kosztami utraty wartości, ubezpieczenia. Takie rzeczy Cię nie interesują. Ty chcesz pojeździć sobie Teslą albo przemieścić się Teslą z jednego miejsca na drugie. W związku z tym wynajmujesz podpisujesz z pewnymi ryzykami, że na przykład akurat w tym momencie tych Tesli nie będzie na tyle dużo żeby ona była w odpowiednim dniu czy godzinie dostępna. To jest pewne ryzyko, które ponosisz. Podobnie może być z tymi usługami samolotowymi, że może się zdarzyć, ale to już jest kwestia biznesu i tego jak wygląda umowa. Czyli na co się decydujesz podpisując umowę i inwestując jakieś pieniądze, żeby wykupić udział w projekcie. Kupując udział w projekcie, to ten udział nie jest otwarty. Cały świat może kupić udział w jednym samolocie, tylko ten samolot jest podzielony na 5, 10, może 15 części i nie więcej. Istnieje jakiś harmonogram, istnieje jakaś forma zarządzania majątkiem, czy dostępem do tego majątku, czy do struktury tego majątku i korzystania z niego. Te dwie rzeczy to jest świadoma decyzja, to są dwie różne decyzje typu kupuję mieszkanie, wynajmuję mieszkanie.

Arek Cempura:Maciek, wróćmy do podstaw. Ja zgadzam się z Tobą, ten przykład z Teslą jest fajny. Chciałbym skorzystać z Tesli. Mam taką potrzebę, chciałbym się przejechać. Szukam, ktoś mi może ją wynająć. Ale to jest element dotyczący usługi – wynajmuje mi do użytkowania. Ktoś kupił, zainwestował, skalkulował cenę, że jeżeli odpowiednio długo będzie wynajmowane to mi się ten biznes będzie składał. I jak korzystam. Ja nie potrzebuję posiadać Tesli, chcę się nią przejechać. Natomiast to, co mówisz z tym samolotem – ja potrzebuję się przemieszczać, nie potrzebuję posiadać tego samolotu.

Dla przykładu ktoś kupuje samolot, bo ich na to, stać, to też jest element statusu. Potem okazuje się, że ten samolot nie pracujący tak naprawdę jest od razu stratą, bo go trzeba utrzymać, trzeba zaparkować, robić przeglądy, wszystkie inne rzeczy. Tak naprawdę od razu staje się po stronie wydatków. Stać mnie na to, żeby stracić pieniądze, to trochę tak podkreśla. Dlatego uważam, że powinno być bardziej fair komunikowane zainwestuj, czyli mam pomysł, szukam inwestorów, szukam ludzi, którzy ze mną będą finansowali tego typu projekt i dzięki temu zarabiali. To jest taka prosta komunikacja, a nie wprowadzanie elementów ekonomii współdzielenia. To jest normalny, zwykły biznes. Ja mam pomysł na biznes, potrafię zarządzać tym biznesem, Ty powierzasz mi te środki, oczywiście z jakimś elementem ryzyka, że możesz je stracić. Wprowadźmy wyraźne i jasne reguły tej gry.

Maciej Buś:Ale ja myślę, że te reguły gry są wprowadzone i są jasne. My w takiej audycji jak ta, czy inni marketerzy rozgryzają sobie  to pod kątem jednego hasła jakim jest ekonomia współpracy i generalnie żeby być w trendzie to fajnie jest się dopiąć do tego. Natomiast myślę, że taki biznes jak wspomniane samoloty powstał dużo wcześniej niż się o tym mówiło. Ja go pamiętam sprzed kilkunastu lat i inne podobne i co do zasady może nawet w tej chwili trochę bez sensu, że bardzo mocno się na nim koncentrujemy.

Arek Cempura:Na tym przypadku. Skoncentrowaliśmy się na tym jako element przypadku. Za tym samolotem może stać cokolwiek innego. Mogą to być samochody, mieszkania itd. To jest element, żeby przy pewnych projektach być uczciwym w stosunku do ludzi, od których bierzesz pieniądze.

Bądź uczciwy, zainwestuj w to.

Maciej Buś:Ale myślisz, że te firmy uczciwe nie są?

Arek Cempura:Myślę, że część nie, bo mamią elementem posiadania, że to wszystko będzie takie fajne, żeby to będzie takie wow, super, kupiłeś apartament, wszystko będzie super.

Maciej Buś:Ok., akurat jeżeli masz na myśli apartamenty, które gdzieś tam są budowane na wynajem krótkoterminowy, czyli apartamenty nad morzem itd. Kupujesz i masz swój udział w jakiejś tam budowli, to dla mnie nie za bardzo ma cokolwiek wspólnego z ekonomią współpracy czy współdzielenia.

Arek Cempura:Ale jest tak pokazywana. Współdziel ze mną koszty powstania tego.

Maciej Buś:Dla mnie to jest zwykła inwestycja.

Arek Cempura:Ale ten samolot jest dokładnie tak samo inwestycją.

Maciej Buś:Ale nie. Ja kupuję sobie. To jest kwestia tego, że jeżeli chcę się przemieszczać samolotem to ja mogę skorzystać normalnie z linii rejsowych z oferty, która jest. Idę na lotnisko, stoję w kolejce godzinę przed lotem, wsiadam do samolotu, lecę. Natomiast jeżeli mam fantazję posiadać swój własny samolot to mam dwa wyjścia – mogę kupić samolot, który będzie stał 80-90% czasu w hangarze i będę ponosił koszty jego garażowania, czy hangarowania i utrzymania w sprawności. 10% będę w stanie go wykorzystać, bo nie mam większych potrzeb w tym zakresie. Albo mogę kupić usługę polegającą na udziale w takiej flocie samolotów, dzięki którym te koszty znacząco się obniżają, czy minimalizują się do 10% takiej inwestycji i w ramach tej opłaty ja mam jakąś gwarancję, że w tych 10% ten samolot będzie na mnie czekał. To już jest kwestia umowy, że ta gwarancja będzie dowieziona lub nie.

Arek Cempura:Ok., poruszyłeś fajny temat. Zaznaczę dwa elementy. Po pierwsze, w przypadku ekonomii współdziałania mówi się, że posiadanie nie jest dla człowieka wartością  samą w sobie. Ale z drugiej strony jestem współposiadaczem samolotu. Wow. Wow. Jestem współposiadaczem samolotu, czyli gdzieś w pewien sposób z tyłu jest zaspokajana potrzeba posiadania i statusu. Jestem posiadaczem apartamentu, samolotu.

Maciej Buś:Ale to nie jest dla każdego!

Arek Cempura:Ale to właśnie o to chodzi, że nie jestem inwestorem, czyli boisz się powiedzieć, że jestem inwestorem, ale jestem współposiadaczem. To nic, że wyjdzie, że masz udział jednego okna w samolocie, ale jestem współposiadaczem. To powoduje zamieszanie w tym wszystkim. Ja się jak najbardziej zgadzam z Tobą w inwestowanie. Nie wszystkie rzeczy musisz posiadać. Takim elementem podstawowym, który jest irytujący jest to, że po to, że raz do roku będę musiał wywiercić dziurę w ścianie musiałem kupić wiertarkę. To jest element irytujący – nie potrzebuję tej wiertarki. To byłby dla mnie fajny element korzystania, wypożyczania. Ok., pewnie są, tylko ludzie są z natury leniwi, potem okazuje się, że ta wiertarka nie jest dostępna w momencie, w którym bym chciał. Powiedziałeś, że mogę sobie zamówić, w różnym czasie dostanę. I teraz – jakie będą warunki zamawiania takiego czegoś, żebym ja miał wtedy, kiedy chcę. Czy to jest tak, że przychodzę, trafiłem, biorę, czy może się okazać, że zamówiłem sobie tę wiertarkę na jutro, ale na jutro jej nie ma, bo pojawił się ktoś, kto ma tzw. lepszy scoring. Bo on na przykład częściej wypożyczał tę wiertarkę i dostał za to jakieś punkty. I w tym momencie jaką masz gwarancję, że tak naprawdę faktycznie ten dostęp będzie równoprawny? Przejdźmy do tego Ubera. Co się okazuje? Tak naprawdę w tym Uberze wprowadzony został system oceny przez korzystających, którzy świadczą usługę. Czyli ja oceniam kierowcę, ale z drugiej strony kierowcy oceniają pasażerów. Chciałbym skorzystać, ale spadam gdzieś na ostatnią listę, bo się okazało, że ja mam dziwną trasę i nikt nie chce jej brać albo ostatnio jechałem z dzieckiem, było chore i mi zwymiotowało i za to mi koleś wstawił ujemne punkty. Ja już nie mówię o skrajnościach, gdzie ludzie się źle zachowują. Albo nie mam krawata.

To są takie rzeczy, które powodują, że z ekonomią korzystania zaczynają pojawiać się inne niebezpieczeństwa, które spowodują, że dostęp, który miał być w demokratycznym, czyli ok., jest, korzystam, gdzieś w tle zaczynają być inne mechanizmy, których nie będziesz do końca rozumiał. Model będzie taki, jaki jest teraz – ktoś jest posiadaczem i on będzie zarządzał komu udostępni. Jeśli odpowiednio będzie agresywnie prowadził pewną politykę, wytnie konkurencję i nim pojawi się nowa konkurencja, która stwierdzi, że warto zainwestować, bo ten rynek jest ciekawy przez pewien czas będzie dyktował ceny. Zostałeś uzależniony od niego.

Maciej Buś:Poruszyłeś trzy wątki i prawdopodobnie się pogubię, więc zacznę od końca. Mówisz o pewnych ograniczeniach, czy dwustronnej ocenie. Dotychczas mieliśmy własność, czyli mamy hotele. W hotelu też masz pewne zasady typu przyjmujemy, nie przyjmujemy zwierząt albo małe dzieci są u nas mile lub niemile widziane. To też jest jakaś forma scoringu. Analogicznie jak w Uberze jest w Blabla Car. To jest system bazujący na kierowcach, którzy przemieszczają się normalnie i mają jeden, dwa, trzy fotele wolne i następuje podział kosztów tej danej podroży. Tam również następuje ocena zarówno jednych, jak i drugich po to, żeby w sposób optymalny dopasować zarówno kierowcę, jak i pasażerów, bo ostateczną decyzję, czy dany pasaże pojedzie, czy nie, podejmuje kierowca, czyli właściciel. On nie ma obowiązku zgodzić się na to, że zabierze jedną, czy drugą osobę. To jest odniesienie się do tego ostatniego. Wcześniej mówiłeś o kwestii dostępności, czy generalnie do tych wiertarek. Z tymi wiertarkami akurat w 100% się z Tobą zgadzam. Ja przez całe swoje życie zawsze myślałem, że muszę mieć wiertarkę albo kupowałem urządzenie po to, żeby coś zrobić. Albo piłę, żeby przeciąć jedną listewkę. Jest to sytuacja absurdalna. Są firmy, które wypożyczają. W moim odczuciu problem z tymi firmami, czy z tym biznesem jest taki, że to nawet nie jest kwestia dostępności, ile kwestie kosztu tego. W pewnym momencie się okazuje, że Ty musisz zapłacić 10 albo 20% wartości tej wiertarki za wynajęcie za dobę. To przestaje być nawet patrząc na to opłacalne. Włącza Ci się taki kalkulator – kurczę, to jakbym 10 razy wynajął taką wiertarkę i jeszcze muszę po nią pojechać, odwieźć, zawieźć. To 11 dziurę wywierciłbym za free.

Trzecia rzecz, gdzieś pośrodku była, to jest kwestia dostępności. Tak, na tym to polega. Jeżeli zamawiasz Ubera, może się zdarzyć, że tego Ubera nie będzie. Są takie godziny, gdzie ten Uber widzisz, że krąży wokół Ciebie pełno tych Uberów. A są takie, gdzie przez dwie godziny nie ma ani jednego. Jeżeli korzystasz z rowerów miejskich też są takie sytuacje, gdzie te stojaki są zapełnione rowerami, rowery są przypięte jeden do drugiego w trzech rzędach, ale są miejsca i momenty, gdzie przychodzisz, chcesz rower wynająć, a tam roweru nie ma. Także z tym wiąże się pewne ryzyko. Masz, wsiadasz i jedziesz, bo to jest Twój, możesz decydować co z nim zrobisz. Nie masz, jesteś skazany na dostępność, podejmujesz ryzyko, że tego roweru, jakiegoś innego środka transportu, urządzenia, czy czegokolwiek może nie być. To Ty się dostosowujesz do dostępności tego, co jest. I na koniec dnia oceniasz czy dany dostawca jest wart zaufania, czyli czy będziesz mimo to korzystać z tego rozwiązania, czy jednak nie, kurczę, wolę nie ryzykować, że np. nie zdążę do pracy w związku z tym wolę kupić sobie rower i ponosić jakieś ryzyka i koszty z tym związane, ale będę liczył na siebie samego.. I to jest chyba to, że mogę sam na siebie liczyć i jestem uniezależniony jest przewagą za posiadaniem, a nie za korzystaniem z czegoś, co jest udostępniane przynajmniej jeśli mówimy o rzeczach materialnych typu rower, samochód, mieszkanie, samoloty.

Arek Cempura:Rowery zaparkujmy, bo z rowerami będzie fajny temat i jeszcze wrócimy. Tak naprawdę trochę może przez to, że nasunęło mi się skojarzenie – jestem z wykształcenia inżynierem związanym z telekomunikacją i tam tez pojawia się ryzyko niedostępności. Budując system telekomunikacyjny zakłada się, że pewna grupa abonentów w danym okresie pewnego wysokiego zapotrzebowania nie będzie miala dostępu. Budujemy cały system po to, żeby przy pewnym ruchu określić prawdopodobieństwo, że zrealizujemy jak najwięcej połączeń. Może to jest element, który już nie wszyscy odczuwają, ale odczuwają w okolicach sylwestra, nowego roku i na raz chcemy wszyscy złożyć życzenia i dziwimy się, że nie możemy się dodzwonić, że SMSy nie dochodzą od razu, tylko na drugi dzień. Niestety, to jest taki element, że ktoś budując całą infrastrukturę, która nam udostępnia przyjął, że nie może przesadzić. Nie zawsze przez 365 dni w roku tylko sylwester jest takim jednym. Oczywiście są pewne sytuacje kryzysowe, na które trzeba być przygotowanym. Tak naprawdę to, co powiedziałeś z tym rowerem to jest element ryzyka niedostępności. Ale tu są jasne reguły. Tu jest tak samo, jak chcę polecieć i nie ma miejsc w samolocie, bo na ostatnią chwilę sobie wymyśliłem. Chcę pojechać pociągiem i nie ma miejsc. I nie jestem zdziwiony. Jest pewna zasada niedostępności. Nie jesteśmy w stanie w danym momencie obsłużyć tego maksymalnego peaku, którego nie jesteśmy w stanie zdefiniować. My tak naprawdę definiujemy ile hulajnóg, rowerów trzeba dostarczyć. Ale tu jest na tyle jasna reguła, że nie oceniamy korzystającego. Nie wprowadzamy dodatkowych reguł, których ja mogę nie znać, tylko po prostu idziesz, patrzysz a, miałem ochotę na rower. Byłem kiedyś w Łodzi na koncercie, mieliśmy ochotę po koncercie przejechać się rowerem zamiast czekać na taksówkę. Okazało się, że ok., rowery są, wsiedliśmy, pojechaliśmy. Ale następne osoby, które zobaczyły coś takiego już nie mogły, bo tych rowerów nie było. To jest prosta rzecz. Tu wydaje mi się, że faktycznie jeżeli ktoś świadczy ten biznes, świadczy go po to, żeby mu się składał. Zakłada, że zawsze będzie pewne zapotrzebowanie. Co się stało, kiedy chcemy zaspokoić bardzo duże zapotrzebowanie? To jest taki case, czy przykład z Chin, gdzie na raz się okazuje, że to wypożyczalnie rowerów padają jedna po drugiej, bo te wypożyczalnie były lepiej przygotowane niż w Polsce, bo rower można było zostawić w dowolnym miejscu, bo były z GPS i można było go łatwo zlokalizować, a nie tak, jak w Polsce, gdzie trzeba je było oddać w konkretne miejsce. Zresztą z GPS są wypożyczalnie hulajnóg. Możesz je zostawić w dowolnym miejscu, wysyłasz tylko miejsce, gdzie są. W związku z podejściem ludzi zostawiali je tak, jak im się chciało, a nie tak, jak powinno być. Drugi element, który spowodował, to dosyć mocna konkurencja. Z jednej strony fajnie, bo nie ma regulacji, każdy, kto ma pieniądze może w to wejść. Doprowadziło to do tego, że była mocna walka cenowa, oczywiście my jako klienci na tym zyskujemy. Ale doprowadziło to do tego, że nie opłaca się tym firmom naprawiać rowerów, bo koszty naprawy przewyższają kupno kolejnej partii rowerów. Na śmietniku ląduje cała masa niepotrzebnych rowerów, z którymi nie ma co zrobić. Za chwilę ci inwestorzy twierdzą, że się nie opłaca, czyli z dnia na dzień była usługa, już jej nie ma. Niby twierdzimy, że to jest taka sama regulacja ekonomiczna, że ci najsłabsi wypadają z rynku. Pytanie czy tak jest. To, co powiedziałeś o Blabla car. Fajny przykład, tam ta ocena jest pewnie po to, że tam oceniano bezpieczeństwo jazdy z danym kierowcą. To jest znowu problem – usługi przewozu świadczy ktoś, kto nie ma do tego prawa, kto na ten temat jest nieubezpieczony. W sytuacji kiedy wydarzy się coś złego będziemy mieli dopiero awanturę. Wtedy okaże się, że wszyscy będziemy się temu przyglądać na jakiej podstawie to funkcjonowało. Dla mnie Blabla car jest autostopem w dobie Internetu. Internet ułatwił zatrzymanie tego samochodu. Jest parę fajnych rzeczy, natomiast ciągle mi się też podobało takie jedno sformułowanie kultury liberalnej, że tak naprawdę często pod hasłem ekonomii współdzielenia funkcjonują korporacje. To, do czego ja wracam. Pod płaszczykiem szlachetnej idei, dzieląc się posiadanymi zasobami możemy oferować usługi, których potrzebują, tak naprawdę robi się z tego biznes. I teraz popatrz co się dzieje z Airbnb. Wiele miast zobaczyło, że to jest narośl na tych miastach, bo pojawili się ludzie, którzy stwierdzili wow – mogę mieć dobry biznes, nie muszę się bawić w pewne regulacje, bo to jest moje mieszkanie, a nie jakiś hotel w związku z czym nie podlegam jakimś kontrolom. Jak mam duże pieniądze to jestem w stanie wykupić pół bloku w atrakcyjnej dzielnicy i te pół bloku będzie udostępniane właśnie jako apartamenty. Teoretycznie wszyscy są zadowoleni. Airbnb bo zwiększyła mu się baza, może oferować w lepszej cenie. My, bo kupujemy w lepszej cenie, ktoś na tym zarabia. Tylko po pierwsze traci na tym dzielnica, bo staje się biednym wielkim hotelem, powoduje zaburzenie w tym obszarze, gdzie mieszkali do tej pory ludzie. Wyrzuca ich stamtąd. Wiadomo, jeśli coś jest hotelem, będzie inne niż zwykła dzielnica do zamieszkania. Kolejnym negatywnym elementem jest podnoszenie ceny w danym obszarze. Pojawiają się inwestorzy, którzy powiedzą „o, to ja też sobie tam kupię”. Czyli zwykły człowiek, który chciałby mieszkać w tamtej dzielnicy coraz bardziej wypada, bo ceny mieszkań są jednymi z droższych. To jest negatywny aspekt tego wszystkiego. Trochę uważam, że pod płaszczykiem szlachetnych idei robi się duże, konkretne biznesy. Nawet jestem w stanie postawić tezę, że przy okazji te biznesy potrafią wyprać pieniądze. Bo tak naprawdę ktoś zainwestuje w kilka mieszkań, a jak się ktoś przyjdzie i się zapyta z czego ma dochody, to z wynajmu mieszkań i to ciężki biznes, nie zawsze się składa.

Maciej Buś:Sam wynajem mieszkań na poziomie pojedynczego inwestora, czy właściciela to jeszcze nie jest ekonomia współdziałania, współdzielenia na masową skalę. To są jakieś pieniądze, które zapewniają jakiś zwrot czy to z inwestycji, czy jakiś zarobek na majątku, który posiadasz. W przypadku kiedy wchodzą w grę już zorganizowane formy, o których Ty mówisz to z punktu widzenia klienta, a mnie ten punkt widzenia najbardziej interesuje jest ok. To jest kwestia możliwości, pewna alternatywa dla hoteli. To jest pewne rozwiązanie mojej potrzeby, znalezienie sposobu na zaspokojenie potrzeby kimnięcia się w jakimś mieście. Dla mnie to jest ok. Jeżeli Ty mówisz o kwestii tego, że ktoś kupi ileś mieszkań w kamienicy i zmieni właściwość tego miejsca to ok. Ale wyobraź sobie, że ktoś kupi, wynajmie ileś mieszkań w apartamentowcu po to, żeby zrobić tam swoją firmę. Zadzieje się dokładnie to samo. Dzisiaj bardzo powszechne jest to, że w ilu ja byłem firmach, które mieszczą się w apartament owcach? Są normalnymi mieszkaniami, tylko jak wchodzisz to zamiast dywanu masz normalną firmę z Boskami, biurkami, telefonami, recepcją, wszystkim. Ale obok mieszkają ludzie normalni, z całymi rodzinami. Im więcej tego typu biznesów będzie się lokować w takich miejscach, a jest to bardziej opłacalne niż wynajmowanie w biurowcu albo masz większą swobodę korzystania z tej przestrzeni to w tym momencie też to miejsce jako całość zmienia swój charakter.

Arek Cempura:Tak, trochę mnie na chwilę zatkało.

Maciej Buś:Zatkało kakało?

Arek Cempura:Aczkolwiek, gdyż albowiem… Już kiedyś w pewnej dyskusji mieliśmy kwestię dotyczącą czy państwo powinno regulować pewne obszary. To też jest element regulacji. Jeżeli dany budynek przeznaczony jest do mieszkania dla osób cywilnych, czyli tam są zwykłe mieszkania, to powinien być element kontroli, że to jest po prostu budynek mieszkalny. Natomiast jeżeli ma wyznaczoną część biurową, to niech będzie wyznaczona i często to widać, jest dosyć jasne – w tym budynku do tego momentu mamy możliwość umieszczenia sobie biura, a powyżej pewnego miejsca już nie. To ciągle są wydaje mi się istotne aspekty, bo ludzie też mieszkając w domu w pewnych okresach chcą mieć spokój, a tam ktoś przychodzi do danej firmy i ta działalność zarejestrowana jest dziwna. Po ciemnych stronach wolności.

Ok., ja rozumiem, że mówimy, że ktoś prowadzi w swoim mieszkaniu działalność, ale często są to jednoosobowe działalności.

Maciej Buś:Mówimy o biurze, normalne biuro.

Arek Cempura:Ale jeżeli zakładasz duże biuro w domu to wydaje mi się, że powinno być jasno określone, że w takim 30-piętrowym wieżowcu do 10 piętra są firmy, a wyżej masz część mieszkalną. My, jako społeczeństwo potrzebujemy pewnych regulacji. Jeśli ich nie będzie to będziemy wprowadzali je sami na zasadzie prawa silniejszego, bo ktoś będzie to prawo narzucał. A właśnie po to są regulacje, bo muszą chronić słabszych. Właśnie ten element chronić słabszy, często pojawia się pojęcie prekaryzacji. Ono oznacza wzrost niepewności pracy. Pochodzi z łacińskiego precarius – wyproszony z łaski. W tym elemencie przeciwnicy Ubera pokazują, że do czegoś takiego dochodzi. Ci ludzie, którzy zainwestowali w samochód, myśleli, że to będzie fajny biznes okazuje się, że nie stać ich na spłacenie samochodu, po drugie nie stać ich na utrzymanie się z tej usługi, bo też coś powoduje. Popatrz co się dzieje pod płaszczykiem ekonomii współdzielenia tworzą się nowe interesy. Ktoś kupuje ileś samochodów i zatrudnia ileś kierowców. Nie taka była chyba intencja projektu. Intencją było jesteśmy dużą wielką platformą, która umożliwia Ci znajdowanie klientów. Jeśli chcesz jeździć, oferować, to zarejestruj się. A tu okazuje się, że w całym interesie pojawia się kolejny pośrednik, który mówi – aha ok., to ja zainwestuje w te samochody i ja będę dostarczał tych kierowców i tym kierowcom będę płacił.

Maciej Buś:Ale co w tym złego?

Arek Cempura:Złego, że tak naprawdę znowu w całej warstwie coraz bardziej będzie powrót do czasów feudalnych, gdzie będzie superwłaściciel całości – firma, która posiada dostęp do usługi i całe mnóstwo ludzi, którzy będą dużą niepewnością pracowali na zysk tej firmy. Im będzie wystarczało ledwo na przeżycie do pierwszego albo w ciągu tygodnia, bo tak naprawdę cały ten zysk będzie zjadała ta nowa forma korporacji.

Maciej Buś:Arek, ok., tak było, jest i będzie. Albo możesz pracować na swoim, albo możesz pracować dla kogoś. Ten system generalnie działa od wieków.

Arek Cempura:To też jest pewnie powiązane z tym. Pytanie czy ci, którzy pracują na swoim nie pracują dla kogoś. To jest w ogóle cały element, że często się powoduje „niech Pan założy działalność, będzie Pan na swoim i będzie Pan pracował dla mnie”.

Maciej Buś:Nie mówię o formie współpracy, że jest to umowa o pracę, o dzieło, czy firma firma. Faktycznie możesz iść do Ubera i współpracować bezpośrednio albo decydujesz się, że pracujesz u jakiegoś pośrednika. Tego typu przykładów możemy mnożyć. Z jednej strony to jest decyzja człowieka, który podejmuje decyzję z jakichś powodów. Jestem gotów uwierzyć, że są powody, które powodują, że taki biznes będzie się rozkręcał, ponieważ będą istniały specyficzne potrzeby pracowników, że z jakichś powodów nie mogą bezpośrednio pracować dla Ubera, ale mogą pracować dla pośrednika. Też tak działa outsourcing. Nie możesz pracować na infolinii banku bezpośrednio w banku, bo w banku są zablokowane etaty, nie ma budżetu itd., ale…

Arek Cempura:Nie idźmy w tą stronę. Zablokowane etaty, a Uber to jest co innego. Uber zakłada – masz chęć, samochód, chcesz dorobić, skorzystaj. Tu już nie powinno być żadnego pośrednika, system będzie prosty. Chcesz dorobić po godzinach, masz możliwość, skorzystaj. Tak rozumiałem tę ideę. Tak samo z Airbnb. Mam mieszkanie, wyjeżdżam albo faktycznie chciałbym je wypożyczyć, proszę bardzo. Łączmy ludzi poszukujących z tymi, którzy to mają. Zresztą wydaje mi się, że wcześniej przed Airbnb taki układ w Wielkiej Brytanii i w Stanach ludzie wręcz zamieniali się na mieszkania. Miałeś chęć gdzieś pojechać to ok., udostępniam swoje mieszkanie, w zamian Ty moje. Ale zasady były proste, ludzie przyjeżdżali, dbali o to mieszkanie, bo wiedzieli, że ktoś po drugiej stronie dba o ich mieszkanie. To jest współdzielenie.

Maciej Buś:Nie wie, czy to jest współdzielenie czy to jest bardziej współpraca społecznościowa. To są dwie różne rzeczy, bardziej oparte na socialu, networkingu, łączeniu się ludzi. Te wszystkie aplikacje, rozwiązania, o których rozmawiamy to jest ubiznesowienie tej potrzeby, możliwości. Mi też nie wszystko się podoba, ale trudno pewną przedsiębiorczość zatrzymać. Spójrz na Allegro. Jak ja pamiętam Allegro sprzed 10 lat, może więcej to było to takie miejsce, że masz coś, co jest Ci niepotrzebne, dzisiaj Olx przejął tę rolę, czy Tablica wcześniej… To było takie miejsce, gdzie większość rzeczy, które były sprzedawane to były rzeczy, które masz, zużyłeś albo przestałeś używać, wystawiasz na aukcję, sprzedajesz. Potem coraz więcej biznesu krążyło wokół tego. Dzisiaj ja mam takie wrażenie, że większość ofert to są całe biznesy, które sprzedają za pośrednictwem Allegro. To jest platforma internetowa – handlowa, gdzie ktoś ma sklep internetowy albo w ogóle dla niego to jest podstawowy i jedyny kanał dystrybucji/sprzedaży i sprzedaje to na zasadzie jakby miał własny sklep internetowy tylko tam ma klientów, którzy w ogóle odwiedzają, czy wyszukują jakichś produktów. Jest to nawet lepsza opcja sprzedawania niż sprzedawanie przy pomocy własnego sklepu, do którego jeszcze trzeba klientów przyciągnąć, żeby oni w ogóle zobaczyli, że jesteśmy i co w ogóle mamy do oferowania.

Arek Cempura:Maciek, ale tu też można było potraktować to Allegro, które kiedyś tam było jako element współdzielenia i współpracy. Tak naprawdę Allegro na początku było platformą w ramach której Ty mogłeś się czegoś pozbyć, wystawiałeś to na aukcję. Dzisiaj Allegro jest zwykłą galerią handlową, tylko że w Internecie. Ona się reklamuje, przyciąga ruch i tam są wszystkiego rodzaju sklepu i to jest teraz bardziej biznes ludzi, którzy coś tam chcieli się pozbyć to już pewnie garstka. Przykład Tablicy – uważam, że była bardzo fajnym projektem, który zakładał, że jeśli coś mam, chcę to sprzedać w rozsądnej cenie, chcę się pozbyć, ale w okolicy. Żeby nie bawić się w przesyłki. Wchodzę, dwie ulice dalej ktoś ma do sprzedania w dobrej cenie hulajnogę. Ok., idę. Ja na początku sprzedawałem jakieś rolki, książki i to wszystko funkcjonowało bardzo fajnie. Ktoś dawał platformę, na której ludzie mogli robić wyprzedaż garażową. Tylko co się stało? Ktoś zobaczył, ze fajnie rośnie, rośnie, rośnie. Nie zarabiam tak wprost, bo liczyłem, że będę zarabiał więcej na reklamach, które tam będą, model biznesowy się posypał, w związku z czym trzeba było coś innego. Ale popularność Tablicy jest bardzo duża no to w tym momencie zrobimy z niej projekt OLX. Czym jest OLX? Inną galerią handlową, równoległą do Allegro. Cała idea Tablicy została zaorana. Z tyłu jest jakieś korpo, inwestorzy, którzy chcą, żeby to rosło i rosło. Jak gdzieś znalazłem w tym artykule, o którym mówiłem, bardzo fajne podsumowania, że jest takie niemieckie przysłowie, że drzewa nie rosną do nieba. Jest taki moment, że jak jest jakiś projekt, to musisz przyjąć w głowie, że jest jakiś jego maksymalny zasięg. On Ci będzie gwarantował przychody, ale one będą takie, a nie inne i w tym momencie nie ma sensu pozyskiwać kolejnych inwestorów, bo będziesz przeinwestowany. Będzie zbyt dużo pieniądza z którym nie będziesz wiedział co zrobić. To jest ten element we wszystkich elementach współposiadania. Bo jest pewien pomysł, ok., możemy dostarczyć taką usługę. Ja mogę korzystać z hulajnóg, rowerów, ale dalej jest pewien cap, punkt odcięcia. Więcej nie będzie. Ale pojawiają się inwestorzy, którzy przynoszą pieniądze i mówią więcej, więcej więcej. A tu więcej się nie da, bo ten biznes ma pewną pojemność i koniec. To jest takie niebezpieczeństwo, że zaczyna się to kombinowanie, dopuszczanie firm, które znowu tworzą swoje podfirmy. Czyli pośredników u pośrednika. Z jednej strony zaburzasz fajną ideę. Jeżeli ja coś mam i korzystam z tego ileś razy w roku, ale mógłbym to udostępniać to dlaczego nie? Ale ustalmy pewne jasne reguły gry i powiedzmy sobie – ten biznes nie będzie biznesem na skalę nie wiadomo jakich milardów dolarów, on będzie na poziomie milionów dolarów.

Maciej Buś:Z punktu widzenia klientomaniaka, czy z punktu widzenia klienta – czy Ty czujesz się oszukany, czy oszukiwany przez dostawców takich usług, które działają w tej ekonomii używania? W tej ekonomii udostępniania czegoś do używania. Zamiast sprzedawać Ci mieszkanie wynajmują Ci pokój na dni. Czy korzystając z rowerów…

Arek Cempura:Póki zasada dostępności jest prosta – jest dostępna pewna pula, jak nie zdążyłem, nie zaplanowałem to jej nie otrzymam, to dla mnie jest logiczne. Ok., szukam czegoś innego wtedy. Natomiast jeśli do tego dokłada się element jakiegoś scoring, którego ja nie znam, do którego nie ma dostępu, którego nie mogę zobaczyć, zweryfikować i wtedy okaże się, że Uber, który przyjedzie do mnie jest 20% droższy, a ja byłem przekonany, że ten Uber jest tani, to uważam, że to jest nie fair. Albo wynajmuję pewnego rodzaju mieszkania i na raz też dostaję jakieś oceny, które wpływają na to, że ta oferta będzie inna. I to jest taki element, który uważam, że jest elementem negatywnym w tym wszystkim.

Maciej Buś:Czyli kwestie scoringu są dla Ciebie ważne.

Arek Cempura:To, że jesteśmy oceniani to jest jedno, tylko żebyśmy wiedzieli tak naprawdę, że wszyscy ci, którzy startują w takim układzie wiedzą jakie są reguły gry. One nie są jakieś kosmiczne nie wiadomo z czym związane. Wiadomo, że po części powinny być ze swoim podstawowym elementem – zachowaniem. Jeżeli wypożyczasz wiertarkę, oddajesz ją w stanie czystym, to dostajesz kolejne punkty. Jeśli oddajesz ją brudną, uszkodzoną, to wtedy Ci mówią – szanowny Panie Arku, niestety to, to i to. Dostaje Pan karniaka. Czyli ja wypożyczając następnym razem wiem, dlaczego płacę drożej. Ale to jest jasna komunikacja, która powinna być Ci dostarczona.

Maciej Buś:Dobra, to kupuję.

Arek Cempura:To jest taki element w tym wszystkim. Żeby w tym układzie nie powodować, że szlachetna idea, bo jeżeli kogoś stać na zainwestowanie i może to udostępniać to fajnie. Ale popatrz na ten car sharing. Ja jeszcze nie zrobiłem dokładnej analizy, ale jak ostatnio wypożyczyłem we Wrocławiu jakiś samochód to ok. – te elektryczne samochody to dla mnie ciekawostka. Jest możliwość pojeżdżenia elektrycznym samochodem, to czemu nie? Ale cena za minutę nie wychodzi tak atrakcyjnie w stosunku do taksówki, gdzie w taksówce po pierwsze nie musisz się martwić gdzie zaparkować, co z tym zrobić. Ktoś Cię przewozi z miejsca do miejsca. Wszyscy Cię napędzają wow, będzie fajnie, możesz sobie pojechać tym samochodem. Ale z drugiej strony czy to nie lepiej powodować, że jest ktoś, kto profesjonalnie świadczy tę usługę i będzie Cię przewoził? Oczywiście, jeżeli chodzi o wypożyczenie samochodu – potrzebujesz samochód na kilka dni, bo przyjechałeś do danego kraju i uważam, że to są bardzo  fajne rzeczy, które są znane. Przychodzę, wypożyczam Auto, jest super.

Maciej Buś:Dobrze, tu się z Tobą zgadzam. To, co ja mówiłem o tej wiertarce. Koszt wynajmu tej wiertarki jest dla mnie zbyt wysoki kiedy analizuję, że za 2-3 wypożyczenia mógłbym mieć tę wiertarkę własną. I niech ona się nawet kurzy, to ja nawet wykorzystam tę wiertarkę więcej niż 3 razy. Chyba z tym wypożyczaniem samochodów te samochody są cały czas drogie. My jeszcze nie mamy problemu, sytuacji, jaką spotkałem w Londynie. Tam za chwileczkę koszt, wjazd normalnym samochodem, przede wszystkim spalinowym będzie kosztowało tak absurdalne pieniądze, że spowoduje, już powoduje, że tam jest bardzo duża sprzedaż samochodów czy to hybrydowych, czy elektrycznych, bo te samochody mogą sobie tam wjechać bez opłat, po drugie mogą sobie parkować dużo swobodniej. Te rzeczy u nas się zaczynają też dziać. Koszty posiadania samochodu tradycyjnego, czy w tej chwili roweru zaczynają być coraz droższe. Właśnie te wszystkie regulacje, o których mówiłeś, o obronie nas, jako mieszkańców przed smogiem, czy hałasem powodują, że zaczynamy budować pewne ograniczone dostępność możliwości  skorzystania z posiadanej własności. To się przestaje opłacać, więc bardziej mi się będzie opłacać wsiąść na rower wypożyczony. On nie jest idealny, nie zawsze jest sprawny.

Arek Cempura:To jest tez kwestia organizacji ruchu w danym mieście. Tak naprawdę ciągle brakuje dobrych pomysłów na tzw. komunikację masowego rażenia. Brakuje pomysłów, które powodują, że ja  ze swojej leśnicy do Centrum Wrocławia jednak decydował się na tramwaj. To są takie elementy, które powinny mnie przekonywać, że warto. To jest element dotyczący zarządzania komunikacja masową w dużych miastach. To jest coś, czego nie ma dobrych przykładów na świecie, ale tam też jest element współdzielenia. Są pewne zasoby, które współdzielisz. Ale one są znane od zawsze. Współdzielisz tramwaj, bo on przewiezie więcej ludzi. Współdzielisz jakiś pojazd, to tak samo przewiezie, czy rower, bo możesz dojechać i uważam, że projekty w wielu dużych miastach, gdzie ludzie pomiędzy budynkami spotykają się, przemieszczają się na rowerze. Nie muszą ruszać samochodu. To są fajne rzeczy, które młodym lekko przychodzą do głowy, bo po co mam się martwić, wyjeżdżać, szukać, skoro mogę skorzystać z roweru czy hulajnogi.

Maciej Buś:Chciałbym jeszcze jedną rzecz na koniec. Może godziny już nam się nie uda osiągnąć. Sprowadzając do ekonomii używania ja, jako gadżeciarz korzystam z różnego rodzaju oprogramowania. 10 lat temu nie stać by mnie było na to, żeby kupić sobie photoshopa, czy nawet office’a. To były jednak bardzo duże pieniądze, które trzeba było wydać za program jeden, czy drugi. Dzisiaj dokładnie te same aplikacje z tymi samymi funkcjonalnościami, co więcej, ciągle aktualizowanymi jestem w stanie wynajmować za miesięczny abonament.

Arek Cempura:Zgadzam się, to jest element fajny pozytywny, tylko jeszcze jedną rzecz chciałbym podkreślić. Często jest haczyk w tych ofertach, typu korzystaj za mniej niż 10zł miesięcznie, a na koniec okazuje się, że musisz zapłacić za nie mniej niż rok i to uważam za nie fair. To, co powiedziałem na przykładzie Netflixa – nie zapłaciłem, nie oglądam. Wiem, że ten biznes jest trudniejszy dla kogoś, ale wtedy może być jednorazowa oferta. Potrzebuję na tydzień Photoshopa, bo cos potrzebuję zrobić, a nie potrzebuję go mieć, to jak najbardziej, proszę bardzo, udostępniamy Ci Photoshopa na tydzień. A chcę mieć go zagwarantowanego na rok, bo nie wiem jak będę, to jest inna cena. Z jednej strony tym, co wytworzyłeś jak to oferować na rynku, jak znajdować na to klientów, którzy są regularnymi użytkownikami czegoś, a takimi, którzy raz na jakiś czas mają potrzebę. A może tacy, którzy raz na jakiś czas maja potrzebę stwierdzą ok., to będę korzystał częściej. Ale to jest trudne – jak wyważyć ten element, bo Ty w coś zainwestowałeś. W przypadku oprogramowania, wydaje się, że jest łatwe, ale musisz zainwestować w serwery, strukturę, musi być w dobrym budynku, z pewnymi parametrami, musi być zapewniona energia elektryczna, bo jak ludzie korzystają to chcą, żeby to działało. Ponosisz jakąś inwestycję, jeśli Ty ponosisz inwestycję, coś jest e-service, to z drugiej strony patrząc na to musisz sobie powiedzieć ok., zainwestowałem. To żeby mi się to zwróciło to muszę mieć tylu i tylu klientów w takim okresie czasu. Dopiero potem będę zarabiał, ale w międzyczasie będę musiał zainwestować, bo pojawią się nowe wersje oprogramowania i będę musiał to aktualizować. Natomiast korzystanie z oprogramowania, które wytwarza bezpośrednio dostawca, podajesz przykłady z Microsoftem, jest bardzo fair. On wytwarza, na bieżąco aktualizuje, czyli ja nie muszę się martwić z tym, że będę musiał zrobić aktualizację, bo będę z tego korzystał. W tym momencie taki Microsoft wie, że ma takiego użytkownika na najbliższe 10 lat, a nie, że on kupił jakąś wersję i potem długo nie zrobi upgrade’u, bo go nie stać na ten upgrade albo nie widzi potrzeby. Często jest to, co mówimy – nowe, jest wrogiem starego, lepsze dobrego. Przyzwyczailiśmy się do pewnych rzeczy i nie potrzebujemy robić tego upgrade’u.

Maciej Buś:Wiesz, w systemach Contact Center, z którymi lata nas wiążą, do dzisiaj spotykam firmy, które jeszcze niedawno w jednej firmie pamiętam, że utrzymywano laptopa z XP tylko po to, żeby był w stanie zarządzać centralą telefoniczną, która była jeszcze z poprzedniej dekady.

Arek Cempura:Tak, bo ktoś kiedyś dokonał inwestycji, kupił.

Maciej Buś:Tak, a z kolei przez kolejne lata mimo, że były upgrade’y, to firma nie chciała zainwestować, bo powiedzmy sobie szczerze, że upgrade to kolejna inwestycja na poziomie 30-50% wartości wcześniejszej inwestycji. Dlatego w tej chwili te wszystkie systemy, które są udostępniane jako serwis, usługa wydają się być bardziej atrakcyjne.

Arek Cempura:W przypadku oprogramowania korzystanie jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Ktoś produkuje oprogramowanie, dostarcza je na rynek, my mu płacimy dokładnie konkretną opłatę miesięczną, czy nawet roczną za to, że z niego korzystamy. Podpisałeś umowę, tak długo, jak będzie atrakcyjne tak będziemy korzystali, któregoś dnia stwierdzimy, że nie warto. To powoduje, że też ten dostarczający cały czas musi uatrakcyjniać, szukać nowych możliwości.

Maciej Buś:Aczkolwiek i tak stajemy się więźniami.

Arek Cempura:Tak, jesteśmy więźniami i oczywiście dochodzi do czegoś, jak byśmy rano nie patrzymy i tak wszyscy jesteśmy więźniami Microsoftu, bo to i tak największy gracz. Ale swoją drogą Google ze swoimi rozwiązaniami pokazuje, że uszczknął kawałek i tak naprawdę zmusił Microsofta do pójścia do przodu, czyli wszystkie usługi e-service. Dlatego uważam, że przechodząc do początku – nie należy ukrywać pod jakimiś szczytnymi ideami biznesu. Chcesz robić biznes – mów, że robisz biznes, a nie na zasadzie, bo ja tutaj jestem super, od jakiejś tam idei ekonomii współdzielonej, a w ogóle to, co wprowadzam na rynek, to aplikacje. To już mnie rozbija, jak ktoś mówi, że robi aplikacje. Aplikacja jest tylko elementem, narzędziem. Kwestia tylko do czego ta aplikacja. Oczywiście się ostatnio uspokoiło, ale też było dużo haseł, nie wiem, czy Jarek Kuźniar nie zapowiadał, że stworzy aplikację, żeby można było łączyć turystów z przewodnikami. Miał być model Uberowy – to było chyba w 2016. Nie wiem czy ta aplikacja dzisiaj istnieje, ale mam kolegę, który jest przewodnikiem, on przechodzi pewne szkolenia dotyczące jego wiedzy, zachowania i co robić z grupą. Tez uważam, że muszą być pewne regulacje. Ta usługa, którą otrzymujemy z drugiej strony musi być sposób, że jest zagwarantowana na odpowiednim poziomie. Żebyśmy nie byli zdziwieni, że w Uberze przyjeżdża kierowca, który jest kierowcą niedzielnym. To, że potrafi przejechać przez miasto, bo go prowadzi nawigacja, ale strach w oczach jest przerażający. Ja znam takie opowieści, bo ktoś znajomy postanowił, że będzie kierowcą Ubera. Jak najbardziej uważam, że te platformy jednoczące z jednej strony tego, co posiada i chce robić trochę więcej są ok., ale nie róbmy z tego nie wiadomo jakiej nowej wizji świata. Ekonomia jest prosta – jak Piotr Merkel w podcaście powiedział: ekonomia zawsze zakładała pewną współpracę. Ja mam i potrzebuję czegoś innego. Chyba my ludzie potrzebujemy element zdroworozsądkowy, żeby nie za bardzo zdrenować tego, nie doprowadzić do jakiejś katastrofy, albo na wykorzystanie ludzi, którzy posiadają albo na przekłamaniu informacji, którą dostarczasz ludziom po to, żeby zainwestowali w coś. Bo łatwo jest zmanipulować ludźmi pokazując im jakieś dziwne…. Zresztą mamy w Polsce kilka afer. Ta ekonomia współdzielenia – bądź współwłaścicielem dużej, fajnej firmy, kup obligacje. I co? Masz dzisiaj obligacje w postaci papieru, może historycznie ktoś kiedyś zobaczy, że w latach takich obligacja wyglądała tak i teraz nie wygląda, bo jest blockchain.

Maciej Buś:Arek, myślę, że tu postawimy kropkę. Dodam tylko jedną rzecz po tej kropce, że może też nie jest trochę tak, że firmy na siłę albo bardzo masowo podpinają się pod ten trend, bo tak się to nazywa w ekonomii współpracy, że te firmy w większości przypadków robią swój biznes, natomiast gdzieś potem w tym opisywaniu rzeczywistości marketingu, żeby było o czym mówić my podpinamy trochę te istniejące biznesy próbując to szufladkować. Czy to jest przypadkiem tak, że to nie jest kolejne modne hasło jak Customer Expercience, Omnichannel, Blockchain.. coś jest, natomiast nie wszyscy wiedzą co to tak naprawdę jest, czym to są klei, ale fajnie jest do czegoś nawiązać co jest modne, trendy itp. Ostatecznie chodzi o biznes z jednej strony, ale to co mnie cieszy akurat, że ta kategoria rozwiązań to są biznesy, które rozwiązują realne problemy. One powstały na bazie czegoś co mi brakowało na rynku, więc sobie zrobiłem – trochę jak ja rok temu konferencję. Tu dokładnie tak samo. Nie byłem w stanie zaakceptować długiego czekania na taksówkę, zrobiłem sobie Ubera. Miałem problem ze znalezieniem hotelu, apartamentu, to zrobiłem takie Airbnb itd. W tym momencie wydaje mi się, że to jest dla mnie taki duży pozytyw i kończąc moją wypowiedź, stanowisko, ja jestem za. Oczywiście z pełną świadomością, że jest jasna i ciemna strona takiej ekonomii współpracy albo inaczej – biznesów, które są robione. Jeżeli są zasady fair w stosunku do wszystkich, wszyscy się na nie zgadzają i intencje są dobre to wszyscy powinni być zadowoleni. Tzn. Zawsze ktoś będzie niezadowolony, ale co do zasady ja jestem za.

Arek Cempura:Postawiłeś swoją kropkę, to ja krótko postawię swoją i zakończę artykułem, który był na OPOKA TFI, czyli Michał Stefaniak. Będzie link pod podcastem, polecam zapoznać się. Tak, jak powiedziałem – drzewa nie rosną do nieba. We wszystkich projektach, które się dzieją musi być element zdroworozsądkowy. Przede wszystkim z punktu widzenia pozyskiwania pieniędzy do inwestycji. Wydaje mi się, że to, co zabija te projekty, doprowadza do wynaturzeń to jest nadpodaż pieniądza. Skoro pozyskaliśmy te pieniądze to musimy je wydać i tworzymy różne dziwne twory. Mówmy ludziom uczciwie, że to jest biznes, że możecie brać udział jako inwestorzy w pewnym biznesie i to, że ktoś posiada i udostępnia innym to też jest normalny biznes. Zróbmy tak. Wydaje mi się zachowanie zdrowego rozsądku we wszystkim nam pomoże i jeżeli będziemy patrzyli na wszystkie hasła ekonomii współdzielenia. Przyjrzyjmy się, przeanalizujmy, podejmijmy decyzję i nabierzmy dystansu do wszystkich haseł, które pojawiają się w różnych miejscach. I to chyba tyle pozostaje mi życzyć.

Maciej Buś:I kropka.

Arek Cempura:I kropka. Z Wrocławia żegna się…

Maciej Buś:A nie. Jeszcze, jeszcze jeszcze! Kochani Klientomaniacy! Ostatnio dostałem kolejne podziękowania i klepanie po ramieniu, że podoba się Wam to, co robimy także z jednej strony bardzo dziękuję za takie maile. Powtarza się „Panowie, robicie dobrą robotę”. To jest jedno zdanie, które dostałem już kilka razy. Za to bardzo dziękuję. Zawsze proszę o więcej i proszę Was też, jeżeli jesteście szczególnie użytkownikami urządzeń jabłkowych, a większość z tego, co widzę, tak wygląda. Zostawcie jakąś recenzję pod tymi odcinkami na iTunes.

Arek Cempura:Nawet jeśli będzie bolesna dla nas.

Maciej Buś:Najlepiej żeby była taka 5 gwiazdkowa, pozytywna. Ale generalnie chodzi też o to, że to są tzw. żebrolajki. Prosimy was o to, żebyście skomentowali, ocenili nasz odcinek, bo nie ukrywam, że mimo, że nagrywamy 4 lata to cierpimy na brak feedbacku, który gdzieś będzie widoczny dla innych. Wydaje nam się, że robimy fajną robotę, wkładamy w to sporo siebie. Ten odcinek był takim odcinkiem lekko publicystyczno-filozoficznym, natomiast staramy się, żeby trochę urozmaicać z jednej strony nasze rozmowy, a z drugiej szukamy nowych form. Tak, żeby Was nieustannie zaskakiwać, co mam nadzieję czynimy, ale potrzebujemy Waszego feedbacku, żebyście powiedzieli co Wam pasuje, co Wam nie pasuje, jakie tematy powinniśmy poruszać. Ja nie ukrywam, że się cieszę, że odeszliśmy od tych botów, czatbotów, sztucznej inteligencji, ale myślę, że ostatnim odcinkiem zamknęliśmy okres intensywnej dyskusji na ten temat.

Arek Cempura:Maciek powiedział, że cztery lata, ja z Maćkiem nagrywam rok, już niedługo będzie rocznica. Tak jakoś to wyszło. Naprawdę zapraszamy do podzielenia się swoimi uwagami na temat tego co robimy, może podsunięciem pewnych tematów ale też co się Państwu podoba, co nie. Chcemy to poprawiać, robić lepiej. Ja dostaję tez rożnego rodzaju spostrzeżenia i staramy się wprowadzać na bieżąco. Robimy to dla siebie z Maćkiem, bo dlaczego nie, ale chcemy żeby wartość była dla wszystkich tych, którzy tego będą słuchali i może właśnie wyciągnąć jakieś wnioski, o których może nie myśleliśmy w trakcie danej rozmowy. Jak najbardziej przyłączam się do prośby Maćka. Zachęcamy do podzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Maciej Buś:I teraz już żegnamy się z Wami. Maciej z Łodzi.

Arek Cempura:Arek z Wrocławia.

Maciej Buś:Trzymajcie się i do usłyszenia w następnym odcinku albo w każdym innym. Trzymajcie się, cześć!

Arek Cempura:Tak jest, pozdrawiam!

Maciej Buś

Pomagam firmom komunikować się z klientami
Jestem… bardzo empatycznym, ale i wymagającym klientem. Tak po prostu i po ludzku oczekuję od firm i marek rzetelności oraz przyzwoitości. Od ponad 20 lat szukam świętego Graala skutecznego porozumiewania się firm z jej klientami. Swoimi doświadczeniami dzielę się jako konsultant, trener i mentor, ale również jako bloger i podcaster.

Zobacz wszystkie moje wpisy

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do społeczności klientomaniaków

Co tydzień będę Ci wysyłał inspirujące porady jak zbudować obsługę, którą pokochają klienci !